- Chciałam zobaczyć, jak ludzie reagują na moją bramę. Zajrzałam na forum w internecie i...
...zmieszali cię z błotem? - Dajcie spokój. Znalazłam teksty w stylu: "Nieznalska chce fiuta na bramie powiesić". Jacyś frustraci to piszą, zwykle faceci. Wulgarnie.
Skąd wiesz, że faceci? - Bo od czasu "Pasji" stałam się obiektem do wyładowywania męskich frustracji i kompleksów. Kobiety do mnie niemal nie piszą. Co jakiś czas dostaję zdjęcia męskich genitaliów. Z opisem, dokładnymi wymiarami i propozycją, żebym wykorzystała je do kolejnej pracy.
Odpisujesz? - Szkoda zachodu.
A co to za brama, że tak się ciebie czepiają? - Numer 2, Stoczni Gdańskiej, dawniej imienia Lenina. Z 16 grudnia 1981 roku. Postanowiłam ją zrekonstruować.
Dlaczego? - Rok temu wygrałam Gdańskie Biennale Sztuki "Tożsamość miejsca". W nagrodę w sierpniu, pierwszy raz po dziesięciu latach, będę miała w Gdańsku indywidualną wystawę "Miasto Zdarzenie Rekonstrukcja Przemocy". Tematem przewodnim jest przemoc i różne jej oblicza - rasizm, ksenofobia, nietolerancja - oraz wątki z historii tego miasta.
Co ma do tego brama stoczniowa? - Jeden z projektów poświęcony jest pacyfikacji Stoczni Gdańskiej 16 grudnia 1981 roku. Wpadłam na ten pomysł dzięki zdjęciu mojego ojca Bogusława Nieznalskiego "No pasaran!" z 15 grudnia 1981 roku, to jedna z najbardziej znanych jego fotografii. Są na niej stoczniowcy, którzy ciałami tworzą mur, żeby ZOMO nie weszło na teren stoczni.
Ale już następnego dnia prawdziwą stoczniową bramę rozjechał czołg i przejście dla zomowców było wolne.
Po co rekonstruować bramę, skoro oryginalna stoi w starym miejscu, opleciona kwiatami, obwieszona flagą, Matką Boską i papieżem? - Bo chcę odtworzyć bramę z tamtego, konkretnego dnia, zdewastowaną przez czołg, w skali 1:1. Bazą do rekonstrukcji są zdjęcia archiwalne, które otrzymałam od gdańskich fotografików, m.in. Janusza Rydzewskiego. Brama będzie ważyła około tony i miała 8 metrów długości. Robi ją dla mnie zaprzyjaźniony były stoczniowiec. To nie jest łatwe, bo wciąż brakuje zdjęć prawego skrzydła połamanej bramy. A ja staram się, żeby rekonstrukcja była jak najwierniejsza.
Podczas przeglądania zdjęć zauważyłam ciekawą rzecz - brama sprzed pacyfikacji w stanie wojennym miała furtkę pośrodku i dwa skrzydła po 32 szczeble. A dziś jest podzielona na cztery kwarty po 19 szczebli. Czyli tak zwana historyczna brama sama jest rekonstrukcją! Została postawiona w miejscu zdewastowanej przez czołg, prawdopodobnie wiosną 1982 roku.
Strasznie droga ta brama musi być. - Bardzo. Złożyłam nawet wniosek do miasta o dofinansowanie rekonstrukcji, w końcu wystawa odbędzie się w galerii miejskiej, ale trafiłam na mur. Od dziesięciu lat, czyli od czasu powstania "Pasji", którą miasto finansowało, odrzucane są wszystkie moje projekty.