Na pomysł odebrania dzieciom bajki na dobranoc wpadli dyrektor
TVP 1 Witold Gadowski i jego zastępca Stanisław Janecki. Nasze pytanie o intencje bawi Janeckiego: - Cha, cha! Chcieliśmy pokonać w tym paśmie stacje komercyjne, bo z nimi przegrywamy właśnie przez "Dobranockę".
Według danych TVP "Dobranockę" ogląda ok. 1,6 -1,8 mln dziatek (i pewnie rodziców). Konkurencja jest o tej porze ogromna - "Fakty"
TVN o godz. 19 mają ponad 3 mln widzów.
Pomysł wycięcia "Dobranocki" z jesiennej ramówki Gadowski z Janeckim przedstawili przed wakacjami. - Zamiast niej puszczamy publicystykę a la "Misja specjalna" - tłumaczyli na posiedzeniu zarządu - opowiada nam jeden z dyrektorów z Woronicza.
"Misja" pod redakcją Anity Gargas z zapałem wspomagała PiS w budowie IV RP. Ministrowi Ziobrze sekundowała w kampanii przeciwko doktorowi G. i "oligarchom". Poparła lustrację dziennikarzy za pomocą esbeckich teczek. Głosiła tezę, że idea Okrągłego Stołu "narodziła się nie w Warszawie, ale w kremlowskich gabinetach".
- Nowy półgodzinny program publicystyczny miał analizować trzy-cztery wydarzenia i płynnie przechodzić w "Wiadomości". W czasie największej oglądalności chcieli dać godzinny blok publicystyczno-informacyjny - mówi nasz rozmówca.
Janecki natomiast twierdzi, że "Dobranockę" chciał zastąpić niepolitycznym programem reporterskim "Celownik" (teraz o 17.25).
Gadowski i Janecki przyszli do TVP w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi, w której "Jedynka" bez żenady popierała Jarosława Kaczyńskiego. Gadowski był wcześniej dziennikarzem "Gazety Polskiej", Janecki - naczelnym "Wprost" (jest też komentatorem "Faktu").
- Niemożliwe! - to była najczęstsza reakcja na Woronicza na pomysł duetu Gadowski - Janecki. - Przecież na "Dobranocce" wychowało się kilka pokoleń!
Daty pierwszej "Dobranocki" nikt w telewizji już nie pamięta, wygi szacują, że było to w 1957 r. Wikipedia podaje ogólnie lata 50. XX wieku. Tak czy owak przez ponad pół wieku dzieci oglądały o tej porze przygody "Misia z okienka", "Gąski Balbinki", "Bolka i Lolka", "Koziołka Matołka, "Reksia", "Kota Filemona", "Misia Colargola", "Krecika", "Makowej Panienki", "Rozbójnika Rumcajsa", "Piaskowego Dziadka", "Wilka i zająca".
Gadowskiego i Janeckiego to nie wzrusza. - Jest tak wiele dziecięcych kanałów tematycznych, że "Dobranocka" nie jest potrzebna - mówi Janecki. Tyle że TVP o godz. 19 daje rozrywkę tym dzieciom, których rodziców nie stać na kanały tematyczne. Chodzi o słynną misję telewizji publicznej (nie "specjalną").
Natrafiwszy na sprzeciw, Gadowski i Janecki gotowi byli zostawić "Dobranockę", ale przenieść ją na 18.50 i skrócić do 5 minut.
Według naszych informacji likwidację "Dobranocki" chwalił Przemysław Tejkowski (dziś zawieszony pisowski członek zarządu). Przeciwne było biuro programowe TVP - w imię szacunku dla widza. Nalegało, by nie ruszać programu nadawanego od 50 lat o tej samej porze (były wyjątki: w latach 60. i 70. "Dobranocka" zaczynała się o 19.20). I drugi argument: widzowi trzeba najpierw dać informacje, a dopiero potem je komentować w programie publicystycznym. - To żelazna zasada, logiczna, sprawdza się wszędzie na świecie - mówi nasz rozmówca z TVP. - Dlaczego mielibyśmy ją wywracać?
Prof. Wiesław Godzic, medioznawca: - TVP jak stacja komercyjna chciała się w tym paśmie ścigać z "Faktami" TVN. Ale to groźne, bo o tej porze program publicystyczny mógłby się przebić tylko tabloidowością, politycznym ekscentryzmem, niewybrednym stylem "Misji specjalnej". A dzieci nieprzyzwyczajone do braku "Dobranocki" mogłyby pomyśleć, że tak trzeba uprawiać politykę.
Janecki: - Przegraliśmy, bo
telewizja uznała, że ważniejsza jest marka "Dobranocki" niż walka z konkurencją. Ale przecież "Dobranocka" nie po wsze czasy będzie nadawana o 19.