Niezła obsada. Reszta już nie. Zimowe Detroit. Trzech kumpli robi skok na
brylanty. Ale potem jeden z nich, Vincent (Ryan Philippe), jest nielojalny wobec pozostałych. Sonny (Curtis "50 Cent" Jackson) obiecuje koledze zemstę. Z Vincentem jest też inny problem: jego krewki tatuś (James Remar) siedzi w więzieniu. I wszyscy tam chcą go sprzątnąć. Tymczasem Sonny ma na głowie faceta od skradzionych kosztowności, dlatego musi szukać pomocy u lokalnego mafiosa Biggsa (Bruce Willis). Biggs, na próbę, każe mu załatwić dwóch Ruskich.
Okrucieństwa mamy tu w nadmiarze, więc próbuje ono być śmieszne, zwłaszcza w scenie ćwiartowania trupa. Willis dostał niby zabawną scenkę, w której wyznaje, że lubi czytać kolumnę sportową przy śniadaniu, dlatego drży na myśl, że wkrótce przestaną wychodzić gazety. A normalnie to raczej przed nim drżą. W ogóle scenariuszowej logiki trzeba tu szukać ze szkłem powiększającym.