http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Go Cry On Somebody Else's Shoulder"

Jacek Świąder
2011-11-10, ostatnia aktualizacja 2011-11-09 18:42

George Dorn Screams; Ampersand

Klasyk polskiego indie przetrwał studia i przejście w dorosłość. Brzmi to coraz dojrzalej. Bydgoszczanie mają melancholię jakby szkocką, ale lubią otrzeć się o americanę. Gitarowe zabawy w cicho-głośno są już tylko jednym z elementów układanki. Sporo tu chłodnych pejzaży.

Ten album to nie zbiór utworów, tylko opowieść. Dlatego są one połączone ambientowym motywem, w którym szumi coś i piłuje. Muzycy układają dźwięki warstwami nawet w lżejszych utworach. Singel "Alpha Coma" wypada świetnie - to naturalny, lekki utwór jak z "Prostej historii" Lyncha. Jednak od początku obok głównego motywu buzują tu gitary w pogłosach, klawisze - jakby nad pogodną melodią unosił się jakiś ciemny duch. Odświeżające podejście. Najbardziej rozbudowany (i trzymający w napięciu!) "The Hour Of Ghosts" obywa się bez głosu Magdy Powalisz, śpiewa Kuba Ziołek, niezupełnie obcy pasażer na płycie GDS. Ten osłuchany i ograny gitarzysta dołączył do zespołu, żeby nagrać płytkę "The Large Glass" (2009). Wyszło super, został na dłużej - fajnie, ale dziś nie gra już z George Dorn Screams. Dlatego ciekawi mnie, jak poradzą sobie bez niego na koncertach. I czekam na nową płytę.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':