Czy parodiowanie występującej w
radiu i telewizji i - w pewnych kręgach - popularnej postaci mieści się w granicach wolności słowa, czy też narusza chronioną prawem godność człowieka? Oceni to 14 stycznia
Sąd Najwyższy rozpatrując sprawę, która niemal trzy lata temu wywołała publiczną debatę, listy otwarte, a nawet oświadczenie w Sejmie.
26 lutego 2006 roku na antenie Polsatu krytyczka literatury i feministka Kazimiera Szczuka w programie "
Kuba Wojewódzki" mówiła: "Jestem zafascynowana pewną postacią z Radia Maryja. Ja nie wiem, jak ona się nazywa To jest jakby taka stara dziewczynka, założycielka Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych. I ona mówi takim taką specjalną ma melodię [głosu]." I dalej parodiowała ów głos cytując: "Módlmy się, żeby łaski boże spłynęły na wszystkie dzieci z Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych."
Po programie wybuchła awantura. Okazało się, że chodzi o występującą regularnie w Radiu Maryja i Telewizji Trwam Magdalenę Buczek, która jest osobą niepełnosprawną, chorą na łamliwość kości. Kazimiera Szczuka zaraz oświadczyła, że o chorobie nie wiedziała, nie z tego się śmiała i że przeprasza.
Jednak słuchacze Radia Maryja, w tym dzieci z Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych, a także część środowisk osób niepełnosprawnych uznała, że Szczuka naruszyła godność Magdaleny Buczek wyśmiewając się z jej niepełnosprawności.
Na portalu prawica.net pojawił się list otwarty do Polsatu, w którym pisano, że Kazimiera Szczuka "naruszyła godność ludzką nieuleczalnie chorej, poruszającej się na wózku inwalidzkim" i domagano się przeprosin dla wszystkich, których "pani Kazimiera Szczuka obraziła swoim zachowaniem". List podpisały 324 osoby.
Poseł Jan Libicki (PiS), członek sejmowej Podkomisji ds. Osób Niepełnosprawnych, sam poruszający się na wózku, w sejmowym oświadczeniu z tej okazji mówił, że "Kazimiera Szczuka dopuściła się aktu publicznego wyszydzenia osoby niepełnosprawnej" i że "udowodniła, że zdecydowana większość środowisk feministycznych, do których się zalicza, traktuje ideę tolerancji jedynie jako użyteczne narzędzie propagandowe dla realizacji swych własnych ideologicznych celów."
Na portalu niepelnosprawni.pl opinie były podzielone. Obok głosów oburzenia były i takie, które wypowiedź Szczuki oceniały nie jako kpinę z niepełnosprawności, ale żarty "z pewnego szczególnego sposobu manifestowania uczuć religijnych, charakterystycznego jedynie dla niektórych osób wierzących w naszym kraju." Pisano też: "Niemożność krytyki poglądów takich [niepełnosprawnych] osób to po prostu czynienie z nich ludzi naznaczonych niepełnosprawnością w każdej dziedzinie życia. A przecież są to często ludzie z których wiedzy, umiejętności i mądrości społeczeństwo może korzystać, ale których można też krytykować". "Magda jest normalnym człowiekiem, takim samym jak każdy z nas, dlaczego uwidacznia się jej kalectwo i robi otoczkę, że jej nie wolno ruszać?""Parodiuje się wielu, począwszy od prezydenta, panią Kazimierę również. Ciekawe jak się czuje, kiedy słyszy złośliwe teksty i seplenienie z naciskiem na "r"?"
Krajowa Rada Radiofonii i TV uznała, że Polsat złamał art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji, który zakazuje "propagowania działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym" w szczególności zawierających "treści dyskryminujące ze względu na rasę, płeć lub narodowość". Przepis ten nakazuje też szanować "przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości." Decyzją ówczesnej przewodniczącej Krajowej Rady, Elżbiety Kruk (PiS) Rada wymierzyła Polsatowi karę pół miliona złotych. W rozmowie z "Gazetą" przewodnicząca Kruk tłumaczyła, że Polsat świadomie naruszył godność osoby niepełnosprawnej, bo audycja była nagrywana i montowana wcześniej, a nie szła na żywo. W tej rozmowie nazywała (osiemnastoletnią) Magdalenę Buczek "Madzią". Na szereg pytań o to, dlaczego Krajowa Rada nie ukarała nigdy Radia Maryja za antysemickie treści na jego antenie odpowiadała: - Jako przewodnicząca Krajowej Rady mogę się odpowiedzialnie wypowiadać w takich sprawach dopiero po przeprowadzeniu postępowania. Jeśli uzyskalibyśmy materiał, który by wskazywał, że należy zacząć postępowanie, to byśmy je podjęli.
Żadnego upomnienia czy kary dla Radia Maryja nie było do dziś. Także po głośnym skandalu z felietonem publicysty tego
radia, Stanisława Michalkiewicza z kwietnia 2006r., w którym mówił m.in. że ""Judajczykowie" próbują wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami", a Światowy Kongres Żydów nazwał "główną firmą koncernu holocaustowej industrii". W tej sprawie skargę do Krajowej Rady złożyło m.in. stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita. Rada podzieliła jednak stanowisko dyrektora Radia Tadeusza Rydzyka, który w przesłanym jej wyjaśnieniu napisał, że felieton mieści się w zasadach demokratycznego państwa, które gwarantuje swobodę wyrażania poglądów i idei.
W listopadzie 2007 r. Polsat przegrał sprawę odwoławczą od decyzji Krajowej Rady przed Sądem Gospodarczym. Teraz wypowie się Sąd Najwyższy.