http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Far South"

Jacek Świąder
2011-11-10, ostatnia aktualizacja 2011-11-09 18:45

Coldair; Antena Krzyku

Kilka lat temu na Zachodzie freak folk był rewelacją, u nas też powstało parę płyt w tej konwencji. Coldair to jeszcze "mniejszy" zespół niż wrocławski duet Indigo Tree - na wszystkich instrumentach gra jeden człowiek. Tobiasz Biliński ma 21 lat, trzy płyty z zespołem Kyst i zeszłoroczny debiut Coldair na koncie. "Far South" ma sporo wspólnego z dokonaniami tych krajowych reprezentantów amerykańskiego folku. Tekst jednej z piosenek nawiązuje nawet do wspaniałej twórczości Phila Elveruma z Mount Eerie.

W tej grze nastrój jest istotniejszy niż mocne teksty czy popisy instrumentalne. Biliński potrafi przekazać w piosenkach tęsknotę, niepokój, samotność, smutek, ukojenie. Tylko ożywione trąbką Kamila Szuszkiewicza "I Won't Stay Up" jest przebojem jak się patrzy. "Far South" to introwertyczne piosenki i bezsłowne gitarowe fragmenty, momentami czarujące, ale jako całość hermetyczne. Trzeba się w to wtopić i nie ma gwarancji satysfakcji. Autor mówi: "W muzyce chodzi o zawieranie w niej swojej osoby w największym możliwym stopniu, nawet jeśli następuje to w sposób bardzo bezpośredni". Twardo realizuje ten program, dlatego ta płyta nie każdemu podejdzie.

Do odsłuchu (i kupienia) na coldair.bandcamp.com.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':