Koalicja przygotowała nową ordynację wyborczą, która miałaby obowiązywać podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Sejm ją uchwalił. Pan prezydent przeczytał i zadumał się.
- Nowa ordynacja jest oczywiście próbą uderzenia w naszą partię, przepraszam, partię mojego brata, i ja muszę odkryć, gdzie kryje się podstęp.
- Chodzi o niepełnosprawnych - powiedział Pierwszy Doradca - którzy według tej nowej ordynacji mogliby głosować przez pośredników. To mogłyby być dodatkowe dwa miliony głosów przeciwko nam.
- To niepełnosprawni nie są nasi?
- Przeprowadziliśmy badania. Byłem zaskoczony, bo przecież tyle dla nich zrobiliśmy!
- Ile?
- Nie czas teraz na szczegółowe wyliczenia, panie prezydencie. Trzeba szybko ukręcić łeb tej ordynacji. Zawetować nie można, bo wyjdzie na to, że działamy na szkodę niepełnosprawnych. Może
Trybunał Konstytucyjny?
- Niezły pomysł. Tylko dlaczego ta nowa ordynacja miałaby być niekonstytucyjna? Wiem! Jak pan powiedział? Niepełnosprawni mogliby głosować przez pośredników? Tu ich mamy. Wybory według konstytucji mają być bezpośrednie. Czyli - bez pośredników.
- Bezpośrednie, czyli że wybiera się, głosując bezpośrednio na kandydatów, a nie jakichś elektorów. Bezpośrednie, czyli jednostopniowe.
- To jest pańska dowolna interpretacja. Jakie one są tam jeszcze?
- Tajne, równe, powszechne, proporcjonalne.
- Bardzo dobrze. Mamy kolejne argumenty nie do zbicia. Ta ordynacja nie zapewnia tajności wyborów. One będą jawne. Założę się, że na murach będą wisiały obwieszczenia z adresami lokali wyborczych.
- Czy jest pan pewien, panie prezydencie, że tak to należy rozumieć?
- Oczywiście. Z moją praktyką konspiracyjną doskonale potrafię odróżnić tajne od jawnego. Nie będą też powszechne. Tak jak ostatnie, te do naszego Sejmu. Przecież nie wszyscy poszli do urn. Mogę panu przedstawić, ilu nie poszło. Dysponuję dokładnymi liczbami. Jak można uważać, że były powszechne? Wie pan, że to jest podstawa, żeby wystąpić do Trybunału o unieważnienie wyborów?
- Ale przynajmniej równe były i proporcjonalne?
- Niech mnie pan nie rozśmiesza. Gdzie tu mówić o proporcjonalności, jeżeli moja partia, przepraszam, partia mojego brata, zdobyła nieproporcjonalnie mniej głosów w stosunku do miłości, jaką jest obdarzana przez społeczeństwo? A równość? Jaka to równość, jeżeli ten, co ma zdrowe nogi, może iść głosować, a taki, co jeździ na wózku, nie może?
- Ośmielę się zauważyć, że ten argument jest dla nas w tej chwili trochę niewygodny.
- Trudno! Trzeba czasem pocierpieć, jeżeli chce się stać na straży konstytucji. Niech pan szybko pisze odwołanie dla Tuska. Nie wygrał żadnych wyborów i nie jest żadnym premierem.