http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Ersatz GB" The Fall

Jacek Świąder
2011-11-17, ostatnia aktualizacja 2011-11-17 13:31

Cherry Red

.
.
.
Zespół The Fall to Mark E. Smith. Wokalista i lider wciąż wymienia muzyków, zatrudnił i zwolnił ich koło setki. Ciekawsze od nagrań są ostatnio występy grupy, jak na Off Festivalu w zeszłym roku, gdy połowa publiki wyszła z koncertu zniesmaczona, a reszta z bananami na twarzy śledziła, jak Smith zatacza się po scenie, przewraca statywy, czyta teksty z kartki, bełkocze, zgłaśnia i ścisza swoich muzyków.

Najciekawszy The Fall to początek lat 80., płyty takie jak "Hex Enduction Hour", "Perverted By Language". Później weszli w pop, w elektronikę, znowu ostre gitary i do tego komputery, a głos i maniera Smitha wciąż są te same, tak jak abstrakcyjne teksty wykrzykiwane z charakterystycznym "a" na końcu frazy, jak "take off-a".

Super, że ten 54-letni produkt zapaści robotniczego Manchesteru na 29. płycie wciąż wierzga. Są na "Ersatz GB" numery z nieustępliwym transem ("Nate Will Not Return") i metalowe riffy ("Greenway"). Po staremu. Dwóch ludzi nie zgodzi się, czym jest punk rock. Jeśli jednak muzyka jest chaotyczna, apokaliptyczna i wkurzająca, a do tego nie brak w niej poczucia humoru, to jesteśmy blisko.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':