Chodzi o audycję "Kurkiewy" z początku stycznia, w której - mówiąc o cenzurze w PRL - rysownik Andrzej Czeczot opowiedział dowcip na temat pedofilii wśród księży, kończąc to konstatacją, że na pewno dziś nikt by go nie opublikował, bo krytyka Kościoła katolickiego jest tematem tabu.
Była to audycja na żywo. Kiedy media poinformowały, że
KRRiT rozpoczęła procedurę badania, czy audycja nie naruszyła ustawy o radiofonii i telewizji, szefowa Radia TOK FM Ewa Wanat mówiła w "Gazecie", że nie jest w stanie przewidzieć, co gość powie na żywo. I że eliminowanie pewnych osób i pewnych tematów z audycji byłoby cenzurą prewencyjną. Wypowiedź Czeczota nazwała niesmaczną. Do innej audycji zaproszono katolickiego publicystę Tomasza Terlikowskiego, by tę wypowiedź skomentował.
Dwa dni później na konferencji "KRRiT postrachem mediów" zorganizowanej przez Helsińską Fundację Praw Człowieka Wanat powiedziała, że rozważa skierowanie do sądu pozwu przeciw KRRiT o złośliwe nękanie. Bo rada ustawicznie przesyła
radiu skargi słuchaczy, żądając ustosunkowania się do nich. W trakcie konferencji mówiono, że KRRiT nie wszystkich nadawców, na których skargi dostaje, traktuje tak samo.
Spytaliśmy członka rady Lecha Haydukiewicza, dlaczego uznała, że Radio TOK FM złamało prawo.
- Skala zjawiska musi powodować naszą ostrą reakcję. W interesie społecznym leży unikanie tego typu skandalicznych wypowiedzi.
- Ale jak redakcja mogła zapobiec wypowiedzi na żywo? Nie zapraszać osoby, która może się kontrowersyjnie wypowiadać?
Haydukiewicz: - To jest suwerenna decyzja stacji radiowej.
- Redakcja zadbała o opatrzenie tej wypowiedzi krytycznym komentarzem pana Terlikowskiego. Czy to nie powinno jej uchronić od kary?
Haydukiewicz: - A jak ktoś kogoś uderzy, zgwałci, zabije, a potem przeprosi, to też powinien być uwolniony od kary? W polskim prawie redakcja odpowiada za to, co nadaje. Jedynym wyjątkiem są audycje wyborcze.
Uchwała zapadła jednogłośnie, a więc "za" głosował też przewodniczący Kołodziejski, który podejmie ostateczną decyzję o karze i jej wysokości.
Niedawno
telewizja Polsat przegrała z KRRiT sprawę o półmilionową karę za przedrzeźnianie przez krytyczkę literacką Kazimierę Szczukę jednej z autorek audycji modlitewnych w Radiu Maryja. W uzasadnieniu decyzji o ukaraniu Polsatu rada podał m.in., że była to audycja nagrana wcześniej, a więc redakcja świadomie podjęła decyzję o wyemitowaniu wypowiedzi Szczuki.