http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego napisałem taką biografię Kapuścińskiego?

Artur Domosławski
2010-01-30, ostatnia aktualizacja 2010-01-31 09:33

Spotykam się z pytaniami, podszytymi surową reprymendą: czy należy pisać o życiu osobistym/prywatnym pisarza? (Możecie wstawić w to miejsce: polityka, sławnego naukowca, muzyka... - słowem: postaci publicznej) To a propos mojej książki o Ryszardzie Kapuścińskim, o której krążą rozmaite, nieraz zupełnie fantastyczne, pogłoski, choć jeszcze się nie ukazała.

Artur Domosławski
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Artur Domosławski
Odpowiadam zwykle pytaniem: Co to za biografia bez opowieści o człowieku - o jego pasjach, namiętnościach, marzeniach, uczuciach; rodzinie, samotności? Sorry, nie rozumiem pytania.

Obawa przed pisaniem o ludziach jako ludziach to chyba jakaś polska specyfika. Na świecie pisze się biografie znanych osób, znaczących w życiu publicznym, kulturalnym, również postaci pomnikowych i nikt nawet nie zadaje takiego pytania. Byłoby raczej dziwne, gdyby w książce biograficznej nie było żywego człowieka a istnienie bohatera czy bohaterki redukowano do "figury publicznej". Darujmy sobie truizmy, że życie to nie tylko dzieło, praca, misja, lecz także... itd.

Oczywiście zawsze jest pytanie/dylemat, jak głęboko i w jaki sposób życie osobiste opisywać. Tutaj sztywne definicje są niemożliwe. Każda próba w tej materii będzie pierwsza: wszystko zależy od bohatera, uzasadnienia, dostępności informacji i ich prawdziwości... Jednak pytanie 'na ile?' i 'w jaki sposób?' to inny wymiar rozmowy niż 'czy w ogóle należy?'

Rok temu jednym z bestsellerów w USA była biografia noblisty V.S. Naipaula. Przeczytajcie, zobaczcie, jak jego biograf, Patrick French, przedstawia życie osobiste bohatera, nie unikając opowieści o powikłanym życiu erotycznym. (Nota bene sam Naipaul nie miał nic przeciwko temu). Omówienie tychże skądinąd brutalnych i pikantnych fragmentów zamieściły jakiś czas temu "Wysokie Obcasy", więc jakby ktoś miał kłopot z dotarciem do książki, można zapoznać się z omówieniem tychże. Do rozmowy na ten temat wystarczy.

Brukowa biografia Naipaula? Nie tak szybko... weźmy spokojny oddech. Entuzjastyczna recenzja z tej książki ukazała się w znanym amerykańskim "brukowcu" pt. "The New York Review of Books" (może kiedyś czytaliście?), a napisał ją znany autor, którego felietony publikuje stale "Gazeta Wyborcza" - Ian Buruma. Ów pozazdrościł nawet autorowi książki, bo sam się przymierzał do tej biografii. Porzucił jednak zamiar, bo nie wierzył, że można ją napisać uczciwie dopóki V.S. Naipaul żyje. Pomylił się - co przyznaje w recenzji. Okazało się zresztą, że sam bohater opowieści stał się nieoczekiwanym sojusznikiem biografa.

Jeszcze jedna glossa: książki biograficzne znanych postaci ze świata, które wychodzą w Polsce - chodzi zwykle o tłumaczenia - i które dotykają życia osobistego nie budzą wzburzenia ani fochów. Bo są o kimś z daleka? Pewnie tak. Dlaczego jednak znani ludzie w Polsce mają nie być - w książkach im poświęconych - ludźmi, tylko pozostawać na zawsze zamurowani w posągi swoich ról publicznych?

Czy może to ktoś wyjaśnić? Macie jakieś hipotezy?

Więcej czytaj na blogu Artura Domosławskiego

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':