http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Forum nienawistników

Krzysztof Varga
2009-08-22, ostatnia aktualizacja 2009-08-20 15:52

Krzysztof Varga
Krzysztof Varga
Fot. Michał Mutor / AG

Chama internetowego omijam z daleka

ZOBACZ TAKŻE
Chciałem twórczo włączyć się do debaty o chamstwie w internecie, która przetoczyła się ostatnio przez łamy m.in. "Gazety", "Polityki" i "Newsweeka". Osobliwością mojej wypowiedzi miało być to, że naubliżam poszczególnym internautom, podając ich nicki i obrzucając stekiem niewybrednych przekleństw. A może nawet dość wybrednych, może wykazałbym się jakoś słowotwórczo. Znalazłbym na forum Gazeta.pl albo Onetu takich, którzy na to zasługują - grasuje tam sporo nienawistników - ale w końcu się rozmyśliłem. Sprawiłbym im z pewnością sporo niezasłużonej rozkoszy, a na rozkosz trzeba sobie zasłużyć. Wycięliby sobie ten felieton i przykleili do monitorów, napawając się nim, owe moje bezsilne bluzganie zdopingowałoby ich tylko do jeszcze intensywniejszej pracy. Po co więc mam się wysilać i wchodzić w rąbanki z jakimiś jełopami, których stać jedynie na skomentowanie mojego starszego felietonu w stylu: "Mieć na nazwisko Viagra to straszny obciach". Dlaczego mam się spinać z kimś, kto nie potrafi sklecić zwykłego zdania wielokrotnie złożonego, a pisze, że mój tekst to zupełny bełkot?

Jacek Żakowski w swojej szlachetnej krucjacie, jaką prowadzi z wirtualnymi chamami, zdążył się dowiedzieć z lektury forum pod swoim tekstem, że jest "pacanem, piernikiem, dupkiem, kretynem, komuchem, lewakiem". Spodziewam się zresztą, że wymienił w swoim poniedziałkowym felietonie w "Gazecie" jedynie te epitety pod swoim adresem, których nie trzeba wykropkowywać. Zakładam się o pojemnego pendrive'a, że Żakowskiego nazwano tam jeszcze gorzej. Spodziewam się, że po jego poniedziałkowym felietonie zlew nienawiści się wzmoże. Nie ma to, jak anonimowo nawyzywać znaną osobę, którą rozpoznajemy na ulicy, ocieramy się o nią w sklepie, ale jakoś nie mamy śmiałości, żeby przy stoisku z nabiałem powiedzieć: Żakowski, ty pacanie, pierniku, dupku! Pędzimy więc do domu, logujemy się do kompa i dalej jazda, aż ślina skapuje na klawiaturę. I mamy nadzieję, że Żakowski to przeczyta, co tam mu nabluzgaliśmy, że mu ciśnienie skoczy, że się zatrzęsie bezsilnie, to jest nasz wiekopomny triumf: i co Żakowski, nieźle ci dowaliłem i nic mi nie możesz zrobić, he, he!

"Wiadomo, że rozmawiając twarzą w twarz, czy nawet przez telefon, ważymy słowa. A to dzięki neuronom lustrzanym, które pomagają rozpoznać emocje i intencje naszych rozmówców oraz śledzić ich reakcje na nasze słowa i gesty. U forumowiczów to nie działa ani kiedy piszą, ani kiedy czytają opinie innych" - powiada neurokognitywista Dawid Wiener w ostatniej "Gazecie Świątecznej". Dowiadujemy się zatem, że ludzie obrzucają się na forach wyzwiskami, bo nie działają u nich neurony lustrzane. Tak jak u ludzi cierpiących na autyzm. Dorzuciłbym do tego moją raczej intuicyjną niż naukową refleksję, że obrzucają się wyzwiskami, bo nie działa u nich mózg. W ogóle. Względnie działa jakoś od tyłu. Choć ja naprawdę wolę mieć do czynienia z chamem internetowym, bo mogę go ominąć z daleka, mogę go zlekceważyć, co będzie dla niego prawdziwą potwarzą. Wyminąć i zlekceważyć grupkę kolegów w strojach sportowych na rogu ulicy nie zawsze się da.

Forum dyskusyjne w necie jest jak miasto: są dzielnice, gdzie lepiej nie zapuszczać się po zmroku, bo można dostać w twarz i z buta. Jeżeli ktoś późnym wieczorem paraduje beztrosko po jakichś trójkątach bermudzkich i innych zaklętych rewirach, niech się nie dziwi, że wróci do domu pobity i bez portfela. Niech się nie dziwi ten, kto się na forach ogólnodostępnych spodziewa dyskusji merytorycznych i prawienia sobie komplementów. Jeśli wejdziesz na forum pod teks-tem politycznym, sportowym czy wywiadem z mądrym człowiekiem, poczujesz się jak Rzymianin w Lesie Teutoburskim. Raczej słabo.

Przyznam, że bywam gościem na niektórych forach, choć nigdy sam głosu nie zabieram, wyłącznie czytam i zyskuję wiedzę. Z tym że są to wyłącznie fora specjalistyczne, mocno moderowane, gdzie ostro tępi się nawet nieśmiałe próby chamówy. Więcej: nawet niewinne off topiki są stamtąd rugowane. Bez znaczenia, czy to forum z recenzjami restauracji, forum literackie na Nieszuflada.pl czy forum miłośników komunikacji miejskiej - liczą się tam zasady gry. Na otwartych forach na Gazeta.pl czy w Onecie zasad nie ma, a wygrywa ten, kto gra nieczysto, wygrywa tam ten, kto nie czytał nawet komentowanego tekstu, bo nie miał czasu, był zbyt zajęty glanowaniem jego autora.

Fora specjalistyczne to są eleganckie dzielnice wielkiego internetowego miasta. Można by rzec, że takie fora to salony, gdyby nie to, że są fora, które mają w nazwie słowo "salon", a zagęszczenie szalejącej tam politycznej nienawiści prawdziwego opętańczego hateingu predestynuje takie miejsca do nazwania ich raczej bagnem. A bagno ma to do siebie, że jest grząskie i cuchnie. Po co się brudzić?

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':