http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Najokrutniejszy miesiąc to październik

Juliusz Kurkiewicz
2011-12-13, ostatnia aktualizacja 2011-12-12 15:30

W październiku, gdy otwiera się worek z nagrodami literackimi i tydzień po tygodniu zostaje przyznany Nobel i Nagroda Bookera (najważniejsze wyróżnienie dla książki napisanej w języku angielskim), a w Polsce Nike, w duszy niejednego pisarza otwiera się otchłań zazdrości i nienawiści, której nie zgłębiłby chyba nawet sam Dostojewski.

Juliusz Kurkiewicz
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Juliusz Kurkiewicz
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY

Przeczytaj: Lista bestsellerów ''Gazety Wyborczej ''



Gombrowicz, który Nobla ostatecznie nie dostał (w październiku 1968 r. przegrał z Japończykiem Kawabatą, a rok później już nie żył), oczekiwanie na decyzję Komitetu Noblowskiego opisał następującymi słowami: "W dniu, w którym miał zapaść wyrok, moja godność była szmatą, moja suwerenność głupstwem. Dolary, dolary, dolary". To, co dla czytelników jest radosną literacką olimpiadą, przebierającym nogami pisarzom przypomina więc raczej krwawą jatkę rodem z rzymskiej areny.

Ludziom pióra, którzy w tym okresie nie mogą sobie poradzić z negatywnymi emocjami, przychodzi z pomocą szwedzki, bo jakżeby inaczej, kryminał Lizy Marklund "Testament Nobla" (10. miejsce w zestawieniu bestsellerów literatury pięknej), w którym przewodniczący Komitetu Noblowskiego pada ofiarą bezwzględnej morderczyni podczas bankietu uświetniającego wręczenie najważniejszego lauru świata.To, że w dzisiejszym świecie liczba pisarzy dogania ponoć liczbę czytelników, tłumaczy być może niezwykłe powodzenie tej książki.

Spór, czy nagrody literackie odgrywają rolę pozytywną (nadają artystom słowa niemal boską rangę, zwracają uwagę świata na ciekawe zjawiska literackie), czy wręcz przeciwnie (wprowadzają do niewymiernej literackiej dziedziny rywalizację rodem z konnych wyścigów), jest tak stary jak historia ich przyznawania. Z perspektywy listy bestsellerów widać w każdym razie, że wieści o ich malejącej roli w naszym pozbawionym wyrazistych hierarchii, zdecentralizowanym świecie są mocno przesadzone. Trzy wartościowe pozycje październikowej listy przynajmniej w jakiejś mierze zawdzięczają obecność na niej magii nagród: "Marzenie Celta" ubiegłorocznego noblisty Mario Vargasa Llosy (literatura piękna, miejsce 2.), "Mapa i terytorium" Michela Houellebecqa uhonorowana w ubiegłym roku Nagrodą Goncourtów (miejsce 4.), no i "Pióropusz" Mariana Pilota (miejsce 12.). Ta ostatnia potwierdza rangę Nike jako jedynej nagrody w Polsce, która jest w stanie wypromować wybitną, choć niełatwą książkę mało znanego dotąd autora. No jak tu, chociaż trochę, nie lubić nagród?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':