Trudno wyobrazić sobie bardziej symboliczne miejsce na spotkanie ludzi kultury Wschodu i Zachodu niż dawne warsztaty samochodowe w Lublinie. Zbudowane w latach 50. na wypadek III wojny światowej miały służyć do remontowania czołgów sowieckich. W surowych wnętrzach zaadaptowanych na Warsztat Kultury kilkuset twórców, organizatorów i naukowców przez trzy dni naprawiało relacje kulturalne między krajami Unii Europejskiej, Europy Wschodniej i Zakaukazia.
Kongres zwołano z inicjatywy polskiej, ale o jego kształcie i rekomendacjach zdecydowali sami uczestnicy z Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji. Pozwalała na to demokratyczna formuła antykongresu, w którym dyskusje panelowe ograniczono do minimum na rzecz warsztatów, prezentacji dobrych praktyk i pracy w grupach roboczych.
Co postuluje kongres?
- Kartę kultury dla Białorusi, czyli deklarację wspierania kultury białoruskiej i prezentacji kultury zagranicznej na Białorusi przez kraje Partnerstwa i Unię. Jej tekst ma być sformułowany jeszcze w tym roku;
- Fundusz Kulturalny Partnerstwa Wschodniego wzorowany na Funduszu Wyszehradzkim, ma służyć finansowaniu wspólnych przedsięwzięć kulturalnych. Pieniądze mają pochodzić ze składek państw PW oraz krajów Unii zainteresowanych współpracą (Polska, Niemcy, Skandynawia);
- Sieć Kulturalną Partnerstwa - będzie to platforma wymiany informacji, współpracy i zbierania funduszy. Ma zacząć działać jeszcze w tym roku.
Uczestnicy postulowali także zmianę systemu grantów i rozszerzenie istniejących unijnych programów stypendialnych na kraje Partnerstwa Wschodniego. A także ułatwienia wizowe dla uczestników wymiany kulturalnej (dzisiaj granice Schengen są największą barierą dla wymiany kulturalnej), powołanie specjalnych studiów dla liderów i menedżerów kultury ze Wschodu. Wymiana wiedzy i doświadczeń powinna odbywać się nie tylko z Zachodu na Wschód, ale w obu kierunkach, tak aby uniknąć dominacji czy paternalizmu.
Jak podkreślił Krzysztof Czyżewski, szef rady programowej kongresu, adresatem tych rekomendacji obok Komisji Europejskiej powinny być władze lokalne, samorządy, organizacje kulturalne. Ostateczna lista rekomendacji powstanie w grudniu podczas roboczego spotkania we Lwowie.
Lubelski kongres był jednym z najtańszych przedsięwzięć polskiej prezydencji kulturalnej, kosztował tylko 200 tys. zł (dla porównania
budżet Europejskiego Kongresu Kultury we
Wrocławiu to ponad 13 mln zł), ale może przynieść najwięcej efektów. Otwiera nową ścieżkę współpracy kulturalnej z krajami Wschodu i przełamuje impas polityczny w Partnerstwie Wschodnim. Jest ważny także dla samego Lublina, który staje się centrum wschodniej współpracy. Tu będzie działać biuro pierwszej instytucji Partnerstwa Wschodniego - wschodnioeuropejskiej Platformy Sztuk Performatywnych finansowanej wspólnie przez Instytut Adama Mickiewicza i miasto. Kolejny kongres ma być zwołany za dwa lata.