TOMASZ ULANOWSKI: Przechodzę niedługo na emeryturę (to oczywiście nieprawda, ale umówmy się, że tak jest, żeby sobie ułatwić rozmowę) i boję się, że mi umysł otępieje przed telewizorem. Co robić?
ANNA ZDEBSKA: Mózg nieużywany na pewno zardzewieje, dlatego trzeba go ciągle pobudzać. Najłatwiej - i najefektywniej jednocześnie - jest sięgnąć do własnych zainteresowań. Mózg woli zajmować się sprawami dla nas ciekawymi, jest wtedy bardziej aktywny, skupiony, dużo łatwiej zapamiętuje i kojarzy. Jeśli praca umysłowa nie będzie panu sprawiać przyjemności, będzie pan się do niej zmuszał, efekty będą znacznie gorsze. Również gdy sięgnie pan po coś zupełnie nowego, o czym nic pan nie wie, mózg będzie reagował wolniej.
I to jest właśnie problem, bo ja nie mam hobby. I boję się, że kiedy skończę pracować, nie będę miał co robić.
- No to będzie przez chwilę pod górkę, ale czymś się zająć trzeba. Takim czymś tylko dla siebie, a nie zakupami, sprzątaniem czy wnukami. Mógłby pan zadbać, żeby pański umysł otrzymał codziennie małą porcję zadań do wykonania: rozwiązać krzyżówkę, łamigłówkę sudoku na czas, zagrać w brydża ze znajomymi lub w scrabble z wnukiem? Może pan też zapisać się na jakieś zajęcia.
Jakie?
- Obojętnie. Byleby pozwoliły panu utrzymać się w dotychczasowej formie umysłowej. Chodzi o to, żeby aktywować mózg mniej więcej na tym samym poziomie co przed emeryturą. Nie ma co się rzucać z motyką na słońce. Na pewno trudno byłoby panu nagle rozpocząć studia matematyczne - zamęczyłby się pan - ale może pan na przykład zapisać się do kółka szachowego. Gra pan w szachy?
Trochę. Kiedyś częściej...
- Niech pan spróbuje. Albo zapisze się na Uniwersytet Trzeciego Wieku. A jeśli to panu nie wystarczy, to zapraszam na specjalistyczne warsztaty treningu umysłowego.
Co mógłbym na takich warsztatach poprawić?
- Zaczęlibyśmy od cofnięcia się do umiejętności nabytych w dzieciństwie...
Ale tego się właśnie boję - że na emeryturze zdziecinnieję!
- Niech się pan nie boi, chodzi o to, żeby pan znowu zaczął z tych umiejętności korzystać, a nie żeby pan zdziecinniał. Przypomnimy sobie, jak się używa wyobraźni, wizualizuje sobie różne rzeczy, kojarzy, porządkuje informacje. Będziemy robić dużo ćwiczeń wspomagających koncentrację uwagi. Koncentracja błyskawicznie spada, kiedy nie trzeba planować każdego dnia, pilnować czasu. Wszystko się rozłazi i trudno się skupić na konkretnym zadaniu. Pokażę też panu ćwiczenia, które pozwolą panu poprawić efektywność pracy, np. tempo.
Pobawimy się w dziecko i spróbujemy w tej zabawie zaangażować dwie półkule mózgowe. Wtedy mózg będzie pracował znacznie wydajniej.
Ale co konkretnie będziemy robić?
- Spróbujemy pana nauczyć, żeby pan ciągle o wszystkim nie zapominał. Starsi ludzie często gdzieś coś położą i o tym zapomną, czegoś nie wyłączą, zostawią w sklepie, nie zapłacą rachunków w terminie. Żeby temu zapobiec, należy planować swój dzień. Ale nie zapisywać wszystkiego na kartce, bo to pójście na łatwiznę. Często zresztą kończy się tak, że człowiek zastanawia się, gdzie położył "tę karteczkę".
Są bardzo proste techniki pomagające w robieniu wirtualnych terminarzy. Może pan sobie na przykład wyobrażać jutrzejszy dzień, jak po kolei robi pan konkretne rzeczy - idzie do lekarza, rozmawia ze znajomym, odwiedza dzieci, robi zakupy.
W czym taka wizualizacja miałaby pomóc?
- Mówiąc obrazowo, wydrąży pan sobie w mózgu ścieżki pamięci. Pobudzi pan prawą półkulę odpowiadającą za obrazy. I te obrazy połączy z logicznym rozumowaniem i planowaniem, za które odpowiada lewa półkula. Dlatego wizualizacja da dużo lepsze rezultaty niż zrobienie na karteczce spisu rzeczy do załatwienia.
Świetną metodą - znaną od starożytności - na uporządkowanie pamięci jest tzw. metoda miejsc albo lokalizacji. Musi pan sobie wybrać jakieś znane panu miejsce, np. swoje mieszkanie. Może to być także znajome panu miejsce publiczne, choćby droga królewska w Krakowie. Idąc od Bramy Floriańskiej do Wawelu, wyznaczy pan sobie kilkanaście-kilkadziesiąt charakterystycznych punktów, w których do "szkatułek" schowa pan różne wspomnienia, choćby słówka nowo poznawanego obcego języka. Mogą to być także terminy naukowe, nazwy własne, daty, numery telefonów, kont bankowych, sprawy do załatwienia.
Te punkty powinny być w charakterystyczny sposób ułożone i potem w myślach odwiedzane, np. zawsze w jedną stronę idę z lewej strony ulicy, a w drugą - z prawej.
Źródło: Gazeta Wyborcza