http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krzyże w publicznym radiu w Poznaniu

Tomasz Cylka, Poznań
2010-08-10, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 11:26

Trzy krzyże kazał powiesić w budynku publicznego Radia Merkury jego prezes Filip Rdesiński.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



To były współpracownik "Gazety Polskiej" i telewizyjnej "Misji specjalnej". Stanowisko w Radiu Merkury objął półtora miesiąca temu. Krzyże na jego polecenie wieszali pracownicy administracji. Jeden zawisł w gabinecie prezesa, dwa w miejscach narad redakcji. Na wczorajszym zebraniu krzyże podzieliły załogę.

- Było tak, jakbym słyszał okrzyki na Krakowskim Przedmieściu - mówi jeden z dziennikarzy.

Część zebranych argumentowała: - W rozgłośni pracują niewierzący i zawieszanie krzyży akurat teraz, gdy w Warszawie trwa gorący spór o krzyż, jest niewłaściwe.

Zwolennicy krzyża odpowiadali: - W latach 80. ludzie stawali w obronie krzyży. A teraz komuś to przeszkadza. Radiowcy nie chcą ujawniać nazwisk, bo dziennikarz "Gazety" znalazł się na czarnej liście prezesa, więc rozmowa z nim grozi nieprzyjemnościami.

Rdesiński odmówił rozmowy. Na nasze pytania odpowiedział e-mailem: "Dwa krzyże zawisły w miejscach ogólnodostępnych. Taki stan rzeczy nie spodobał się części załogi. Pragnąc uniknąć konfliktu i niepotrzebnych emocji ( ), podjęto decyzję o ich przeniesieniu". W efekcie krzyże znajdą się w pomieszczeniach "osób, które sobie tego życzą". Gdzie? Nie wiadomo. Prezes zakup krzyży postrzega jako "uhonorowanie ważnego symbolu związanego z naszą tożsamością narodową i kulturową".

- Mamy do czynienia z instrumentalnym użyciem krzyża. Argumentacja prezesa dowodzi, że jest to zagranie polityczne, podobnie jak w przypadku Krakowskiego Przedmieścia. To kolejny dowód na to, że przed nami bardzo długa i ostra debata o miejscu krzyża w przestrzeni publicznej - komentuje prof. Rafał Drozdowski, socjolog z UAM.

- Jeśli pracownicy radia chcieliby powieszenia krzyży, to mieli na to 20 lat. Przez ten czas nikt takiej potrzeby nie zgłosił. Decyzję odbieram jako wsadzenie kija w mrowisko i chęć podzielenia załogi - mówi prof. Tomasz Naganowski, specjalista prawa prasowego i członek rady nadzorczej Radia Merkury.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    73 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':