Kilka godzin po ukazaniu się tego reportażu, funkcjonariuszowi Tomaszowi Kleinowi grożono śmiercią. Jemu i jego rodzinie
>
"Tango" i "Cash" - policjanci z Los Angeles, goguś i luzak. Obaj świetni gliniarze. Od lat konkurują, nie lubią się. Gdy zagrozili znanemu gangsterowi, zostali wrobieni w przestępstwo, skazani i wyrzuceni z policji. Wspólnie walczą o odzyskanie dobrego imienia. Grają ich Kurt Russell i Sylvester Stallone. Jak to w amerykańskich filmach - kończy się happy endem.
"Gołota" i "Oczko" - policjanci z Legnicy. Pracowali w różnych jednostkach. Ich bliska znajomość zaczęła się 4 czerwca 2008 r., gdy zatrzymali ich funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych. Prokurator zarzucił "Gołocie" przyjęcie 3200 zł łapówek za przysługi dla drobnego legnickiego przestępcy. "Oczce" - że pomagał koledze. Obaj zapewniają, że są niewinni, usiłują ustalić, dlaczego ich wrobiono, i odzyskać dobre imię.
Legnica to nie L.A. Jarosław Jarmołowicz ("Oczko") - 45 lat, aspirant. Niewysoki blondyn. Widać, że ćwiczył ciężary. Był kadrowiczem, mistrzem Polski. W policji 20 lat. W latach 2006-10 pracował w komisariacie w Kunicach niedaleko Legnicy. - Uczciwy, dobry glina. Żaden tam "Brudny Harry", ale świetny dochodzeniowiec - mówią koledzy. - Zresztą Kunice to nie Los Angeles. Tu jest kryminalna drobnica: sąsiedzka awantura, kradzież kurczaków. Czasami trafi się złodziejska dziupla samochodowa.
Tomasz Klein ("Gołota") - 37 lat, ponad 1,90 m wzrostu, dużo więcej niż 100 kg wagi. Naprawdę podobny do znanego boksera. W policji 16 lat. Od 1997 r. aspirant w wydziale kryminalnym w Komendzie Miejskiej w Legnicy. W 2005 r. został szefem sekcji zwalczającej złodziei samochodów. Pistolet. W dwa lata od objęcia szefostwa tej sekcji czterokrotnie podniósł wykrywalność kradzieży aut. Komenda chwaliła się tym na stronie internetowej. - Nic nie robił, tylko latał po Legnicy i szukał skradzionych wózków - opowiadają z niejakim szacunkiem złodzieje.
- Kiedyś jechałem własnym, legalnie zarejestrowanym passatem. Naprzeciwko jedzie "Gołota" - wspomina jeden. - Mija mnie, nagle pisk hamulców. Dopadł mnie po paru metrach. Trzepał mi wóz dobre pół godziny. Myślał, że to kradziona fura.
Historia "Oczki" i "Gołoty" nie ma happy endu.
"Oczko" dostał rykoszetem 4 czerwca 2008 r., dzień zatrzymania przez BSW, to dla Jarmołowicza początek końca policyjnej kariery. Po dwóch latach procesu został prawomocnie skazany na rok z zawieszeniem na 3 lata za niedopełnienie obowiązków i poświadczenie nieprawdy. Jesienią 2010 r. musiał odejść z policji.
Klein miał więcej szczęścia. Sąd apelacyjny dopatrzył się błędu formalnego sędziego rejonowego Kazimierza Chłopeckiego. Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. Wcześniej
Klein miał w perspektywie półtora roku więzienia. Nowy proces rozpoczął się pół roku temu. Policjant walczy o uniewinnienie.
- Może ja również spróbuję wznowić postępowanie sądowe. Mam dowody, że proces był nierzetelnie prowadzony. Tak samo jak śledztwo prok. Mariusza Grzegorowskiego z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu i rozpracowanie prowadzone przez Romana Boczniowicza z BSW - mówi Jarmołowicz
- Zostaliśmy wrobieni przez BSW i prokuraturę. Sąd to tylko przyklepał. Wydano wyrok przed procesem - uważa Klein.
- Dlaczego ktoś miałby was wrabiać? - pytam.
- Cztery lata temu powiedziałem szefom, że to, co się dzieje w komendzie, to kryminał: "Skończcie z tym, bo pójdę wyżej" - opowiada Klein. - A Jarek dostał rykoszetem. Po prostu wcześniej prowadził czynności procesowe w sprawie, w którą zostałem wplątany. Gdyby na miejscu Jarka był inny funkcjonariusz, też by go poświęcili, żeby mnie załatwić.
- Mariusz J. to dawny informator "Gołoty", drobny cwaniaczek udający wielkiego gangstera. Zeznał, że dał "Gołocie" 3 tys. łapówki za ukręcenie pewnej sprawy. A mnie postawili zarzut, że na prośbę "Gołoty" umorzyłem śledztwo - dodaje "Oczko".
- Według aktu oskarżenia ja miałem dostać od kapusia jeszcze 200 zł za to, że mu pomogłem odzyskać jego samochód przywłaszczony przez innego gangstera. Strasznie tanio się sprzedaję - śmieje się "Gołota".
Z czym mieli "skończyć" szefowie? - Chodziło o chronienie gangsterskich interesów, imprezowanie z bandziorami, fałszowanie statystyk, ukrywanie przestępstw, mobbing i zastraszanie funkcjonariuszy - mówi Klein.