Kampania wyborcza trwa na dobre. Politycy zabiegają o głosy emerytów i rencistów. Nic w tym dziwnego, bo to potężna grupa wyborców. Wszyscy zapewniają, że jak oni dojdą do władzy, to polskim seniorom będzie lepiej. Niektórzy zgłaszają nawet konkretne rozwiązania legislacyjne. Być może więc w marcu 2012 zmienią się zasady waloryzacji. Trudno to przewidzieć, bo po dojściu do władzy zapał rządzących do zmian słabnie.
Na razie przedstawiamy więc, o ile wzrosną świadczenia emerytów i rencistów, gdyby zostały utrzymane obecne przepisy.
Waloryzacja, czyli co? Waloryzacja to coroczna, marcowa podwyżka głównie dla emerytów i rencistów. Dzięki niej nie tracą oni na podwyżkach, np. cen prądu czy żywności.
Waloryzacja przeprowadzana jest z urzędu. Oznacza to, że nie trzeba składać wniosków i dokumentów, aby ją dostać. ZUS, KRUS, MON lub MSWiA same obliczają nowe wyższe świadczenie.
Wyższą emeryturę (lub rentę) każdy dostanie od marca w swoim terminie, w którym dziś odbiera świadczenia (1., 5., 10., 15., 20. lub 25. dnia miesiąca).
Dla kogo podwyżka? Przyszłoroczna marcowa waloryzacja świadczeń obejmie ok. 9,5 mln Polaków, którzy co miesiąc dostają emerytury i renty z ZUS (np. górnicy, pielęgniarki, nauczyciele), KRUS (rolnicy), Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA (emerytowani funkcjonariusze policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Biura Ochrony Rządu, strażacy), Wojskowego Biura Emerytalnego MON (emerytowani żołnierze) i Biura Emerytalnego Służby Więziennej (pracownicy więziennictwa).
Przyszłoroczna waloryzacja obejmie osoby pobierające świadczenia, które prawo do emerytury czy renty nabyły do końca lutego 2012 roku. Jeśli więc ktoś wybiera się na emeryturę od kwietnia czy maja 2012, podwyżki waloryzacyjnej nie dostanie. To nie znaczy, że taka osoba straci. Może zyskać na nowej wyższej kwocie bazowej przy wyliczaniu emerytury. Każdy bowiem, kto wybiera się na emeryturę po marcowej waloryzacji, ma prawo przy wyliczeniu świadczenia żądać od ZUS podstawienia do wzoru nowej kwoty bazowej (co roku jest ona wyższa, a to oznacza, że i emerytura jest wyższa).
Jaka będzie podwyżka? Rząd przy ustalaniu waloryzacji bierze pod uwagę dwa wskaźniki:
- wysokość inflacji tzw. emeryckiej, czyli wzrost cen w gospodarstwach emeryckich,
- co najmniej 20 proc. wzrostu płac w przedsiębiorstwach. To tzw. realny wzrost płac po odjęciu inflacji (oczywiście może być więcej, gdy rząd, związkowcy i pracodawcy porozumieją się w tej sprawie w Komisji Trójstronnej).
Co roku zarówno
inflacja, jak i podwyżki płac są inne, dlatego też kwota podwyżki co roku się zmienia. W tym roku było to 3,1 proc.
Ale już wiadomo, że w przyszłym roku podwyżka będzie większa. Po prostu wyższy będzie wzrost cen i płac (a to one - przypomnijmy - decydują o wysokości waloryzacji).
Rząd ogłosił i zapisał w
budżecie, że w przyszłym roku waloryzacja wyniesie 4,2 proc.
Może się jednak okazać, że będzie jeszcze więcej. Dlaczego? Tylko w maju roczna inflacja wzrosła do nienotowanego od dekady poziomu 5 proc.
Wielu ekonomistów jest więc przekonanych, że
budżet będzie musiał wypłacić emerytom większe podwyżki. Być może będzie to więc nie 4,2 proc., ale nawet 5 proc.
O tyle by więcej wzrosły renty i emerytury w marcu 2012.
Oczywiście to jest tylko nasz szacunek. Każdego miesiąca bowiem wskaźnik inflacji się zmienia. Np. w czerwcu roczna inflacja wynosiła już "tylko" 4,2 proc. (w porównaniu z czerwcem 2010 r.).