Polski rynek usług windykacyjnych wart jest już 15 mld zł. Do roku 2014, jak wynika z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, ma się zwiększyć do 22,2 mld zł!
Razem ze zwiększeniem rynku zmienił się również portret dłużnika. Dziesięć lat temu był to przekręciarz, który kosztem wierzyciela chciał się uchylić od spłaty długów. Teraz ludzie nie płacą, bo zwyczajnie nie mają, stracili pracę albo wpadli w kłopoty finansowe przez zbyt konsumpcyjny w stosunku do możliwości tryb życia. Z badań TNS OBOP i Krajowego Rejestru Długów wynika, że już 17 proc. rodzin przeznacza na stałe płatności oraz raty kredytów lub pożyczek ponad 50 proc. swoich dochodów! Zadłużaniu sprzyjają szczególnie święta.
Ile mogę pożyczyć?
Tuż przed świętami banki zaostrzyły politykę kredytową (wprowadziły tzw. rekomendację T sporządzoną przez Komisję Nadzoru Finansowego). Jeśli zarabiasz poniżej średniej krajowej - czyli ok. 3,5 tys. brutto, a raty zaciągniętych kredytów w bankach przekraczają połowę twojej pensji, prawdopodobnie nie dostaniesz już z banku nawet złotówki pożyczki.
Trochę lepiej mają osoby zarabiające powyżej średniej krajowej. Banki odmówią udzeielenia kredytu dopiero wtedy, jeśli dotychczasowe raty wynoszą ponad 65 proc. dochodów.
Uwaga! Maksymalny zalecany poziom zadłużenia kredytobiorcy odnosi się do dochodu wszystkich osób, które spłacają dany kredyt. To oznacza, że jeśli o kredyt wnioskuje małżeństwo i istnieje wspólność majątkowa, to należy brać pod uwagę łączne dochody. Co jeśli jednak kredyt, np. na telewizor, chcą wziąć osoby, które żyją razem, ale małżeństwem nie są? - Wziąłem kredyt hipoteczny z moją partnerką, która nie jest moją żoną. Ostatnio - chcąc wziąć coś na raty - zostałem zaskoczony informacją, iż kredyt widnieje jako całość, zarówno przy moim nazwisku, jak i partnerki - skarżył się niedawno w „Gazecie" pan Jakub. - Przez to nie mogę np. wziąć telewizora na raty.
Zanim weźmiesz pożyczkę
Pamiętaj o dwóch prostych zasadach:
1. Nie bierz pożyczki, jeśli twoje wydatki są większe od dochodów.
2. Specjaliści od windykacji radzą, aby osoba, która myśli o zaciągnięciu pożyczki, wpierw przeprowadziła prosty rachunek matematyczny. Gotowy? To oblicz, ile wydajesz na mieszkanie, raty kredytów, które spłacasz w tym momencie, jedzenie, środki czystości, ubrania itp. Ile ci zostaje?
Teraz od tej kwoty odejmij 30 proc. na niespodziewane wydatki oraz rzeczy, których zapomniałeś uwzględnić w wydatkach.
To, co zostało, to rata kredytu, którą w miarę bezpiecznie możesz spłacać.
Pożyczyłem. Ale czy oddam?
Jeśli masz jakikolwiek majątek (albo przynajmniej dochody, które umożliwiają w dłuższej perspektywie spłatę zobowiązań), zawsze możesz podjąć rozmowy z bankiem/bankami. Zasada jest prosta - im szybciej, tym lepiej.
Na co jest w stanie realnie przystać bank?
Wydłużenie spłaty. Jeśli kredyt jest zaciągnięty na dwa czy trzy lata, zawsze można spłatę wydłużyć, np. do pięciu lat. Rata będzie wtedy niższa o 30, czasami nawet 50 proc.
Obciąż hipotekę. Masz mieszkanie własnościowe albo jakąś nieruchomość? Możesz zaciągnąć tzw. pożyczkę hipoteczną. To coś zupełnie innego niż kredyt hipoteczny.
Upraszczając, kredyt hipoteczny zaciąga się na kupno mieszkania, pożyczkę hipoteczną można wydać na dowolny cel, czyli np. na spłatę kart i kredytów. Taka pożyczka jest droższa od kredytu hipotecznego, ale dużo tańsza niż chwilówka czy karta kredytowa.
Konsolidacja kredytów. Konsolidacja to inaczej zamiana kilku kredytów krótkoterminowych na jeden długoterminowy. W niektórych przypadkach daje dobre efekty.
Opłaca się, jeśli kredyty krótkoterminowe są wysoko oprocentowane, a nowy kredyt jest np. na pięć lat. Jeśli pożyczyłeś w sumie 35 tys. zł na dwa lata, zamiast miesięcznej raty ok. 2 tys. zł płaciłbyś połowę tego. Tyle że przez pięć lat.
Źródło: Gazeta Wyborcza