Kogo kochał Czechow, zanim poślubił ulubioną aktorkę Stanisławskiego Olgę Knipper? To historia trochę jak z "Anny Kareniny". Ona była żoną i matką, piękną kobietą, a poza tym dobrze zapowiadającą się pisarką. On - największym rosyjskim dramaturgiem, któremu nie szczęściło się w miłości. Spotkali się przypadkiem, wymienili spojrzenia i wszystko było jasne. Ona wysłała mu medalion z wygrawerowanymi cyframi naprowadzającymi na zdanie z jego książki: "Gdyby ci kiedykolwiek było potrzebne moje życie, przyjdź i weź je". On odpowiedział jej we własnej sztuce słowami: "Młode panny nie powinny bywać na balach maskowych", stanowiącymi aluzję do ich karnawałowego spotkania.
Historia miłości Antoniego Czechowa i Lidii Aleksiejewny Awiłowej - opowiedziana w ich korespondencji i jej wspomnieniach - pozwala nie tylko zajrzeć w uczucia pisarza, który w literaturze nie znosił burz z piorunami, ale wydobywa też z cienia kobietę, która przez badaczy była zwykle lekceważona jako nazbyt egzaltowana wielbicielka. Tymczasem Awiłowa była trzeźwą, bystrą obserwatorką. Już po śmierci Czechowa i wybuchu rewolucji październikowej przez jakiś czas przebywała za granicą, ale nie mogła znieść egzaltacji i braku realizmu rosyjskich emigrantów o szlacheckich korzeniach. Przejmujący obraz tego okresu pozostawiła w listach słanych do Iwana Bunina.
Bunin - bliski przyjaciel i najważniejszy uczeń Czechowa - zmarł w 1953 r. na emigracji we Francji w biedzie, mimo otrzymanego w 1933 r. Nobla. Do ostatniej chwili pracował nad książką o autorze "Mewy". W "O Czechowie" (Farbiarnia, przeł. Jerzy Szokalski), dziele nieukończonym, złożonym w dużej mierze z notatek i wypisów, zawarł nie tylko historię miłości Czechowa i Awiłowej, ale i bardzo osobisty obraz przyjaciela, który, mimo niełatwego życia, lubił się śmiać, np. wymyślając na poczekaniu opowieść, której bohaterki nosiły dźwięczne imiona:
Irlandia,
Australia, Neuralgia i Histeria.
Wyprawę na Sachalin - wyspę katorżników - Czechow przypłacił zdrowiem, ale przywiózł z niej wspaniały reportaż. Na Sachalin nie dotarł wprawdzie wybitny współczesny autor książek podróżniczych Colin Thubron, ale jego syberyjska wyprawa i tak przyniosła jedną z najlepszych książek o Rosji ostatnich lat. "Po Syberii" (Czarne, przeł. Dorota Kozińska) łączy cechy, które zespolić trudno: jest poetycka i realistyczna, osobista, ale nie egotyczna, dotyka rosyjskiej mitologii, ale nie pozwala jej się pożreć. W jednej z początkowych scen Thubron odwiedza Jekaterynburg - miasto, w którym bolszewicy zgładzili cara Mikołaja II i jego rodzinę. Po rozpadzie ZSRR stało się miejscem pospiesznej zmiany dekoracji - komunistycznych bohaterów w nazwach ulic zastąpili artyści, na tramwajach pojawiły się reklamy coca-coli, na deptakach -
luksusowe butiki. W miejscu, gdzie stał dom - miejsce morderstwa (rozebrany w 1977 r. przez obwodowego sekretarza partii Borysa Jelcyna), jest coraz więcej pielgrzymów. Trwa wznoszenie pamiątkowej cerkwi. Ale uwaga Thubrona jest skupiona na detalach zbrodni - kulach odbijających się rykoszetem od diamentów zaszytych w gorsetach carówien, opuszczonym carskim psie. "Cisza tej pustej przestrzeni jest ciszą wymuszonego zapomnienia" - komentuje pisarz.
Dobiegająca dziewięćdziesiątki Ana Mar~a Matute jest jedną z najpopularniejszych pisarek hiszpańskich. W autobiograficznej w dużej mierze powieści "Bezludny raj" (W.A.B., przeł. Wojciech Charchalis) wraca do czasów dzieciństwa. Bohaterka, najmłodsza z czwórki rodzeństwa, ucieka we własny świat, bo choć urodziła się w zamożnym domu, jej
rodzice się nie kochają, a i dzieciom nie potrafią okazać uczucia. Dziewczynka zaprzyjaźnia się z małym Rosjaninem, synem baletnicy mieszkającej w sąsiedztwie, ale matka nie akceptuje tej przyjaźni. Matute subtelnie i bezpretensjonalnie odtwarza świat dziecięcych przeżyć w okresie poprzedzającym wybuch wojny domowej w Hiszpanii.