http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd w Chicago zamknie "Wprost"?

Bogdan Wróblewski, PAP
2009-10-03, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:23

Małgorzata Cimoszewicz-Harlan, córka byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza, i jej mąż wygrali w USA proces o zniesławienie wytoczony tygodnikowi "Wprost". Wydawca ma zapłacić 5 mln dol. zadośćuczynienia.

11 sierpnia wybuchła afera dotycząca oświadczenia Włodzimierza Cimoszewicza. Była asystentka marszałka, Anna Jarucka, zarzuciła mu fałszerstwo w oświadczeniu majątkowym.
Fot. Robert Kowalewski / AG
11 sierpnia wybuchła afera dotycząca oświadczenia Włodzimierza Cimoszewicza...
Zobacz także komentarz Piotra Rogowskiego:
Wyrok, jaki prowadzić może do autocenzury


- To jest matrix - mówi nam mec. Maciej Łuczak, pełnomocnik "Wprost". - Nie uczestniczyliśmy w procesie, nie mamy wyroku. Słyszymy, że sąd w dalekim kraju, stosując standardy dalekie od europejskich kanonów, orzekł sankcje nieznane w naszym systemie prawa. Wydał orzeczenie, o którym dowiedziałem się z internetu, a które może doprowadzić do ekonomicznego unicestwienia podmiotu gospodarczego.

O precedensowym dla polskich mediów rozstrzygnięciu zawiadomiła w czwartek PAP powódka, czyli Cimoszewicz-Harlan. W rozmowie z agencją podkreśliła, że nie domagała się konkretnej kwoty odszkodowania. Określił ją sąd w Chicago w wyroku, który zapadł już w lipcu.

- Pieniądze to tylko potwierdzenie tego, jakiego kalibru oszczerstwa zostały o mnie napisane, i tego, że w normalnym kraju, gdzie jest jakaś odpowiedzialność, za to, co się pisze, takich rzeczy po prostu nie można robić - powiedziała Cimoszewicz-Harlan.

Chodzi m.in. o artykuł "Konspiracja Cimoszewiczów" z 2005 r., w którym tygodnik postawił córce Cimoszewicza i jej rodzinie zarzut rzekomych nadużyć finansowych w związku z zakupem za pośrednictwem ojca akcji PKN Orlen. Chodzi o aferę wywołaną przez Annę Jarucką, byłą społeczną asystentkę Cimoszewicza. Podczas kampanii prezydenckiej 2005 r. oskarżyła ona Cimoszewicza, że w 2002 r. zmienił swoje oświadczenie majątkowe za 2001 r., nakazując wykreślenie zeń akcje Orlenu. Cimoszewicz zrezygnował z kampanii, ale to Jarucka oskarżona została potem o fałszywe oskarżenie (jej proces się jeszcze nie zakończył).

Pozew przeciwko "Wprost" o zniesławienie złożono najpierw w stanie Płn. Karolina, ale został tam odrzucony, gdy okazało się, że w tym stanie sprzedane zostały tylko dwa numery czasopisma z tekstem będącym przedmiotem sporu. "Wprost" wygrało pierwszą batalię kosztem kilkuset tysięcy złotych, które za reprezentowanie tygodnika wzięła amerykańska kancelaria.

Wtedy Małgorzata Cimoszewicz i jej mąż złożyli pozew w sądzie chicagowskim. Czytelnictwo tygodnika w mieście będącym skupiskiem Polonii jest dużo wyższe.

- Co teraz? - pytamy mec. Łuczaka. - Nie znamy tego wyroku, ale by go wyegzekwować, musi być uznany przez polskie sądy. A te sprawdzą m.in., czy w tej sprawie właściwy był sąd amerykański, czy respektowane było nasze prawo jako strony i czy orzeczenie np. co do zasądzonej kwoty nie kłóci ze standardami polskiego porządku prawnego. W Polsce w sprawach o ochronę dóbr osobistych najwyższe zasądzane kwoty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':