http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Opera Rara. Spinosi - po raz pierwszy

Jacek Hawryluk, Polskie Radio
2010-03-08, ostatnia aktualizacja 2010-03-08 18:16

I znowu w Krakowie powiało wielkim światem. Czwartkowy wieczór w Teatrze im. Juliusza Słowackiego po raz kolejny przypomniał nam, że cykl "Opera Rara" to jedna z najcenniejszych inicjatyw muzycznych ostatnich miesięcy.

Jacek Hawryluk
Jacek Hawryluk
ZOBACZ TAKŻE
Od ubiegłego roku słuchamy w Krakowie oper barokowych w ramach serii, która jest swoistym uzupełnieniem - czy może bardziej rozwinięciem - barokowego festiwalu Misteria Paschalia. Ponieważ festiwal zdeterminowany jest kalendarzem liturgicznym - okresem Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkanocnych - opera nie odgrywa w jego programowaniu aż tak dużego znaczenia. Zatem w cyklu "Opera Rara" zespoły występujące na Misteriach mogą pokazać się z innej strony.

Dotąd opery wykonywali artyści dobrze u nas znani. 4 marca po raz pierwszy zaś wystąpił w Polsce zespół instrumentów historycznych Ensemble Matheus, który poprowadził Jean-Christophe Spinosi. Francuska orkiestra barokowa zalicza się do pierwszoligowych zespołów muzyki dawnej, szczególnie zaś ceniona jest za nagrania muzyki Vivaldiego.

I Vivaldiego wykonali na pierwszym koncercie cyklu "Opera Rara" w 2010 roku. Wybrali operę "La fida ninfa" RV 714 ("Wierna nimfa"), której nagranie (Naive 2008) zasłużenie obsypano licznymi nagrodami fonograficznymi. Wprawdzie z obsady solowej znanej z płyty przyjechał do Krakowa tylko bas, ale nie wpłynęło to na poziom koncertu

"La fida ninfa" to opera pastoralna, sielanka, wystawiona po raz pierwszy w Weronie w Teatro Filarmonico 6 stycznia 1732 roku. Uroczysta premiera opery Vivaldiego zainaugurowała działalność nowego teatru operowego w drugim co do wielkości mieście Republiki Weneckiej. Dzieło odniosło sukces, choć paradoksalnie później we Włoszech już go nie wystawiano. Libretto Scipione Maffeiego nie wyróżnia się niczym z setek podobnych barokowych tekstów: jest zawiłe, pełne skomplikowanych zwrotów akcji, trudno dziś losy bohaterów śledzić ze szczególnym zaangażowaniem. Muzyka Vivaldiego przeciwnie - obfituje w piękne arie, a także wirtuozowski tercet (na zakończenie aktu I) i kwartet (na koniec aktu II).

Ponieważ w Krakowie pokazano wersję koncertową dzieła, ułomność libretta zeszła na dalszy plan. Pod względem muzycznym Spinosi przygotował prawdziwą ucztę. Jego zespół grał soczyście i namiętnie, przy czym daleki był od "agresji" brzmienia, które preferują niektóre młode zespoły. Francuski dyrygent bawił się partyturą Vivaldiego, wyciągając z niej wszelkie smaczki instrumentalne. Obsada solowa okazała się doborowa, w całym składzie - a to bardzo rzadkie - nie odnalazłem słabego ogniwa. Pięknie zaśpiewały panie: Roberta Invernizzi (jako Licori, czyli tytułowa wierna nimfa), Maria Grazia Schiavo (Morasto) i Jennifer Holloway (Elpina, Junona). Wszystkie wokalnie perfekcyjne, nieodpuszczające nawet mniejszych partii. Dobrze skontrastowano głosy męskie: znakomity Christian Senn (Oralto), nieco szalony, ekspresyjny Koreańczyk David Dq Lee (Osmino) i szlachetny Tilman Lichdi (Narete).

Słowem, triumf barkowego grania i pięknego śpiewu. Czegóż chcieć więcej? A ciąg dalszy już niebawem: w maju pierwsza opera Vivaldiego - „Ottone in villa” (Il Giardino Armonico), w październiku „Olimpiada” Pergolesiego (Accademia Bizantina), w grudniu „Alcina” Händla (Minkowski). W dziedzinie opery barokowej zaległości mamy ogromne, zatem szybko musimy je nadrabiać. A już 29 marca inauguracja festiwalu Misteria Paschalia, który jak zwykle zamieni się w maraton gwiazd.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego