http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

La, la, la, la, la, la, PiS w radiu układ ma

Maciej Sandecki, Gdańsk
2010-03-27, ostatnia aktualizacja 2010-03-26 20:21

Fot. Robert Kowalewski / AG

Sopocki PiS nakręcił klip atakujący prezydenta miasta Jacka Karnowskiego. Autor wykorzystanej w klipie piosenki "o sopockim układzie" zeznał przed sądem, że politycy PiS w ramach zapłaty załatwili mu pracę w publicznym radiu.

ZOBACZ TAKŻE
Bartek Kalinowski śpiewa i gra na gitarze w sopockich klubach. Słynie z tego, że potrafi od ręki napisać piosenkę na każdy temat. Swoją twórczość publikuje w internecie. W 2006 roku w trakcie kampanii samorządowej zadzwonili do niego działacze PiS.

- Chcieli, żebym napisał dla nich piosenkę. Michał Rachoń (działacz sopockiego PiS) tłumaczył, że ma być o tym, że Sopot jest źle zarządzany, że dworzec brudny, że molo się rozpada - opowiada nam Kalinowski. - Zgodziłem się za 5 tys. zł.

Piosenka nosi tytuł "Requiem dla układu sopockiego". Kalinowski śpiewa m.in. "W Krzywym Domku, uwierz mój ziomku, całkiem legalnie zrobili pralnię. (...) Poniżej w Spacie złodziej na etacie, wiecznie są zdrowi artyści reżimowi, czyta Wojciech Fułek (wiceprezydent Sopotu) wiersze bardzo czułe, Karnowski sprośnie popsuł mu przenośnię". I refren: "Lala, lala, lala, ten układ się rozwala". PiS nakręcił do piosenki teledysk. Sceny z udziałem Karnowskiego i Fułka, przeplatają się z ujęciami działaczy PiS prezentującymi transparenty: "Karnol napraw molo", "Korupcja", "Karnowski do dymisji".

- Klip będziemy pokazywać na spotkaniach z wyborcami - mówił nam wtedy Michał Rachoń.

- Nic mi nie zapłacili. Powiedziałem im wtedy: nie macie kasy, to załatwcie mi robotę - mówi Kalinowski. - Nic do nich nie mam, bo się wywiązali. Po kilku telefonach Rachoń załatwił mi pracę w publicznym radiu.

Michał Rachoń był wtedy rzecznikiem szefa MSWiA. Kalinowski został dziennikarzem Informacyjnej Agencji Radiowej w lutym 2007 roku, gdy w Polskim Radiu, z nadania PiS, rządzili Krzysztof Czabański i Jerzy Targalski.

- Panował tam jakiś chaos totalny. Pałętałem się po korytarzach, kilka razy wysłali mnie do Sejmu - wspomina Kalinowski. - Po pół roku mnie zwolnili. Zarabiałem jakieś dwa tysiące. Takie zeznania artysta złożył kilka dni temu na procesie między europosłem PiS Jackiem Kurskim a Jackiem Karnowskim. Proces prezydent wytoczył Kurskiemu za słowa, że "Sopot jest miastem bezprawia". Kalinowski był świadkiem Kurskiego.

- Jedni i drudzy mają swoje układy, ja nie jestem w żadnym z nich. Piosnkę napisałem dla jaj. Właśnie skończyłem inną, jak zostałem PiS-owskim bardem - śmieje się Kalinowski.

Z Michałem Rachoniem nie udało nam się skontaktować. - Wezwałem pana Kalinowskiego na świadka, bo po napisaniu piosenki o Karnowskim dostawał groźby. Nie chcę komentować tego, co mówił na rozprawie, bo na niej nie byłem - stwierdza Jacek Kurski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':