Kilka lat temu na Zachodzie freak folk był rewelacją, u nas też powstało parę płyt w tej konwencji. Coldair to jeszcze "mniejszy" zespół niż wrocławski duet Indigo Tree - na wszystkich instrumentach
gra jeden człowiek. Tobiasz Biliński ma 21 lat, trzy płyty z zespołem Kyst i zeszłoroczny debiut Coldair na koncie. "Far South" ma sporo wspólnego z dokonaniami tych krajowych reprezentantów amerykańskiego folku. Tekst jednej z piosenek nawiązuje nawet do wspaniałej twórczości Phila Elveruma z Mount Eerie.
W tej grze nastrój jest istotniejszy niż mocne teksty czy popisy instrumentalne. Biliński potrafi przekazać w piosenkach tęsknotę, niepokój, samotność, smutek, ukojenie. Tylko ożywione trąbką Kamila Szuszkiewicza "I Won't Stay Up" jest przebojem jak się patrzy. "Far South" to introwertyczne
piosenki i bezsłowne gitarowe fragmenty, momentami czarujące, ale jako całość hermetyczne. Trzeba się w to wtopić i nie ma gwarancji satysfakcji. Autor mówi: "W muzyce chodzi o zawieranie w niej swojej osoby w największym możliwym stopniu, nawet jeśli następuje to w sposób bardzo bezpośredni". Twardo realizuje ten program, dlatego ta płyta nie każdemu podejdzie.
Do odsłuchu (i kupienia) na coldair.bandcamp.com.