http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

ZUS wysyła do sanatorium. Za darmo!

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
2011-11-03, ostatnia aktualizacja 2011-11-03 10:00

Osoby które nie mają prawa do emerytury, a są zagrożone niezdolnością do pracy w następstwie choroby, mogą na koszt ZUS-u wyjechać do sanatorium. Sprawdź, jak to zrobić

Średni koszt jednego dnia pobytu w sanatorium finansowanego przez ZUS wyniósł w 2010 r. 92 zł
Shutterstock
Średni koszt jednego dnia pobytu w sanatorium finansowanego przez ZUS wyniósł w...
ZOBACZ TAKŻE
Wyjazd z ZUS-em ma jedną, ale jakże ważną zaletę. Nie trzeba miesiącami - czy nawet latami - czekać na skierowanie. Tutaj termin jest zdecydowanie krótszy. - Czekałam trzy tygodnie na decyzję. Potem dostałam wezwanie i zapytano mnie tylko, gdzie chcę jechać: w góry czy nad morze - opowiada pani Lidia z Zielonej Góry.

W ZUS zapewniają, że na skierowania czeka się średnio od trzech do maksymalnie ośmiu tygodni.

Zamiast renty

ZUS po raz pierwszy wysłał Polaków do sanatoriów w 1996 r. Od tego czasu co roku wyjeżdżają kolejne osoby.

W 2009 roku rehabilitację leczniczą w sanatoriach zakończyło ponad 73 tys. osób, w roku 2010 - 74,5 tys. osób. Skąd takie statystyki? ZUS, zamiast wysyłać ludzi na rentę (i ją wypłacać), chce przywracać im sprawność. A więc gdy podupadamy na zdrowiu, Zakład reaguje momentalnie. Wysyła nas na cykl zabiegów medycznych, licząc na to, że się podleczymy i znów będziemy mogli pracować na pełnych obrotach.

Warto wiedzieć. Wyjazdy do sanatorium (ale też do szpitali uzdrowiskowych) nazywają się w nomenklaturze ZUS-owskiej „rehabilitacją leczniczą w ramach prewencji rentowej". Jeżeli więc ktoś zobaczy ulotkę, plakat z taką dość zawiłą nazwą, może być pewien, że chodzi o sanatoria.

Nie martw się o koszty

ZUS ponosi całkowity koszt leczenia, łącznie z kosztami zakwaterowania, wyżywienia, oraz koszt przejazdu z miejsca zamieszkania do sanatorium i z powrotem "do wysokości kosztu przejazdu najtańszym środkiem komunikacji publicznej". W praktyce jest to zwrot dojazdu według taryfy PKP pociągu pośpiesznego 2 klasy. Tak więc jeżeli do sanatorium przyjedziemy ekspresem lub samochodem, ZUS i tak zwróci nam koszt biletu zwykłym pociągiem. Za resztę kosztów podróży, niestety, trzeba będzie samemu zapłacić. Zwrot kosztów dojazdu dostajemy w momencie, gdy opuszczamy sanatorium, od ośrodka, w którym przebywaliśmy (ZUS ma podpisaną w tej sprawie umowę z ośrodkami).

Wniosek od lekarza

Jak krok po kroku załatwić formalności związane z wyjazdem? Na początku musimy wybrać się do lekarza (np. pierwszego kontaktu). Tam upewniamy się, że może nas skierować do sanatorium finansowanego przez ZUS. Jeżeli lekarz uzna, że spełniamy warunki (a więc, że mamy jakieś schorzenie, które utrudnia nam pracę, albo że w przyszłości może tak się stać - szczegóły w dalszej części tekstu), powinien wypisać "wniosek o przeprowadzenie rehabilitacji leczniczej w ramach prewencji rentowej". Ale uwaga! Pacjent sam może dostarczyć taki wniosek lekarzowi. Wzór wniosku można znaleźć w internecie na http://www.zus.pl/files/dpir/Wniosek_o_rehabilitacje.pdf. Ważne, aby we wniosku znalazły się dane pacjenta, adres zamieszkania, opis schorzenia i uzasadnienie konieczności rehabilitacji. Wypełniony przez lekarza wniosek składamy w swoim oddziale ZUS. Jeżeli mamy dokumentację medyczną potwierdzającą nasze schorzenie, składamy jej kopię w oddziale Zakładu. Dalej sprawa jest prosta.

