Jawne przesłuchania kandydatów to nowość. Dotychczas
KRRiT dokonywała wyborów w tajemnicy, tak, że do ostatniej chwili nie było wiadomo, kto ubiega się o miejsce w radzie nadzorczej jednej z największych spółek skarbu państwa.
Ustawa wprowadza obligatoryjne konkursy, a o miejsce w radzie mogą ubiegać się tylko kandydaci z rekomendacjami uczelni akademickich czy stowarzyszeń twórczych. Ma to zapobiec upartyjnianiu
TVP.
Nowa rada, która zastąpi tę powołaną przez medialną koalicję
PiS-
SLD, będzie liczyć siedmiu członków: pięciu wybierze KRRiT, po jednym wskaże minister kultury i skarbu państwa. O te pięć miejsc w konkursie ubiegało się 15 kandydatów (dwóch, Aleksander Proksa, b. szef Rządowego Centrum Legislacyjnego i Wiesław Rola, wczoraj zrezygnowali).
Wszyscy dostawali podobny zestaw pytań: o upartyjnienie telewizji, finansowanie misyjnych programów,
budżet i sposób zarządzania spółką. Wczoraj przed KRRiT stawili się: Wojciech Kocot, Barbara Misterska-Dragan, Wojciech Roszkowski, Małgorzata Wiśnicka-Hińcza, Jan Stefanowicz, Tadeusz Kowalski i Leszek Rowicki. W czwartek - Henryk Cichecki, Krzysztof Czeszejko-Sochacki; Tomasz Jagodziński, Lech Jaworski, Stanisław Jekiełek, Wojciech Kobus, Piotr Nowaczyk i Bogusław Piwowar. Pierwszego dnia najtrudniejsze okazało się pytanie o wysokość budżetu spółki (sprawdzał to szef KRRiT Jan Dworak). Prawidłową odpowiedź (ok. 2 mld zł) podał dopiero piąty przesłuchiwany Wojciech Kobus, ale dlatego - że jak sam przyznał - usłyszał ją na korytarzu telewizji.
Wszyscy kandydaci byli pytani, co zrobić, by TVP odpartyjnić, ale najciekawsze odpowiedzi padły z ust członków obecnej rady nadzorczej. Tej wybranej przez koalicję PiS-SLD, tej, która wybrała lewicowo-prawicowy zarząd i zgodziła się na bezprecedensowy podział anten między koalicjantów ("Jedynka" dostała się PiS-owi, a "Dwójka" - SLD).
Bogusław Piwowar, wiceszef rady nadzorczej TVP (z rekomendacji lewicy), zapytany przez Dworaka, czy słyszał, że anteny telewizji publicznej zostały podzielone między partie polityczne, odparł: - Czytuję prasę, ale nie wiem, na jakiej podstawie można mówić, że partia dostała antenę. Czy to się poznaje po osobie dyrektora?
Wczoraj podobnie na pytania o upartyjnienie TVP odpowiadała zasiadająca w tej samej radzie nadzorczej Małgorzata Wiśnicka-Hińcza (z rekomendacji lewicy). - Nie bądźmy naiwni, nie będziemy mówili, że TVP nie jest upolityczniona, ale to nie jest tylko problem ostatnich dwóch-trzech lat. Naciski na TVP ze strony różnych ugrupowań są ogromne, ale ja nigdy nie uczestniczyłam w zawieraniu kontraktu politycznego w TVP. I zapewniała KRRiT, że nic nie wie o partyjnym podziale anten TVP, jaki miał się dokonać pod rządami obecnej RN. Przyznała, że nie zna cytowanego przez Dworaka sprawozdania rady programowej TVP o braku obiektywizmu i uleganiu politycznym naciskom.
Jedne z najtrudniejszych pytań zadawał wiceszef KRRiT Witold Graboś. Np. czym różni się aktywny operator multipleksu od operatora pasywnego, do kiedy Polska musi wyłączyć sygnał analogowy, co to jest set top box i koncesja zdelokalizowana. Większość na jego pytaniach poległa.
*Rada nadzorcza TVP oddelegowała do zarządu spółki Bogusława Piwowara. Będzie on teraz p.o. prezesa TVP.