http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polscy królowie na ekrany!

Roman Pawłowski
2011-01-28, ostatnia aktualizacja 2011-01-27 17:23

Za każdym razem, kiedy do kin wchodzi kolejny brytyjski, amerykański albo francuski film historyczny, odczuwam jako Polak głęboką zazdrość. Oni potrafią w nowoczesny, niebanalny sposób opowiadać swoją historię.

Roman Pawłowski
Roman Pawłowski
"Elizabeth", "Szaleństwo króla Jerzego", "Królowa Margot", "Braveheart" to nie tylko fantastycznie skonstruowane filmy o znanych postaciach historycznych, ale także opowieści o mechanizmach władzy, które decydują o losach jednostek i całych narodów. Mówią wiele o współczesnym świecie, sposobie rozumienia polityki, obrazie społeczeństwa, rozwoju cywilizacji i człowieka.

My tymczasem poza sienkiewiczowskim, anachronicznym "Ogniem i mieczem", bajkową "Starą Baśnią" i martyrologicznym "Katyniem", który jest bardziej pomnikiem niż filmem, niewiele mamy w tej dziedzinie do pokazania. Kino polskie skupiło się na pokazywaniu ofiar poniesionych przez polski naród w ostatnich kilkudziesięciu latach i prawie nie wychyla się poza horyzont XX wieku. Wojna 1920 roku, katastrofa w Gibraltarze, poznański Czerwiec '56, gdański Grudzień '70, stan wojenny - w tym kręgu wydarzeń i tematów pozostajemy od lat. Do zawężenia perspektywy przyczynia się Teatr Telewizji, który w ramach Sceny Faktu produkuje głównie widowiska o komunistycznym terrorze, z krystalicznymi żołnierzami AK, których maltretują psychopatyczni oprawcy z UB.

A przecież dawna historia Polski jest równie pasjonująca i dramatyczna jak historia Anglii czy Francji. Jest w niej bezwzględna rywalizacja o władzę i sukcesję, są zdrady i sojusze, wielka polityka, gry dyplomatyczne i dworskie intrygi. Jest bogata warstwa obyczajowa, w której zachodnie wpływy zderzają się z sarmackim przepychem i wschodnim rozpasaniem. A wątki romansowe? Zamiast "Dynastii Tudorów" opowiadającej o miłostkach Henryka VIII chętnie obejrzałbym serial o czterech żonach Jagiełły: Jadwidze, Annie Cylejskiej, Elżbiecie Granowskiej i Zofii Holszańskiej zwanej Sonką. Zwłaszcza historia Granowskiej obfituje w dramatyczne zwroty: Długosz opisuje jej burzliwe życie z trzema kolejnymi mężami, była porywana, dwaj stoczyli o nią nawet krwawą walkę. Jako żona króla nie była akceptowana przez dwór, bo nie pochodziła z królewskiego rodu. Sekretarz Jagiełły Stanisław Ciołek posunął się nawet do napisania paszkwilu, w którym przedstawił ją jako świnię, która czarami opętała lwa.

Tłumaczeń, dlaczego w Polsce nie powstaje dobre kino historyczne jest wiele. Najczęściej wymienianą przyczyną są pieniądze. "Bitwa warszawska 1920" Jerzego Hoffmana ma kosztować 20 mln zł i to podobno z trudem wystarczy na wszystkie fajerwerki, które zaplanował reżyser. Z powodów finansowych wciąż nie może wejść do produkcji film "Victoria" o odsieczy wiedeńskiej, do którego scenariusz napisał Cezary Harasimowicz (reżyserią był ponoć zainteresowany Mel Gibson).

Jednak do uchwycenia klimatu epoki nie trzeba wcale batalistycznych scen, tysięcy statystów i monstrualnych dekoracji. Wchodzący właśnie na ekrany brytyjski film "Jak zostać królem" rozgrywa się głównie w gabinecie specjalisty, który leczy z jąkania księcia Alberta, następcę tronu i późniejszego króla Jerzego VI. O wielkości tego kina nie decyduje ilość wykorzystanych materiałów pirotechnicznych i komputerowych trików, ale gra aktorów i świetnie skonstruowana opowieść o przezwyciężeniu własnej słabości.

"Bravehearta" pewnie nie nakręcimy, ale już serial telewizyjny poświęcony polskim dynastiom Piastów i Jagiellonów czy królom elekcyjnym mogę sobie wyobrazić. Mógłby być równie ekscytujący jak zachodnie produkcje, jeśli tylko zrezygnować z batalistyki i skupić się na tym, co dzieje się w ludziach wyniesionych na szczyty władzy. Weźmy pierwszą z brzegu historię konfliktu pomiędzy Bolesławem Szczodrym a biskupem krakowskim Stanisławem. Władca podnosi rękę na kościelnego dostojnika, który go zdradził - przecież to wymarzony temat na współczesny dramat pokazujący rywalizację pomiędzy władzą świecką a kościelną.

A Samuel Zborowski, hetman kozacki, anarchistyczny buntownik i banita spiskujący przeciw królowi Stefanowi Batoremu? Przecież w jego losach, opisanych niedawno w głośnej książce Jarosława Marka Rymkiewicza, przegląda się cała polska anarchia - mamy tu zderzenie warcholstwa i nieograniczonej wolności z potrzebą ładu. Finałowa scena kaźni na Wawelu jest właściwie gotowa, wystarczy przepisać do scenariusza relację świadka: magnat prosi kata, aby ściął go dopiero wtedy, gdy trzykrotnie wykrzyknie: Jezus. Ale kat się lęka, nie trafia, Zborowskiego ścina dopiero pachołek. Głowa skazańca trzykrotnie podskakuje po stopniach podestu.

Materiałem na poruszający dramat jest także historia Klary Zach, węgierskiej szlachcianki, którą zgwałcił w zamku w Wyszehradzie królewicz Kazimierz, ostatni król z dynastii Piastów, kiedy gościł z wizytą u swej siostry, żony króla węgierskiego. Ojciec Klary w zemście próbował dokonać zamachu na rodzinę królewską, ale został schwytany. W odwecie cała rodzina Zachów została stracona, a Klara z obciętymi wargami i nosem obwożona była po miastach jako żywy dowód zbrodni królobójstwa.

Te i inne historie analizowała przed dwoma laty grupa dramaturgów, reżyserów i aktorów, którzy uczestniczyli w warsztacie "Kroniki królewskie" zorganizowanym przez Laboratorium Dramatu z Warszawy. Pomysły są nadal rozwijane, kilku autorów pisze sztuki. Ale taki współczesny poczet królów polskich ma szansę na realizację tylko przy wsparciu publicznej telewizji, dla której powinna być to działalność misyjna. Może byłby to pomysł na wskrzeszenie w nowej formie Teatru TV? Może zamiast wałkować w nieskończoność epokę komunizmu, zajęlibyśmy się w końcu historią wolnej Polski? Pewnie nie jest taki piękna, jak historia Polski zniewolonej, ale za to wiele mówi o naszej dzisiejszej tożsamości.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':