http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Skarga i Kraszewski patronami 2012 roku?

Krzysztof Varga
2011-09-03, ostatnia aktualizacja 2011-09-02 22:15

Kaznodzieja? Najpłodniejszy literat? Kto będzie patronem 2012 roku? Świat oniemieje. Być może o to chodzi. Jak światu sprzedać Skargę, jak go wypromować w Europie?

Zbliża się rok 2012, trzeba szybko znaleźć dla niego patrona, tak jak w tym roku obchodzimy - jak najbardziej słusznie - Rok Miłosza z okazji setnej rocznicy jego urodzin, tak jak w zeszłym roku obchodziliśmy Rok Chopina z okazji rocznicy dwusetnej. Do tej pory zgłoszono trzy kandydatury: PSL - Józefa Ignacego Kraszewskiego (dwusetna rocznica urodzin), rzecznik praw dziecka - Janusza Korczaka (70. rocznica śmierci w Treblince). Zgłoszono też Piotra Skargę. Tego ostatniego czterechsetną rocznicę śmierci powinniśmy uczcić w mniemaniu Platformy Obywatelskiej, co wydaje mi się już zupełnie zabawne. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu obecnej kadencji (15-16 września) prawdopodobnie dojdzie do głosowania nad uchwaleniem roku 2012 Rokiem Skargi.

Najłatwiej byłoby obchodzić Rok Korczaka. Naturalnie "Stary Doktor" to dobra kandydatura, postać, którą można pochwalić się przed światem, ktoś, kto walczył o prawa dzieci i za dzieci zginął. Dzisiaj dzieci na całym świecie potrzebują tysięcy Korczaków.

Z trwogą myślę jednak o tym, że patronem przyszłego roku mógłby być Józef Ignacy Kraszewski lub Piotr Skarga. Z przerażeniem i pewną perwersyjną nadzieją zarazem. Czy udałoby się zrobić z Kraszewskiego kolejnego polskiego wieszcza? Mocno w to wątpię, ale uciechy przy tym może być sporo. Chętnie dowiem się, który z posłów zna cały dorobek Kraszewskiego, który w ogóle coś czytał prócz znanej ze szkoły "Starej baśni".

Kraszewski napisał więcej książek niż większość ludzi ma w ręku w czasie całego życia - będę absolutnie kibicował temu patronowi, pod warunkiem że każdy z posłów przeczyta każdą z jego 232 powieści, w tym 88 historycznych. Proponuję wręcz maraton czytania powieści Kraszewskiego przez polskich polityków, to powinno wykluczyć ich z życia publicznego na dłuższy czas. Rozumiem też, że jeśli jest Rok Kraszewskiego, to powinno ukazać się wydanie dzieł zebranych z krytycznym komentarzem. Czekam na nie niecierpliwie.

Pomysł z Piotrem Skargą jest przewrotny i niebezpieczny. Pomijając specyficzną, kontrowersyjną z dzisiejszego punktu widzenia postawę tego kaznodziei, jego zaangażowanie w kontrreformację, jego zaciekłą walkę z innowiercami, czczenie autora "Kazań sejmowych" może tragicznie odcisnąć się na kondycji całej Rzeczypospolitej. Już sobie wyobrażam, jak podbudowani Rokiem Skargi posłowie popadną w retoryczne wzmożenie na trybunie sejmowej.

Zapomnijmy - żadnej ustawy nie da się przepchnąć, każdy będzie chciał być dzisiejszym Skargą, każdy odkryje w sobie oratorski geniusz. Pamiętne blokowanie mównicy sejmowej przez Samoobronę to przy tym będą niewinne zabawy. Świat oniemieje. Być może o to chodzi. Jak światu sprzedać Skargę, jak go wypromować w Europie? Ciekawe, czy ktoś z PO rzucił się w głębię takich zagadnień.

Świadom jednak wagi decyzji o patronie przyszłego roku i kończąc z żartami, zgłaszam na początek dwóch swoich kandydatów. Najzupełniej serio.

W przyszłym roku minie 70 lat, jak zastrzelono w Drohobyczu Brunona Schulza. Czyż jemu wielki Rok Schulzowski się nie należy, jednemu z największych prozaików w naszych dziejach, którego twórczość w Stanach Zjednoczonych propagował sam Philip Roth? A może dałoby się Rotha namówić mimo całej jego mizantropii, by się w promowanie Schulza znów włączył? To byłoby wielkie wydarzenie w literaturze światowej. I co z tego, że to nie będzie żadna setna, dwusetna czy pięćsetna rocznica. Musimy czekać jeszcze 30 lat na takie uhonorowanie geniusza z Drohobycza?

Jeśli można zgłosić zabitego w tym samym roku Korczaka, to ja zgłaszam Schulza. Czcimy właśnie rocznicę wybuchu II wojny światowej, bynajmniej nie okrągłą, dlaczego nie możemy uczcić jednej z najtragiczniejszych ofiar tej wojny? A może gdyby nie II wojna światowa, Schulz napisałby takie arcydzieło, które dziś by Polskę sławiło nie mniej niż wiersze Miłosza, powieści Lema czy proza Gombrowicza? Może naprawdę ukazałby się jego fantasmagoryczny "Mesjasz", powieść, która żyje tylko w legendzie? Może by Schulz był kolejnym naszym noblistą i stary, zgarbiony, z nieśmiałym uśmiechem, lekko zażenowany odbierałby w Sztokholmie z rąk króla szwedzkiego najwyższe literackie odznaczenie?

A jeśli mamy się już uparcie trzymać okrągłych dat, to dlaczego Kraszewski, a nie Bolesław Prus? Prus zmarł w 1912 r. - rocznica jak malowanie. Ośmielam się przypomnieć, że dla literatury polskiej "Faraon" więcej jednak znaczy niż "Stara baśń", a "Lalka" więcej niż "Kazania sejmowe" Skargi. Wszak "Lalka" jest naszą powieścią tysiąclecia, przez lata domagano się od polskiej literatury "nowej Lalki". Zdaje się, że się nie doczekano. My mamy niepowtarzalną okazję doczekać się Roku Prusa.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    58 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':