"Wiadomości"
TVP 1 oglądam czasem z podziwem. Podobnie jak w czasach Wielkiego Prekursora, czyli "Dziennika Telewizyjnego" program ten robią prawdziwi fachowcy od propagandy. Potrafię to docenić, ponieważ zajmowałem się kiedyś fałszowaniem rzeczywistości za pomocą montażu. Robiłem to w celach rozrywkowo-dydaktycznych. Czasami wychodziło coś śmiesznego, czasami nie, ale zawsze moje filmiki pokazywały, jak łatwo jest oszukać widza za pomocą sklejania obrazków. Żadnych trików komputerowych nie potrzeba, żadnej technicznej obróbki, wystarczy wziąć obrazek np. polityka, który nagle rzuca spojrzenie w bok, w następnej sekundzie wkleić dowolny obrazek dowolnego przedmiotu lub osoby dowolnie ubranej lub rozebranej i już: każdy widz będzie przysięgał, że widział na własne oczy, jak polityk podgląda roznegliżowaną panienkę. Siła obrazka telewizyjnego jest przeogromna. Pokazując w mojej wersji "Dziennika TV" sytuacje, które po montażu były wiarygodne, choć zupełnie absurdalne, myślałem sobie naiwnie, że w ten sposób uczulam widza na manipulacje. Na nic wysiłki, niestety. "Przyrodzonej wiarygodności" telewizyjnego obrazu zniszczyć się nie da, co z powodzeniem wykorzystują redaktorzy "Wiadomości".
Drobny przykład z ostatnich dni.
Janusz Palikot zgłosił akces do zespołu poselskiego Antoniego Macierewicza. Zgłoszenie zostało odrzucone, ponieważ - jak stwierdził Macierewicz - nie może być członkiem zespołu ktoś, kto bezcześci pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej. Pokazano w "Wiadomościach" wypowiedź Macierewicza pełną patosu i wielkich słów. Cytaty z Palikota wydały się widocznie mało przekonywające, więc zadbano o montaż. Macierewicz wygłaszał swoje, zaś od czasu do czasu pojawiał się Palikot, a to idący korytarzem, a to rozmawiający z dziennikarzami, z miną dość niefrasobliwą, wmontowany dokładnie w tych momentach tekstu, w których widz odruchowo spodziewałby się zadumy, smutku lub choćby zainteresowania tym, co mówi Macierewicz. Bo dla widza zupełnie nieważne jest, że Macierewicz mówił gdzie indziej, a Palikot robił swoje korytarzowe przemarsze i rozmówki gdzie indziej i kiedy indziej. Widzowi całość układa się w scenę, która odbywa się w tym samym miejscu i czasie. Palikot zachowywał się nieodpowiednio, reagował niewłaściwie, więc bezcześcił.
Moim zdaniem pamięć ofiar bezcześci Macierewicz każdym słowem i każdą zbolałą miną, ponieważ nie wierzę mu nic a nic i jestem przekonany, że cynicznie wykorzystuje autentyczny ból i tragedię rodzin ofiar katastrofy. Ale to tylko przekonanie. Za to konsekwentna, staranna, fachowa robota "Wiadomości" jest faktem i nie dziwiłbym się, gdyby autorzy ostatecznego kształtu programu dostawali codziennie gorące podziękowania. Z punktu widzenia właściciela "Wiadomości" ich działalność jest bezcenna.