http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Julia Hartwig: Wyczekujące słowo

Paweł Próchniak
2011-08-13, ostatnia aktualizacja 2011-08-16 14:59

Julia Hartwig
Fot. Bartosz Bobkowski AG
Julia Hartwig
1. Julia Hartwig pisze wiersze mądre, uważne, dyskretne. Jest ostrożna i oszczędna. Nie wyostrza dramatycznych tonów. Nie szuka efektów. Pisze wiersze wierne poruszeniom serca, wierne scenom i obrazom - ulotnym, żyjącym tylko w rozbłysku. Te poruszenia wrażliwości są poruszeniami świata. Przydają rzeczom i zdarzeniom istnienia. Uczą je trwać. Nam otwierają oczy na to, co zaciera się i znika. Stroją słuch, by potrafił rozpoznać Wśród ciemnego milczenia sosen - krzyk młodziutkich nawołujących się brzóz ("Powrót do domu dzieciństwa").

2. Poezja Julii Hartwig trwa przy życiu. Pozwala dostrzec, jak bardzo jest ono bujne i niespożyte, z jaką siłą zagarnia wszystko, co jest. Jak krzewi się w miejscach najbardziej nawet jałowych, w szczelinach, pęknięciach, w otwartych ranach. Ten nurt życia - unosi, porywa, fascynuje. Ale spojrzenie poetki na nim nie poprzestaje. Julia Hartwig patrzy też na miejsca puste. Widzi, jak zabliźniają się. Jak ich żywy puls - niknie, zamiera, ustaje. Jak zalewa je nurt innego życia i postępująca tuż za nim - niepamięć.

3. Tej niszczącej fali sprzeciwia się poezja. Temu, co utonęło w wezbranych wodach, zapadło się w odmęt śmierci, uległo zniszczeniu, zetlało w oddechu zagłady, temu, co nie ma siły trwać, co nie potrafi już być - pozwala żyć wiersz. W jego świetle to, czego nie ma, odsłania się oczom niczym zastygła w bursztynie kropla innego powietrza:

Głos łacinniczki był jakby trochę ostrzejszy,
kiedy się do nich zwracała.
(Nigdy po imieniu)
Miriam była zawsze doskonale przygotowana,
Reginka słabsza, ale poprawna.
Trzymały się razem
i razem wychodziły z klasy przed lekcją religii.

Ostatni raz spotkałyśmy się niespodziewanie u wylotu Lubartowskiej,
na granicy świeżo utworzonego getta.
Stały tam onieśmielone jakby przydarzyło im się coś wstydliwego.

("Koleżanki")

4. Taki wiersz jest jak kamień. Jest nagrobną stelą. Trwa. Stawia opór zniszczeniu, sprzeciwia się ostatecznej zagładzie. Taki wiersz pielęgnuje kruchość istnienia. I pielęgnuje nadzieję - rodzaj pewności, że istnienie czyste i bujne powróci do nas:

Nie będzie zgliszczy ani ruin
wszystko zachowane tak jak przed zagładą
w świetle i rozkwicie

("Tak będzie")

Ten rozkwitający blask przywraca niewinność, ustanawia na nowo niezmącone trwanie pierwszych dni stworzenia. To o nich poetka mówi: "Tak będzie". I pozwala nam zobaczyć, że już zmierzają tutaj, że już ku nam wychodzą [...] z przeszłości jak panny z kagankami oliwy ("Powrót do domu dzieciństwa"). W ten sposób wraca ta czysta chwila, kiedy nie wiedzieliśmy

co spełnić się może
a co na zawsze
będzie odebrane

("Tak będzie").

O tej chwili, o jej rozbłysku - pamiętają wiersze. I czekają na jej powrót - cicho i spokojnie niczym kamienie leżące na dnie górskiej rzeki.

Paweł Próchniak - krytyk literacki, współpracownik "Tygodnika Powszechnego", "Kresów", "Blizy", profesor Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':