http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Siła spokoju

Wojciech Staszewski
2009-12-30, ostatnia aktualizacja 2009-12-30 13:58

Joga to sztuka - mówi nauczyciel. A uczeń po pięćdziesiątce dodaje, że miło znów poczuć ciepło w stopach

Grudzień 2008. Poranna praktyka w szkole jogi Sivananda Ashram Yoga Ranch w Woodbourne w USA
Fot. JENNIFER MAY NYT
Grudzień 2008. Poranna praktyka w szkole jogi Sivananda Ashram Yoga Ranch w...
ZOBACZ TAKŻE
Wchodzimy na salę w luźnych dresach i boso. Nastrojowe światło, z pomarańczowych ścian zwisają białe liny. A mnie od rana boli głowa

Stajemy naprzeciwko instruktora. Nogi razem, ręce złożone i nagle przeskakujemy w szeroki rozkrok. Potem powoli odwracamy się w prawo, uginamy prawą nogę, lewą rękę wyciągamy do nieba, a lewą piętę staramy się wbić mocno w ziemię. Ta asana, czyli pozycja, nazywa się utthita parśvakonasana. Potem to samo w drugą stronę. A potem różne warianty z inaczej obróconą ręką, wykorzystaniem drewnianych klocków albo z dodanym głębokim skłonem.

- Poczujcie każdą komórkę ciała - mówi nam miękko sympatyczny jak Miś Jogi instruktor. I tłumaczy, że w mięśniach z tyłu nóg (łydka, dwugłowy uda) kumuluje się długotrwały, ale niezbyt mocny stres. Czyli kto ma odpowiedzialną pracę, będzie miał te mięśnie przykurczone. Dlatego musimy je dokładnie rozciągnąć.

Tak mija pierwsze pół godziny zajęć jogi dla początkujących.

Dalej instruktor każe nam "otwierać brzuch". Tu "włazi" bowiem mocny stres, kurczy nam mięśnie i powoduje, że się kulimy. Do tego dochodzą stężałe barki. Tu wchodzi stres i to, że lata lecą. Dlatego z wiekiem się coraz bardziej garbimy.

Przez kolejne pół godziny będziemy te przykurcze rozciągać. Nauczyciel każe nam złożyć ręce na plecach "jak do modlitwy". Wolne żarty. Dłonie mi się jakoś stykają, ale wszystko jest koślawe. Za chwilę mamy się mocno złapać własnymi dłońmi za plecami. Kto nie może - a mało kto może - dostaje jako "przedłużacz" pleciony pasek, żeby jednak ręka ciągnęła mocno drugą. Wykonujemy to ćwiczenie w różnych wariantach. Potem podchodzimy do lin, łapiemy je za plecami, rozciągamy barki i otwieramy brzuch.

Na zakończenie tej części zajęć znów mamy złożyć ręce na plecach. Stykają się równo, jak przy pacierzu. To działa!

Ostatnia część sesji to dokrwienie głowy. Robimy świecę, opierając nogi na krzesłach. Wreszcie relaks na koniec. Nauczyciel ciepłym głosem opowiada nam o każdej komórce naszego ciała, którą mamy teraz poczuć. Chyba jest sugestywny, bo ból głowy, który męczył mnie przez cały dzień robi się teraz nie do wytrzymania. Moja głowa waży ze sto kilo.

A kiedy po zajęciach wychodzę na ulicę - zauważam, że ból głowy minął. Chyba został na macie.

Właściwa natura

Joga to system filozofii indyjskiej, jej nazwa wywodzi się od sanskryckiego słowa yuj, co znaczy "łączyć, kierować, skupiać uwagę, powściągać". Klasyczna definicja jogi pochodzi z napisanego blisko 2,5 tys. lat temu traktatu "Jogasutra" Ryszi Patańdźalego: "Joga jest to powściągnięcie zjawisk świadomości. Wtedy widz utrzymuje się w swojej właściwej naturze".

Do osiągnięcia tego stanu można dążyć w jodze różnymi ścieżkami, np. przez medytację albo recytowanie mantr. Ścieżka ćwiczeń fizycznych to hatha joga. W XX-wiecznej wersji hatha jogi, która przyjęła się w Europie, aspekt fizyczny dominuje nad duchowym.

Piasek w zakolu

Kiedy pojawiają się pierwsze efekty ćwiczeń? - pytam Sławomira Bubicza, szefa Akademii Hatha Jogi.

- Już po miesiącu. Lepszy sen, lepsza sylwetka (człowiek trzyma się prosto, chód jest lżejszy), lepsze ukrwienie (ręce i stopy przestają marznąć), większy spokój w sytuacjach stresowych, spokojniejszy oddech.

Po pół roku, roku zaczynają się zmieniać relacje z ludźmi. Człowiek jest bardziej stabilny emocjonalnie, nie "zaraża się" od innych negatywnymi emocjami. Zaczyna go przepełniać poczucie, że wszystko jest OK. Przestaje czuć żal - do Boga, do rodziców, do kogokolwiek.

Trudno mi uwierzyć, że to wszystko może się zmieniać od robienia skłonów.

- To nie są zwykłe skłony. Ćwiczenia fizyczne w jodze wykonuje się tak, że odczuwamy swoją głębię, każdą komórkę. Czuł pan ból na zajęciach? To usuwanie sztywności ze stresu, z nawyków siedzenia za biurkiem, w samochodzie.

Czym joga różni się od zwykłego stretchingu, czyli rozciągania?

- Tu nie chodzi o wyczyn: na ile się rozciągniemy czy złapiemy się za ucho od tyłu itp. Tylko o harmonię, świadomość ruchu. Najdziwniejsze asany w jodze nie służą akrobacji, tylko temu, żeby ożywić, oczyścić zakątki ciała na co dzień nieużywane. W stawach powstają zwapnienia, w naczyniach krwionośnych zbiera się nam cholesterol - jak "piasek", tak jak muł w zakolu rzeki. Przyspieszony ruch krwi go usuwa. Żaden stretching nie odblokowuje kanałów energetycznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':