http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Róbta warsiaską Wiki!, czyli druga młodość wymarłych języków

Wojciech Orliński
2011-11-24, ostatnia aktualizacja 2011-11-24 18:17

Łukasz Garlicki, Projekt Warszawiak
Łukasz Garlicki, Projekt Warszawiak
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Zaryzykowałbym, że Szekspir po bretońsku to "ar skrivagner brudetan"

Wojciech Orliński
Fot. Marcin Klaban / Agencja Gazeta
Wojciech Orliński
SERWISY
Fenomen popularności zespołu Projekt Warszawiak i ich teledysku "Nie ma cwaniaka na warszawiaka" - brawurowego uwspółcześnienia piosenki Grzesiuka - nie byłby możliwy bez internetu. Widać w nim ostatnio wzrost zainteresowania językami, które do niedawna uważano za martwe lub wymierające - jak choćby "gwara warsiaska", której Wiech i Grzesiuk nadawali formę literacką właśnie, by ją ocalić od zapomnienia. Powstanie Warszawskie i powojenne migracje zniszczyły naturalną bazę społeczną tego dialektu, a polityka oświatowo-kulturalna władz PRL prowadziła do ujednolicenia języka polskiego tak, żeby wszyscy mówili "jak w telewizji".

Niszą niestandardowych odmian polszczyzny w PRL pozostawały więc kabarety, utrwalające skojarzenia "ślunskiej mowy" czy "gwary warsiaskiej" z czymś komicznym, czymś nieprzystającym do poważnych tematów - oraz z oficjalnie sankcjonowaną cepeliadą, czyli ostatecznym obciachem, z którym nie wypadało mieć nic wspólnego.

Nie tylko u nas dokonywały się takie procesy - za sprawą XX-wiecznych mass mediów języki takie jak angielski, francuski, włoski czy niemiecki ulegały standaryzacji pod strychulec ogólnokrajowej gazety czy ogólnokrajowej telewizji, regionalizmy zredukowane zaś były tylko do formy mówionej. W dialekcie można więc było porozmawiać o tym, o czym mówi się do cioci na imieninach - ale gdy chciało się porozmawiać o Szekspirze, po prostu brakowało słownictwa.

Z fascynacją obserwuję więc, jak w XXI wieku ten proces zaczyna się odwracać. Encyklopedia Ślunsko już w zasadzie powstaje - bo przecież Wikipedię w dowolnym języku może założyć każdy. Ślunsko Wikipedyjo już na swojej "przodńoj zajcie" wita nas komunikatem "Witumy do Wikipedyje, swobodnyj yncyklopedyje". Haseł jest dopiero dwa tysiące, nie ma jeszcze niestety Szekspira ("Wyńiki sznupańo: Szekspir. Myśloł żeś: szteker?"), ale widzę tu fantastyczny potencjał rozwojowy.

To fenomen międzynarodowy. Niedawno francuska komedia "Jeszcze dalej niż północ" wzbudziła zainteresowanie językiem pikardyjskim. Tytuł oryginału "Bienvenue chez les Ch'tis", czyli dosłownie "witajcie wśród Ch'ti", odnosi się do złośliwie żartobliwego prezentowania tego języka przez resztę Francuzów - których najbardziej śmieszy w pikardyjskim nadreprezentacja zgłosek "sz" i "cz".

Wikipedia pikardyjska też już istnieje, wita nas na swojej stronie zaproszeniem do zapoznania się z pikardyjską kulturą, czyli właściwie czulturą (dosł. "Tchulture picarte"). Ma o mniej więcej sto haseł mniej od ślunskiej.

Wikipedie śląska i kaszubska, a także pikardyjska, palatynacka, bawarska i wenecka, klasyfikowane są w kategorii "1000-10 000 artykułów". Można oczywiście z góry założyć, że osoba mówiąca po śląsku czy wenecku prawdopodobnie posługuje się także płynnie "większym bratem" swojego dialektu i może korzystać z Wikipedii polskiej czy włoskiej (to kategoria "100 000-1 000 000").

Dlatego na rynku komercyjnym nigdy nie opłacało się tworzyć poważniejszej literatury po pikardyjsku. Ale Wikipedia dzięki swojej niekomercyjnej formule pozwala przynajmniej przećwiczyć, jak na poważne tematy można rozmawiać w języku, który dotąd miał wyłącznie formy kolokwialne.

Najciekawiej jest w kategorii pośredniej, "10 000-100 000 artykułów", w której "prawdziwe" języki, jak estoński, gruziński, białoruski czy łotewski, spotykają się z co ambitniejszymi dialektami: aragońskim, bretońskim, dolnoniemieckim ("Plattdüütsch") czy sycylijskim.

Tu już można pogadać o Szekspirze. Szekspir to po sycylijsku "unu di scritturi, poeta cchiu granni dâ storia nglisi". Po dolnoniemiecku: "en engelschen Schriever vun Theaterstücken". Po bretońsku jak zwykle nic się nie da zrozumieć, choć zaryzykowałbym ostrożną hipotezę, że "ar skrivagner brudetan" to "brytyjski pisarz".

Tak jak w poprzednim stuleciu w tym też na lingwistykę ma swój wpływ polityka. Pokazuje to fascynująca historia próby stworzenia Wikipedii syberyjskiej - poświęconej nie językom pierwotnych mieszkańców Syberii, jak ludy Jupik, tylko syberyjskiemu wariantowi języka rosyjskiego.

W 2007 roku syberyjska Wikipedia została wyrzucona z oficjalnego serwera i dziś trzeba jej szukać pod wiki.freesiberia.org/wiki. Archiwa dyskusji o jej wyrzuceniu można śledzić tu i trudno się oprzeć wrażeniu, że zadecydował tu wielkoruski nacjonalizm zwolenników Putina przerażonych, że jacyś separatyści uprawiają w Wikipedii "zakamuflowaną opcję chińską".

Co do mnie, uważam, że każdy dialekt wzbogaca kulturę. Trzymam kciuki za Wikipedię ślunsko i kaszebsko. I apeluję do rodaków warsiawiaków: albośmy to jacy tacy? Duchy Wiecha i Grzesiuka apelują: ferajna, róbta warsiaską Wiki!

Źródło: Duży Format
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':