http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Sobowtór diabła" reż. Lee Tamahori

Jacek Szczerba
2012-02-16, ostatnia aktualizacja 2012-02-15 13:49

Belgia-Holandia, 2011; dystr. Monolith Video


To ponoć prawdziwa historia. Kurd z irackiej armii, porucznik Latif Yahia (Anglik Dominic Cooper) zostaje zmuszony do bycia sobowtórem najstarszego syna Saddama Husajna - Udaja (także Cooper), do którego jest łudząco podobny. Zastępuje go w niebezpiecznych sytuacjach albo wówczas, gdy znudzony Udaj chce się wykręcić od obowiązków. Latif nie może odmówić, bo wtedy ucierpią jego najbliżsi.
Udaj to psychopata - zabija dla kaprysu, torturuje, gwałci pannę młodą na jej weselu, pije i ćpa na potęgę, a przy tym pławi się w bogactwie. Latif jest świadkiem tych szaleństw, podobnie ulubiona nałożnica Udaja - Sabbar (Francuzka Ludivine Sagnier), która jednak zaczyna gustować w Latifie. No i nadchodzi czas amerykańskiej interwencji w obronie Kuwejtu zaanektowanego przez Irak. Czy Latif się zbuntuje?
Kręcone to było głównie na Malcie. Największą zaletą filmu jest możność oglądania stosunków w rodzinie dyktatora niejako od wewnątrz. Lubię zwłaszcza scenę, w której Saddam (Philip Quast) gra w tenisa z własnym sobowtórem, bo on też miał takich kilku.  

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':