Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przeanalizowała wczoraj raport z tygodniowego monitoringu audycji w Radiu Maryja (9-15 sierpnia). Z raportu wynika, że stacja nadaje ukryte reklamy, a nie może, bo rozgłośnia o. Rydzyka ma status nadawcy społecznego, dzięki któremu nie płaci za koncesję (7 mln zł rocznie). A więc łamie koncesję.
Ustawa o RTV przewiduje w takiej sytuacji kilka kroków: wezwanie nadawcy do zaniechania działań sprzecznych z koncesją. Jeśli nadawca Rady nie posłucha, Rada może "nakazać zaniechania" tych działań, a jeśli nadawca i tego nie posłucha, może otrzymać karę pieniężną.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji,
KRRiT za nadawanie reklam chce zastosować wobec Radia Maryja ten najłagodniejszy środek - "wezwanie do zaniechania".
Krajowa Rada oficjalnie o swojej decyzji nie informuje. - Najpierw musi poznać ją nadawca - tłumaczy rzecznika Rady Katarzyna Twardowska. Z tego samego powodu nie chce też ujawnić konkretów raportu z monitoringu Radia Maryja.
Problem reklam w stacji o. Tadeusza Rydzyka ciągnie się od lat. Na antenie pojawiają się reklamy m.in. "Naszego Dziennika", Telewizji Trwam (należy do fundacji Lux Veritatis o. Rydzyka i o. Jana Króla), Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej (prywatna płatna uczelnia o. Rydzyka), a nawet odbiorników satelitarnych sprzedawanych przez Lux Veritatis. Z naszych informacji wynika, że w raporcie KRRiT jest mowa o reklamach ukrytych, bo na antenie pojawiają się niepoprzedzone informacją, że to reklama.
Do tej pory żadna KRRiT nie poradziła sobie z wyegzekwowaniem od Radia Maryja zakazu emisji reklam.