http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak podnieść sobie emeryturę

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
2011-09-30, ostatnia aktualizacja 2011-09-30 10:57

Coroczna waloryzacja, przeliczenie dochodu zerowego, zamiana wcześniejszej emerytury na zwykłą... Sprawdź, co można zrobić, żeby mieć wyższe świadczenia.

Dzięki zmianie przepisów o naliczaniu kapitału początkowego Polacy mają szanse na wyższe emerytury. Wystarczy wystąpić do ZUS z wnioskiem
iStock
Dzięki zmianie przepisów o naliczaniu kapitału początkowego Polacy mają szanse...
Co z waloryzacją? Bo w telewizji i gazetach cały czas mówią, że inflacja wysoka i kryzys szaleje. Jak to będzie? Czy przez to nie ucierpimy - niepokoją się czytelnicy.

Waloryzacja to najbardziej znana podwyżka emerytur i rent. Będzie w marcu i obejmie ok. 9,5 mln Polaków. Uspokajamy - na wysokiej czy niskiej inflacji emeryci i renciści nie stracą.

Z bardzo prostego powodu rząd przy ustalaniu waloryzacji bierze pod uwagę dwa wskaźniki:

- wysokość inflacji tzw. emeryckiej, czyli wzrost cen w gospodarstwach emeryckich;

- co najmniej 20 proc. wzrostu płac w przedsiębiorstwach. To tzw. realny wzrost płac po odjęciu inflacji (oczywiście może być więcej, gdy rząd, związkowcy i pracodawcy porozumieją się w tej sprawie w Komisji Trójstronnej).

Co roku zarówno inflacja, jak i podwyżki płac są inne, dlatego też kwota podwyżki co roku się zmienia. W tym roku było to 3,1 proc.

Ale już wiadomo, że w przyszłym roku podwyżka będzie większa. Po prostu wyższy będzie wzrost cen i płac (a to one - przypomnijmy - decydują o wysokości waloryzacji).

Rząd ogłosił i zapisał w budżecie, że w przyszłym roku waloryzacja wyniesie 4,2 proc. Może się jednak okazać, że będzie jeszcze więcej. Dlaczego? Tylko w maju roczna inflacja wzrosła do nienotowanego od dekady poziomu 5 procent. Wielu ekonomistów jest więc przekonanych, że budżet będzie musiał wypłacić emerytom większe podwyżki. Być może będzie to więc nie 4,2 proc., ale nawet 5 proc.

Tu nic emeryt nie robi. ZUS sam wylicza podwyżkę, a listonosz przynosi wyższe świadczenia.

Pan Tadeusz na emeryturę odszedł cztery lata temu. ZUS wyliczył mu 1350 zł na rękę. Zdziwił się, bo liczył przynajmniej na sto złotych więcej. Kiedy jednak uważniej wczytał się w dokumenty, okazało się, że przy dwóch latach jego pracy zamiast dochodów znalazły się zera.

- Nie ma pan dokumentów potwierdzających, ile pan zarabiał. A skoro nie ma dokumentów, to przyjmujemy, że nic pan nie zarabiał w danych latach, a to oznacza niższą emeryturę - wytłumaczono mu, kiedy poszedł z wizytą do ZUS. - Co z tym zrobić? Przecież pracowałem! To moja wina, że nie zachowały się kompletne dokumenty? Jak można z tego wybrnąć? - pyta.

Paradoksalnie pan Tadeusz znalazł się w dobrej sytuacji. W dobrej, bo coś można z tym problemem zrobić.

Wiele osób nie mogło udowodnić swoich zarobków, bo zginęły dokumenty płacowe. Dotyczy to zwłaszcza zakładów, które zbankrutowały lub ogłosiły upadłość.

Co robił ZUS? Jeśli nie miał na biurku dokumentów, że Kowalski - dajmy na to w 1982 r. - zarabiał 1000 zł, wpisywał przy wyliczaniu jego emerytury za rok 1982 "zero złotych".

Co z tego, że wiadomo było, że skoro Kowalski czy Wiśniewski pracował, to nie mógł zarabiać poniżej minimalnej płacy. Rozumując zdroworozsądkowo, ZUS nie powinien więc wpisywać "zero złotych", ale choćby płacę minimalną. Nie robił tego. Teraz już jednak musi.

Od 1 stycznia 2009 r. Zakład zamiast zerowych dochodów bierze pod uwagę najniższe wynagrodzenie dla danego okresu, na podstawie ustawy z 4 września 2008 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dziennik Ustaw z 2008 r. nr 192, poz. 1180). Tym samym emerytura po nowym przeliczeniu wzrośnie. ZUS nie robi tego z automatu.

Po pierwsze, trzeba znaleźć decyzję o przyznaniu emerytury. Tam będzie wyszczególnione, ile emeryt zarabiał w kolejnych latach.

Po drugie, jeśli na dokumencie będzie zero/zera, trzeba złożyć w Zakładzie wniosek. Nie ma specjalnego wzoru dokumentu do wypełnienia - wystarczy napisać pismo z prośbą o przeliczenie świadczenia z uwzględnieniem minimalnego wynagrodzenia za okresy dotychczas uwzględniane jako zerowe.

Po trzecie, trzeba znaleźć dowody potwierdzające, że dana osoba faktycznie pracowała.

Na podwyżkę świadczeń mogą liczyć osoby, które choć nie mają dokumentów płacowych, to mogą dostarczyć papiery potwierdzające, że w spornym okresie pracowały (ZUS daje wskazówki, gdzie dokładnie szukać dokumentacji po nieistniejącej firmie).

Źródło: Finanse Wyborcza.biz
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':