http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Idealism" Superxiu

Jacek Świąder
2011-11-24, ostatnia aktualizacja 2011-11-23 12:04

Ampersand


Najbardziej zwraca uwagę akcent wokalisty. Brytyjski, może nie oksfordzki, ale kolski (z całym szacunkiem) też nie, wieje tu Szkocją. "Seu kleus", woła Damian Bończyk w "Corridors Of Sand", bardzo udanym punkcie startowym płyty. "Jeu pelin mi daun kleusa..." w "Linne". Na polskich podwórzach, na tych zmrożonych chełmońskich miedzach, rzadko śpiewa się w ten sposób. Dobry pomysł.

Tak samo ważne jak głos są klawisze, nasycone brzękiem i stłumione zarazem. Zespół chce łączyć indie z synthpopem - jest raczej odwrotnie, lata 80. spod znaku OMD są dla nich głównym punktem odniesienia. Patenty perkusyjne mogą się kojarzyć z The National ("Colours Of Light"), ale Superxiu nie są aż tak nastrojowi jak nowojorczycy i nie tak zdecydowani brzmieniowo. To słychać w "Black Cat" łączącym wampiryczne jęki oraz taneczne brzmienie spod znaku "Kids" MGMT. Oprócz XXI-wiecznej wersji synthpopu słychać Editors ("Odyssey"), gitary jak z Radiohead ("False Lover"), a "Mermaid Song" to ilustracyjny ambient bez słów. Ciekawe składniki, ale do pogłosek w sprawie piorunującego skutku mieszanki wrócimy przy okazji kolejnej płyty Superxiu. Na razie podziwiamy piękne chmury.  

Źródło: Duży Format
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':