http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jaskiniowcy przygrywali Wenus na flecie?

Margit Kossobudzka
2009-06-25, ostatnia aktualizacja 2009-06-25 12:50

Fot. Daniel Maurer AP

W jaskini Szwabskiej Jury znaleziono jeden z najstarszych i najlepiej zachowanych fletów w historii. Wykonano go z ptasiej kości 33 tys. lat przed Chrystusem. Może to muzyka zdecydowała o sukcesie naszych przodków

Wenus z Hohle Fels. Jest niewielka - ma około 6 cm wysokości i 3,5 cm szerokości. Prawdopodobnie zawieszano ją na szyi jako amulet.
Wenus z Hohle Fels. Jest niewielka - ma około 6 cm wysokości i 3,5 cm szerokości. Prawdopodobnie zawieszano ją na szyi jako amulet. / Fot. AP
Wenus z Hohle Fels. Jest niewielka - ma około 6 cm wysokości i 3,5 cm...
Posłuchaj muzyki jaskiniowców:

Profesor Nicholas Conrad ma szczęście. A w archeologii bez tego ani rusz. Wrzesień ubiegłego roku był dla niego szczególnie łaskawy. Jaskinie Szwabskiej Jury, które obrał sobie za miejsce wykopalisk, są pełne śladów ludzi, którzy żyli tam przed 35-40 tys. lat. Żyli i tworzyli sztukę. Nie tylko rzeźbili figurki, zdobili ubrania, ale także grali na instrumentach.

W dzisiejszym "Nature" niemieccy archeolodzy z uniwersytetu w Tybindze pod kierunkiem Conrada właśnie opisują najnowsze jaskiniowe znalezisko - flety sprzed 35 tys. lat. To nie lada gratka, bo dowodów na tworzenie instrumentów muzycznych w tym pradawnym okresie nie ma wielu. Każdy kolejny potwierdza, że nasi przodkowie bardzo wcześnie odkryli dla siebie muzykę.

Flet z kości sępa

Muzyka jest jedną z prostszych form komunikacji emocjonalnej, zdolną do wprawienia człowieka w stan, jakiego wcześniej nie znał. Na jakim instrumencie najwcześniej zagrano? Ten pierwszy zapewne nie zachował się do dnia dzisiejszego, ale można spekulować, co to było. Prawdopodobnie wydawał tylko jeden dźwięk, bez możliwości różnicowania wysokości tonu. Tak jak grzechotka, zwierzęcy róg, bęben, proste piszczałki. Także cięciwy łuków. Z czasem zaczęto budować instrumenty wydające więcej dźwięków - w piszczałce wywiercono otworki i powstał flet. Właśnie takie jak dziś opisywany w "Nature" - najlepiej dotychczas zachowany kościany flet, który liczy 35 tys. lat.

Leżał w jaskini Hohle Fels (w tłumaczeniu "dziurawa skała"), kilkanaście kilometrów od Ulm. Archeolodzy pieczołowicie złożyli go z 12 kawałków, na które pękł. Ma niecałe 22 cm długości i średnicę około 8 mm. Wydłubano w nim pięć otworów ułożonych tak, żeby pasowały do palców dłoni. Jego powierzchnia, jak również struktura kości, z której został zrobiony, doskonale się zachowały. Dzięki temu na flecie można podziwiać wiele detali, zdobień w postaci nacięć. Prehistoryczny twórca wykonał także nacięcie w kształcie litery V zwieńczające jeden z końców fletu. Zapewne był to ustnik, przez który grający wdmuchiwał powietrze.

Instrument został wykonany z kości ramieniowej sępa płowego. Rozpiętość skrzydeł tego ptaka waha się od 230 do 265 cm, a więc jego kości mają idealny rozmiar dla długich fujarek.

Oprócz świetnie zachowanego fletu uczeni odkryli także w okolicznych jaskiniach fragmenty pochodzące najprawdopodobniej z dwóch innych takich instrumentów, dla odmiany wykonanych z kości słoniowej. Pozostały po nich ledwie resztki, ale ich odkrycie jest nie mniej ważne. Oznacza, że nasi przodkowie w tamtych czasach opanowali już technikę tworzenia skomplikowanych instrumentów i narzędzi. Nie było bowiem wcale trudno wytworzyć fletu z kości sępa - ptasie kości z natury są puste w środku - ale obróbka kości słoniowej to już wyższy poziom wtajemniczenia.

Po pierwsze, materiał ten łatwo się kruszy. Po drugie, najpierw trzeba było wykonać zgrubne, głębokie nacięcie wzdłuż naturalnie zakrzywionego ciosu mamuta, potem rozdzielić dwie połówki przyszłego fletu, dokładnie i bardzo ostrożnie wydłubać środek, wykonać dziurki, a następnie skleić z powrotem obie połówki tak, żeby przez złączenie nie uciekało powietrze. To wymagało ogromnej cierpliwości i - co tu kryć - zapału.

Muzyka najwyraźniej była bardzo ważna dla ludzi.

Muzyka na cześć bogini

W jaskiniach Szwabii, gdzie dokonano odkryć, aż roi się od pozostałości po naszych przodkach. Znaleziono tam już ponad 25 przedmiotów z górnego paleolitu, między innymi figurkę z głową lwa i flety prehistoryczne w Geissenklosterle. Takie zagęszczenie pradawnych artefaktów niespotykane jest nigdzie indziej.

Pełno jest kości poddanych obróbce narzędziami, zapewne służących także sztuce, w tym użytkowej, także kości spalonych - pozostałości po prehistorycznych obiadach. Są kości koni, mamutów, niedźwiedzi jaskiniowych, ptaków. Do tej pory nie odnaleziono tam jednak szczątków ludzkich z tamtego okresu. Dlaczego?

Górny paleolit to czasy, gdy w Europie człowiek współczesny (Cro-Magnon) dopiero się rozgaszczał. Dotarł do Szwabii niewiele wcześniej, migrował dalej do korytarza Dunaju. Ci ludzie stworzyli kulturą oryniacką - trwającą do około 20 tys. lat temu.

W tym właśnie czasie człowiek współczesny zaczął tworzyć pierwsze przedmioty ozdobne, figurki kobiece, malarstwo jaskiniowe i pierwsze trwałe domostwa. Pojawił się kult grzebania zmarłych.

Wydaje się, że muzyka była nieodłączną częścią tej kultury. Odgrywała istotną rolę zarówno społeczną, jak i rytualną. Co ciekawe, w odległości ledwie 70 cm od opisywanego fletu ten sam zespół uczonych odkrył słynną figurkę kobiety wykonaną z ciosu mamuta, zwaną Wenus z Hohle Fels. To najstarszy przykład sztuki przedhistorycznej. Jest niewielka - ma około 6 cm wysokości i około 3,5 cm szerokości. Jak sadzą uczeni, była symbolem płodności, prawdopodobnie noszonym na szyi jak amulet. W miejscu głowy ma bowiem uszko otworek do zawieszania.

Może te dwa znaleziska są ze sobą powiązane? Może na flecie grano w rytualnych obrzędach na cześć bogini płodności?

Muzyka nie powodowała, że ludzie mieli lepsze warunki do rozwoju, ale zapewne scalała społeczności. A to mogło ułatwić im ekspansję na nowe tereny. - Może to właśnie muzyka pozwoliła człowiekowi zdobyć przewagę nad neandertalczykiem? - zastanawiają się autorzy pracy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':