ZUS wzywa nas na badanie. Wykonuje je lekarz orzecznik. Jeżeli orzecznik nie zgłasza zastrzeżeń, czekamy już tylko na wolny termin w sanatorium.

Czy można uniknąć badania przez lekarza orzecznika? Tak. ZUS może wysłać nas do sanatorium w tzw. trybie zaocznym. Stanie się tak, gdy nasza dokumentacja chorobowa nie budzi żadnych zastrzeżeń Zakładu. Po prostu jasno z niej wynika, że jesteśmy chorzy na to i na to, i na wszystko mamy stosowne potwierdzenie w "papierach".

ZUS: kontrolujemy i wysyłamy

Skierowanie do sanatorium możemy też dostać od ZUS na bezpośredni wniosek lekarza orzecznika. Kiedy? Na przykład w momencie, gdy kontroluje nasze zwolnienie lekarskie albo orzeka, czy są przesłanki do wypłacenia świadczenia rehabilitacyjnego, albo podejmuje decyzję w sprawie niezdolności do pracy, gdy ktoś stara się o rentę. Tak było z panem Franciszkiem, który od trzech miesięcy był na zwolnieniu lekarskim. ZUS skontrolował, czy jego zwolnienie jest zasadne i czy nie mamy do czynienia z próbą wyłudzenia zasiłku chorobowego. Lekarz orzecznik wydał diagnozę: nie ma mowy o symulacji, mężczyzna jest chory, ale szybciej wróci do normalnej sprawności po rehabilitacji w sanatorium. I wysłał pana Franciszka na trzy tygodnie do jednego z uzdrowisk.

Kto wyjedzie?

W pierwszej kolejności wysyłani są "ubezpieczeni zagrożeni całkowitą lub częściową niezdolnością do pracy". A więc pracownicy, w których przypadku lekarz stwierdził, że brak leczenia lub rehabilitacji może spowodować utratę zdolności do pracy. Wyjadą także osoby, które już zachorowały i są na zasiłku chorobowym albo przebywają na świadczeniach rehabilitacyjnych. Ale uwaga! W przypadku osoby chorej przebywającej na świadczeniu rehabilitacyjnym musi być spełniony jeden warunek - lekarz orzecznik musi stwierdzić, że dana osoba ma szansę na powrót do pracy.

Kolejną grupą są osoby pobierające rentę okresową z tytułu niezdolności do pracy. Przykład. Pani Maria zachorowała. Lekarz orzekł, że nie może pracować i przyznał jej rentę, ale tylko na rok (tzw. renta okresowa), wierząc, że po tym czasie jej stan zdrowia się poprawi. Pani Maria na rencie okresowej może więc starać się o wyjazd do sanatorium.

Na wyjazd nie ma szans natomiast pan Andrzej. Miał dwa zawały i dostał rentę na stałe. Lekarz uznał, że w jego przypadku powrót do pracy nie jest możliwy. W tej sytuacji ZUS - zgodnie z przepisami - nie może sfinansować wyjazdu.

W domu czy poza domem

ZUS wysyła ludzi na leczenie w systemie stacjonarnym - czyli poza miejscem zamieszkania, gdzie Zakład zapewnia nocleg, wyżywienie, zabiegi rehabilitacyjne oraz całodobową opiekę medyczną. Inny sposób to system ambulatoryjny - nigdzie nie wyjeżdżamy, zabiegi przeprowadzane są w miejscu zamieszkania. Takie leczenie przysługuje osobom ze schorzeniami narządu ruchu i układu krążenia.

Źródło: Finanse Wyborcza.biz
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':