http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Puszcza okiem szpiega

Adam Wajrak
2012-02-06, ostatnia aktualizacja 2012-02-06 10:31

Siedzę nad zdjęciem zrobionym przez amerykańskiego satelitę szpiegowskiego i jestem przerażony. Pokazuje ono ogrom zniszczeń, jakich dokonaliśmy w Puszczy Białowieskiej. Z drugiej strony daje jednak nadzieję na to, że zostawiona w spokoju szybko zabliźni rany


W 1958 r. prezydent USA Dwight Eisenhower zatwierdza program CORONA. Szpiegowskie satelity mają dostarczyć Amerykanom informacji o tym, co dzieje się w bloku wschodnim. To pierwszy satelitarny program szpiegowski na świecie. Amerykanie borykają się z poważnymi trudnościami technologicznymi. Jak robić zdjęcia? Jak przekazywać je na Ziemię? Pierwsze 13 misji kończy się klapą. Ale już satelita wyniesiony na orbitę w 1960 r. dostarcza zdjęcia milionów kilometrów kwadratowych terytorium Związku Radzieckiego i podległych mu państw. W tym Polski.

Wyzwanie jest niezwykłe, bo satelita musi robić zdjęcia z wysokości 160 km przy szybkości poruszania się względem powierzchni naszej planety wynoszącej 28 tys. km/godz. Także technologia dostarczania zdjęć "na dół" - mimo że z naszego punktu widzenia wydaje się nieco prymitywna - jest naprawdę niezwykła. Naświetlone filmy pakowane są w specjalne kapsuły i wystrzeliwane na Ziemię. Gdy lądują, mają je łapać specjalne samoloty. Czasami się to udaje, a czasami nie. Kapsuły na wszelki wypadek są pływające - gdyby lotnictwo nie dało rady, przechwyci je amerykańska marynarka wojenna.

W ramach programu CORONA amerykański wywiad otrzymuje gigantyczną ilość danych. Od lokalizacji baz lotniczych, rakietowych po dokładne informacje dotyczące... parkingu przed Kremlem.

W grudniu 1961 r. satelita robi zdjęcie, które zapewne nie zwróciło uwagi speców z CIA. Mało kto się nim zainteresował również w 1995 r., gdy prezydent Bill Clinton odtajnił setki tysięcy fotografii wykonanych w ramach projektu CORONA i innych szpiegowskich misji satelitarnych. Od teraz miały służyć naukowcom i rzeczywiście są kopalnią wiedzy o tym, jak zmieniał się nasz świat.

To zdjęcie tylko z pozoru jest mało efektowne. Dopiero pod koniec zeszłego roku dr Paweł Struś z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży wygrzebał je w amerykańskich archiwach i zamarł z wrażenia. Nie tylko dlatego, że dr Struś jest specjalistą od analizowania danych satelitarnych; również dlatego, że pracuje w Puszczy Białowieskiej. A zdjęcie to przedstawia właśnie kawałek puszczy. Ponieważ zostało zrobione w grudniu, gdy leżał śnieg, i jest czarno-białe, doskonale widać na nim, jak polskie władze traktowały ostatni dziewiczy las Europy.

Powiększcie to zdjęcie! Widzicie te białe prostokąty i mniejsze kółeczka? To miejsca po wyrżniętym do gleby lesie. Te prostokąty to zręby zupełne, te kółeczka to tzw. gniazda. Zrębów zupełnych już się nie robi. Gniazda - i owszem.

Ale to nie wszystko. Ci, którzy znają topografię Puszczy Białowieskiej, wiedzą, o co chodzi. Dla pozostałych z grubsza pozwoliłem sobie zaznaczyć to, co ciekawe. Na czerwono wyrysowałem granicę rezerwatu ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego, chronionego już od 1918 r., oraz rezerwatu im. Władysława Szafera, utworzonego w 1921 r. - tzw. przyszosowego, bo znajduje się po obu stronach drogi Hajnówka - Białowieża. Rezerwat ten działał trochę jak kurtyna zasłaniająca szczelnym parawanem to, co z puszczą robiono kilkaset metrów za nim.

Na chronionych obszarach widać puszczę piękną i nienaruszoną, w której jeden typ lasu łagodnie przechodzi w drugi. Tak mogłaby wyglądać dziś cała Puszcza Białowieska, gdybyśmy się nią nie opiekowali za pomocą siekiery i piły. Serce mi krwawi, gdy na to patrzę. Ten skarb nie był niszczony. Był z premedytacją dewastowany!

Ale jest nadzieja. Żółtą linią zaznaczyłem granicę państwa. Na terytorium wówczas ZSRR, a dziś Białorusi widać, jak zarosły zręby zupełne wycinane, gdy tereny te należały do Polski. Wystarczyło nieco ponad 20 lat i puszcza zagoiła swe rany. Dziś, gdy spojrzymy na zdjęcia udostępnione przez Google Earth, widać dokładnie ten sam proces - tam, gdzie powiększono Białowieski Park Narodowy. Puszcza goi się najlepiej, gdy robi to bez naszej pomocy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':