http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Green Naugahyde"

Jacek Świąder
2011-09-22, ostatnia aktualizacja 2011-09-21 21:17

Primus; ATO Records/Prawn Song


Mają groove, rockową moc i jazzowe umiejętności oraz hermetyczne poczucie humoru. Ten stareńki zespół, ozdobę lat 90. z półki Faith No More czy Red Hot Chili Peppers, coś podkusiło, żeby nagrać pierwszy od "Antipop" (1999) pełnowymiarowy materiał. Wymieniło się pokolenie słuchaczy, a odświeżona muzyka Primusa wciąż jest atrakcyjna.

Na bębny wrócił, prosto z lat 80., Jay Lane. Najważniejszy jest jednak bas. Porąbany klasyk progresywnego grania, klangujący i slapujący Les Claypool znów ma coś do powiedzenia na temat połowu ryb ("Last Salmon Man"), Dzikiego Zachodu ("Lee Van Cleef") i narkotyków ("Jilly's On Smack"). W tym ostatnim utworze pozwala trochę pograć gitarzyście - zbliżają się do Pink Floyd. Bas Claypoola działa jak instrument perkusyjny i smyczkowy, przerzuca most między epoką "dawania czadu" a czasami Beavisa i Butt-heada. Ten facet mógłby podkładać głos bohaterom okrutnych kreskówek. Ten zespół zrobił piosenkę do "South Parku". Primus znowu gra uczciwy, nienasycony funk-rock - nie ma nudy.  

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':