http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyrok za stan wojenny

Wojciech Czuchnowski
2012-01-13, ostatnia aktualizacja 2012-01-12 20:18

Milicja rozpędza demonstrantów na pl. Zamkowym w Warszawie, 3 maja 1982 r.
Milicja rozpędza demonstrantów na pl. Zamkowym w Warszawie, 3 maja 1982 r.
Fot. Krzysztof Pawela / Forum

Przywódców PRL, którzy wprowadzili stan wojenny, sąd uznał wczoraj za członków ''przestępczego związku zbrojnego''. Stwierdził też, że pacyfikując ''Solidarność'', bronili panującego wówczas systemu i stanowisk

Czesław Kiszczak
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Czesław Kiszczak
Stanisław Kania
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Stanisław Kania
Eugenia Kempara
Fot. Wojciech Olkuonik / AG
Eugenia Kempara
SERWISY
SONDAŻ
Sąd - za stan wojenny - skazał Czesława Kiszczaka na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat, a Stanisława Kanię uniewinnił. Czy zgadzasz się z tym wyrokiem?

Tak
Nie, jest zbyt łagodny
Nie, jest zbyt ostry
Nie mam zdania na ten temat

Z dziewięciorga oskarżonych wczorajszego wyroku przed warszawskim sądem okręgowym doczekało troje. Każde z nich usłyszało inną sentencję. B. szef MSW gen. Czesław Kiszczak: winny, skazany na cztery lata więzienia (na mocy amnestii zamienione na dwa lata w zawieszeniu). Eugenia Kempara, zasiadała w Radzie Państwa PRL: winna, ale objęło ją przedawnienie. Stanisław Kania, b. przywódca PZPR: niewinny.

Dwoje zmarło, generałowie wyłączeni

To pierwszy wyrok w sprawie przeciw najwyższym funkcjonariuszom PRL oskarżanym o przygotowanie i wprowadzenie stanu wojennego. W 1996 r. oczyściła ich z zarzutów specjalna komisja sejmowa, stwierdzając, że działali ''w stanie wyższej konieczności'', chroniąc kraj przed zewnętrzną interwencją.

Do sprawy wrócił pion śledczy IPN. W 2008 r. prokurator Piotr Piątek sformułował akt oskarżenia - prócz wymienionej trójki na ławie oskarżonych posadził gen. Wojciecha Jaruzelskiego (b. premier i I sekretarz PZPR), gen. Tadeusza Tuczapskiego (sekretarza Komitetu Obrony Kraju), gen. Floriana Siwickiego (szef Sztabu Generalnego) oraz członków Rady Państwa PRL: Krystynę Marszałek-Młyńczyk i Emila Kołodzieja.

W trakcie procesu (cztery lata, 47 rozpraw) dwoje oskarżonych zmarło, sprawę 92-letniego Kołodzieja umorzono z powodu przedawnienia, a generałowie Jaruzelski i Siwicki z powodu ciężkich chorób zostali wyłączeni ze sprawy.

''Przestępczy związek zbrojny''

Kwalifikacja IPN budziła kontrowersje wśród prawników. Prok. Piątek uznał, że oskarżeni stworzyli ''przestępczy związek zbrojny'', który od marca do 13 grudnia 1981 r. planował wprowadzenie stanu wojennego, by zniszczyć ''Solidarność'', a potem nielegalnie stan wojenny zatwierdził i wprowadził prawo pozwalające na represje.

Pojęcie ''przestępczego związku zbrojnego'' stosuje się wobec gangsterów. Ale sędzia Ewa Jethon wczoraj całkowicie podzieliła argumentację IPN. Uzasadniając wyrok, powiedziała, że ''w latach 1981-82 powstał związek przestępczy o charakterze zbrojnym, w którym brały udział osoby kierujące aparatem partyjnym i państwowym PRL''. Jego przywódcą był gen. Jaruzelski.

Według wyroku ''w marcu 1981 grupa dowódców Ludowego Wojska Polskiego zawiązała porozumienie, aby sytuację w kraju rozwiązać za pomocą nielegalnego stanu wojennego''. Dla sądu nie miało znaczenia, że oskarżeni reprezentowali legalne wówczas władze (taka m.in. była ich linia obrony): ''Wykorzystali aparat państwa, ale nie oznacza to, że ich działania były legalne'' - uzasadniała.

Według wyroku ''elementem spisku było obsadzenie ludźmi należącymi do grupy kluczowych stanowisk''. Czyli np. mianowanie Kiszczaka szefem MSW. W ten sposób gen. Jaruzelski ''zyskał pełną kontrolę nad aparatem partii i państwa''.

Sędzia Jethon przyznała, że ''zorganizowana grupa zbrojna'' kojarzy się głównie z przestępczością kryminalną, ale stwierdziła, że takie określenie ''może dotyczyć każdego związku zawiązanego w celu przeprowadzenia nielegalnych działań''. