http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Tides And Tales"

Jacek Świąder
2011-11-04, ostatnia aktualizacja 2011-11-04 13:12

Hurricane Bells; Invisible Brigades

.
.
.
Garść lekkich, optymistycznych piosenek o rozpadzie związku. "I've forgotten the past and everything now is brand new/they say it would pass and now I know that it's true (...) and now we are older and this night is over/well i just don't know what to do", śpiewa pogodnie wokalista i beztrosko pogwizduje ("If This Night Is Over").

Hurricane Bells, pod kierunkiem Steve'a Schiltza, z wdziękiem ogrywają znane patenty. Mają ten indierockowy sznyt, jak to Amerykanie, oraz nieporadną elegancję, u nas w Polsce oswojoną, odkąd Bogusław Linda zaśpiewał teksty Marcina Świetlickiego. Słychać ogromną delikatność i siłę naraz. Arcade Fire ("Piano Stunt") i Broken Social Scene ("Hours Like Days") mają coś takiego. Schiltz nie jest tak hałaśliwy jak kanadyjscy prominenci niezależnego rocka. Też lubi starocie, ale Simona & Garfunkela czyta bardziej dosłownie, w "The Ghost Of Her" oddaje hołd "Turn Turn Turn"...

W Nowym Jorku takie nieortodoksyjne, nieinwazyjne granie jest chyba rzadkością, to przecież Dolina Krzemowa muzyki, tu się odkrywa, wynajduje, miesza. Tymczasem słuchanie Hurricane Bells jest bardzo przyjemne, po prostu.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':