Klub Parlamentarny Lewicy wysłał wczoraj do prezesa telewizji publicznej Romualda Orła list, w którym protestuje przeciwko pokazanemu w poniedziałek filmowi o Jaruzelskim. Lewica pisze, że został skonstruowany jednostronnie, ze z góry założoną tezą, oraz że "odbiega znacząco od standardów, jakimi powinna kierować się
telewizja publiczna".
Poseł klubu Tadeusz Iwiński powiedział, że film posługuje się "ustalonym zestawem kłamstw w wersji propagowanej przez IPN".
Ale sprzeciw Lewicy to niejedyny problem związany z dokumentem Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka. Według źródeł "Gazety" wczoraj zarząd
TVP ustalał, kto jest odpowiedzialny za emisję filmu, w sytuacji gdy poważne zastrzeżenia prawne złożyły wobec niego Maria Zmarz-Koczanowicz i Teresa Torańska, autorki dokumentu "Noc z generałem". Twórcy "Towarzysza generała" bez ich zgody wykorzystali fragment ich filmu, zmieniając przy tym ścieżkę dźwiękową.
Przemysław Tejkowski, członek władz TVP, na wczorajszym posiedzeniu zarządu pokazał notatkę, którą sporządził w poniedziałek po rozmowie z szefem TVP 1 Wojciechem Hoflikiem. Hoflik poinformował, że nie wstrzyma emisji filmu, bo TVP ma prawa do materiałów w nim wykorzystanych.
- Między członkami medialnej koalicji
SLD i
PiS rządzącej teraz w TVP była niepisana umowa, że nie będzie wzajemnych ataków i fauli. Puszczenie filmu o Jaruzelskim mimo naszych protestów to faul, jakich miało nie być - mówi nam związany z Lewicą dyrektor z Woronicza.