http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zawieszka co chwilę

Magdalena Szwarc
2011-06-05, ostatnia aktualizacja 2011-06-06 20:18

Joanna Szczepkowska
Joanna Szczepkowska
Fot. Anna Bedynska / AG

Dorośli też cierpią na ADHD. Joanna Szczepkowska: - Jeszcze w głębokiej komunie zadzwoniła reżyserka z Francji. Widziała mnie u Wajdy, prosiła o CV. Ja się ucieszyłam i zapomniałam. Nie zapisałam adresu, telefonu, nic. Wróciłam do obierania włoszczyzny

Szczepkowska: - Do drzwi wejściowych mam dziewięć kompletów kluczy
Fot. Anna Bedynska / AG
Szczepkowska: - Do drzwi wejściowych mam dziewięć kompletów kluczy
Gołębiewski: - Mamy często zgłoszenia telefoniczne, o których zapominam. Szefowie wiedzą. Ja w CV sobie wpisałem
Fot. Anna BedyÄska / Agencja Gazeta
Gołębiewski: - Mamy często zgłoszenia telefoniczne, o których zapominam...
ZOBACZ TAKŻE
Kazimierz, scenarzysta, o Marcie: - Zanim wstanie z łóżka, musi się dowiedzieć, że tu mieszka, że to jest jej mąż.

Marta, śpiewaczka: - Nie wiem, co zjem, nie mam nic w lodówce, nie jestem spakowana, nie wiem, dokąd jechać. Wpadam w zawieszki. Zamiast 10 minut pod prysznicem spędzam 30.

Kazimierz: - Ja coś do niej mówię, a ona się zapatrzy i wiadomo, że nie dociera. Marzy sobie.

Marta: - I nagle się orientuję i lecę przerażona. Wkładam na siebie cokolwiek. Oby było czyste, świeże. Kurtka nie pasuje do butów.

Kazimierz: - Wychodzi z metra, ma dojść gdzieś w 10 minut. Nagle nawiedza ją jakaś myśl i druga połowa schodów jest pokonywana w 40 minut.

Marta: - Wszędzie się spóźniam, wszędzie. Już człowiek niby jest gotowy do wyjścia, a tu jeszcze to i to, i to. Ten czas się gdzieś rozpływa.

Kazimierz: - Potrafi do mnie zadzwonić 30 razy dziennie, żeby zapytać o to samo.

Marta: - Szybko piję, szybko jem. Często palce sobie przycinam.

Kazimierz: - Krojenie jest za mało atrakcyjne, żeby utrzymać jej uwagę. Już myśli o tym, że napiłaby się herbaty. "A gdzie ona jest?" - patrzy na pudełko. Szybkość sprawia, że filiżanki fruwają. Codziennie coś stłucze, śmieci wysypie. Drobiazgi.

Marta: - Rozmawiam przez telefon, jem kanapkę, piję kawę, maluję się i prowadzę samochód. Patrzę we wszystkie lusterka naraz. Miałam jeden wypadek, ale nie do końca z mojej winy, bo na sygnalizator była nałożona folia. I zdarzyło mi się raz wjechać w karawan. Gadałam przez telefon, światło się zmieniło, ktoś obok mnie ruszył, ja ruszyłam i... nie mogli trumny wyjąć. Nie wiem, czy pusta, nie pytałam.

Tabu

- Nikt się pani do TEGO pod nazwiskiem nie przyzna - to zdanie usłyszałam już kilkanaście razy.

O rozmowę prosiłam mniej lub bardziej bezpośrednio sto osób. Jedną grupę wsparcia. Wysyłałam maile do osób z forów internetowych. I nic. Poprosiłam kilku terapeutów, o których w środowisku mówi się, że "też TO mają". Mówili: proszę mnie zrozumieć, ja jestem ekspertem, udzielam się w telewizji, w prasie, takie wystąpienie mogłoby zaszkodzić mojemu wizerunkowi.

ADHD to zaburzenia koncentracji uwagi, impulsywność i nadruchliwość spowodowane zakłóceniami równowagi neuroprzekaźników w mózgu. Genetyczne. W populacji dzieci, zależnie od badań, ADHD ma od 5 do 10 proc. Czasem się mówi, że 2/3, czasem, że połowa z tego wyrasta.

Amazon oferuje całe serie książek o ADHD dorosłych. Jak zorganizować sobie życie i pracę. Jak przezwyciężyć kłopoty małżeńskie. U nas ADHD mają tylko dzieci i dwie dorosłe znane z nazwiska osoby: Szymon Majewski i Joanna Szczepkowska. Zgodził się do nich dołączyć Piotr Gołębiewski, technik elektronik.

Zaburzenia uwagi

Joanna Szczepkowska, aktorka: - Wczoraj? Najpierw obroża dla psa. O siódmej. Jest czerwona, ma swoje miejsce. To było długie poszukiwanie. Znalazła się pod krzesłem. O ósmej odbyło się szukanie recepty. Najpierw na wierzchu, potem w torebce. Też nie ma. "Musiałam coś wyjmować w jakiejś kawiarni i widocznie wypadła" - myślałam. To szukanie było bezskutecznie. Potem zejście do apteki, błaganie panią o lek, bezskuteczne. Więc zamiast pracy wizyta w przychodni. Jakieś półtorej godziny wszystko razem puls pieniądze za wizytę.

Wróciłam. Usiadłam do komputera. Otworzyłam książkę, a tam... recepta.

Wielokrotnie nie znalazłam w torebce dzwoniącego telefonu. Portfel mam czerwony, lepiej go widać, ale jak za dużo jest czerwonych rzeczy, metoda traci użyteczność.

Do drzwi wejściowych mam dziewięć kompletów kluczy - jest lepiej, ale to nie przestaje być problem. Już nie mówię o rękawiczkach czy parasolkach, bo to w ogóle jest beznadziejna sprawa.

Źródło: Duży Format
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':