http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Młodzież w internecie, czyli kto właściwie rozumie to medium

Wojciech Orliński
2012-02-09, ostatnia aktualizacja 2012-02-10 15:47

Ta historia wydarzyła się niestety naprawdę. 18-letni Dharun Ravi opublikował w internecie gejowski seks swojego kolegi z pokoju - Tylera Clementiego. Clementi kilka miesięcy później wysłał z telefonu swój ostatni wpis na Facebooka: "Skaczę z mostu Waszyngtona, przykro mi"

Dzieci bawią się imitacjami smartfona Samsunga
Fot. Lee Jin-man AP
Dzieci bawią się imitacjami smartfona Samsunga
Wojciech Orliński
Fot. Marcin Klaban / Agencja Gazeta
Wojciech Orliński
SERWISY
Wielu ludzi ostatnio poczuło, że nie rozumie, czym dla młodzieży jest internet. Polecam znakomity reportaż z nowego "New Yorkera" o samobójstwie amerykańskiego nastolatka, który czuł się prześladowany w internecie przez kolegę, z którym dzielił pokój w akademiku. Ta historia wydarzyła się niestety naprawdę. 18-letni Dharun Ravi opublikował w internecie gejowski seks swojego kolegi z pokoju - Tylera Clementiego. Clementi kilka miesięcy później wysłał z telefonu swój ostatni wpis na Facebooka: "Skaczę z mostu Waszyngtona, przykro mi". I skoczył. Dharun Ravi odpowiada zaś przed sądem. Prawdopodobnie spędzi kilka lat za kratkami.

Ian Parker napisał znakomicie udokumentowany tekst. Przestudiował akta sprawy, rozmawiał ze wszystkimi bohaterami dramatu. Kończymy czytać z uczuciem, że poznaliśmy obu nastolatków - ofiarę i sprawcę - na tyle dobrze, by zrozumieć ich motywy. Obaj prowadzili bogate życie internetowe, wręcz uderzająco bogate w kontraście z ich życiem realnym. Zanim się spotkali, przeprowadzili wywiad na swój temat w internecie i zdążyli rezultaty obgadać ze swoimi wirtualnymi znajomymi (archiwa tych rozmów są teraz dowodem w sprawie). Obaj nie byli zadowoleni z wyników wywiadu. Ravi zauważył, że Clementi uczestniczy w dyskusjach na forum dla gejów. Nie były to dyskusje o seksie - w rzeczywistości Clementi deklarował, że nastolatek w szkole średniej nie powinien jeszcze uprawiać seksu - tylko o samochodach i telewizji, ale samo miejsce toczenia tych dyskusji zdradzało jego orientację. Proszę zwrócić uwagę na pokręconą logikę nastolatka: Clementi powierzył swój sekret temu, kogo nastolatek uważa za najlepszego przyjaciela i powiernika, czyli internetowi. A więc, świadomie lub nie, ujawnił ją całemu światu. Clementi z kolei nie był zadowolony z tego, że jego kolegą w akademiku ma być Azjata. Skarżył się w internecie, że nawet nie wie, jak ma wymówić jego imię. Z reportażu Parkera wyłania się obraz dwóch nastolatków dzielących wspólny pokój, którzy odzywają się do siebie monosylabami - jednocześnie bogato opisując się nawzajem w internecie. Podglądają się na Twitterze i Facebooku, jednocześnie udając, że tego nie robią. Dharun Ravi też miał swój sekret, jakim było niskie poczucie własnej wartości. Zdradzało go już jego internetowe hasło: DHARUNJESTSUPER. Ravi bał się, że gdy rozejdzie się plotka, że mieszka z gejem, sam będzie uznany za geja. Pewnie dlatego właśnie starał się wśród swoich znajomych hałaśliwie dystansować od Clementiego.

Po miesiącu unikania rozmowy Clementi nagle poprosił Raviego o umożliwienie mu przyjęcia gościa tete-a-tete. Dla Raviego upokarzająca musiała być nie tyle sama taka prośba - normalna wszak rzecz w akademiku - ile to, że to nie on pierwszy ją wysunął. Pozował na człowieka sukcesu, ale nawet nie miał jeszcze dziewczyny. Boleśnie musiało go ugodzić to, że nieśmiały Clementi po miesiącu w nowej szkole już potrzebuje pokoju na intymną schadzkę. Zapewne właśnie to oburzenie było bezpośrednią przyczyną przestępstwa. Ravi zwolnił pokój koledze - ale zostawił włączony swój komputer z kamerą internetową. Podglądał gejowską randkę ze znajomymi, relacjonując to na żywo na Twitterze. Clementi przeczytał tę relację następnego dnia. Z prośbą o pomoc zwrócił się - a gdzieżby? - do internetu. Widać, że bardzo cierpiał, ale jednocześnie nie chciał wyjść na internetowego mazgaja. Radzono mu, żeby zgłosił przestępstwo, ale Clementi nie czuł się psychicznie na siłach, żeby nagłaśniać sprawę. Zamiast tego namówił matkę na wycieczkę po mostach w okolicy Nowego Jorku (sam nie miał samochodu). Zrobił wiele zdjęć, szczególnie z mostu Waszyngtona, zawieszonego 65 metrów nad rzeką Hudson. Nim wyruszył wysłać z tego mostu ostatnią wiadomość na Facebooka, zgłosił przestępstwo opiekunowi w akademiku. Udzielił on Raviemu reprymendy, po której ten wysłał Clementiemu dwie długie wiadomości z przeprosinami. Adresat już wtedy nie żył.

Uderzające w tej historii jest poczucie bezpieczeństwa, jakie w obu bohaterach budził internet. 14-letni Clementi pojawił się na gejowskim forum, bo był targany wątpliwościami - nieświadomie uruchomił ciąg wydarzeń, który za cztery lata doprowadzi go na krawędź mostu. Ravi natomiast nie jest typem zbrodniarza czy szantażysty. Nie dokonałby identycznego przestępstwa metodami analogowymi, np. przez wywierconą dziurę w ścianie. Fałszywe poczucie bezpieczeństwa dał mu znowu internet i jakże nastoletnie przekonanie, że z własnym komputerem, własną kamerą internetową i własnym kontem na Twitterze można bezkarnie robić absolutnie wszystko. W efekcie jego kolega stracił życie, a Dharun Ravi je sobie zrujnował.

Nastolatki czują się w internecie bezpiecznie i bezkarnie. Dorośli spoglądają na internet nieufnie i widzą w nim głównie zagrożenia. I kto właściwie lepiej rozumie to medium?

Źródło: Duży Format
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    44 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':