Język tej dyskusji wyczerpał się, co nie znaczy, że nic się nie zmieniło - młodsze pokolenie Polaków na ogół nie traktuje już myśli, że istotna część polskiego społeczeństwa była w trakcie II wojny obojętna lub zgoła wroga Żydom, jako antypolskiej fantazji.
Czysto literackich zaskoczeń też było w nim jak na lekarstwo. Nie wydarzył się żaden literacki skandal ani odkrycie, choćby z
importu. Najbardziej ekscytującym debiutem roku okazała się nieoczekiwanie autobiografia Danuty Wałęsy. Burzę wywołały fragmenty sugerujące, że były prezydent nie był najlepszym mężem i ojcem, ale książkę można odczytać głębiej - jako żądanie opowiedzenia na nowo dziejów "Solidarności" pisanych dotąd przez mężczyzn i o mężczyznach.
Świętowany z rozmachem Rok Miłosza potwierdził wątpliwości, jakie budzą odgórnie dekretowane obchody. Oczywiście można ogłosić sukces mierzony liczbą imprez, książek (najważniejsze to pierwsza i od razu znakomita biografia napisana przez Andrzeja Franaszka oraz fascynujący tom korespondencji noblisty z Iwaszkiewiczem), a nawet płyt, na których poezje Miłosza zaśpiewała muzyczna czołówka kraju. Z innego punktu widzenia tak intensywne obchody mogą obrócić się przeciw bohaterowi, wywołując znużenie i przesyt. Zwłaszcza że od śmierci Miłosza minęło zbyt mało czasu, byśmy mogli za nim naprawdę zatęsknić i zabrać się do niego na nowo z krytyczną pasją, na jaką zasługuje.
Po renesansie reportażu w Polsce przyszła kolej na biografie i autobiografie. Bez względu na to, jak ocenimy książkę "Kapuściński non-fiction" Artura Domosławskiego, po niej biografie w Polsce pisane są inaczej, odważniej. Widać to po wspomnianej biografii Miłosza, z której właściwie po raz pierwszy dowiadujemy się o jego życiu rodzinnym i uczuciowym, i biografii Jana Twardowskiego Magdaleny Grzebałkowskiej. A także po długo oczekiwanej książce o Januszu Korczaku. Za jej sprawą Stary Doktor może trafić na nowo do naszego panteonu, po raz pierwszy ze swym dramatycznym życiorysem polskiego Żyda i masona, z którego był do tej pory w dużym stopniu wypreparowany. Natomiast wydane w przededniu wyborów autobiograficzne książki Janusza Palikota i Jarosława Kaczyńskiego okazały się - chyba po raz pierwszy po 1989 r. - tak świadomie stosowanym narzędziem kampanii.
Szkoda, że politycy doceniają siłę książki jedynie w podobnych sytuacjach. Ale trudno im się dziwić, skoro książka w życiu przeciętnego Polaka staje się przedmiotem niemal już zupełnie nieobecnym. Ujawniło to badanie czytelnictwa przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową, z którego wynika, że już ponad połowa Polaków w ogóle nie czyta książek. Być może dożyliśmy czasów, gdy książka z podstawowego nośnika informacji przekształca się w snobistyczny towar tylko dla wybranych.
Bo że jest towarem podlegającym rynkowym prawom, nie ulega wątpliwości. Pytanie tylko, jak producent, czyli wydawca, traktuje klientów. Czy wierzy w ich inteligencję, czy jako
złoto sprzedaje im tombak, który zapewni mu większe zyski? Konsolidacja na polskim rynku postępuje; dwa zasłużone wydawnictwa - Świat Książki i W.A.B. - zostały kupione przez duże firmy, które z wydawaniem ambitnej literatury miały do niedawna niewiele wspólnego - Weltbild i Empik. Czy nowi właściciele uszanują ich charakter? Obok nadziei związanej z powrotem redaktorki Beaty Stasińskiej do W.A.B. (na fotel prezesa) są też wątpliwości. Empik, niegdyś postrzegany jako firma z inteligenckim targetem, budzi coraz więcej złości wśród rozczarowanych mizerią jego oferty czytelników i wśród wydawców, którzy pod koniec roku protestowali przeciwko jego monopolowym praktykom.
W tego typu podsumowaniach czytelnicy szukają zdefiniowania nowych zjawisk i trendów i ustanowienia ich jednoznacznej hierarchii, a nie subiektywnych zachwytów. I choć wprawdzie w świecie, gdzie co druga książka jest "genialna", głos krytyka jest słabiej słyszalny niż głos działu promocji, a obiektywne sądy brzmią coraz mniej wiarygodnie, i tak wybraliśmy 20 naszym zdaniem najważniejszych książek mijającego roku. W kolejności alfabetycznej.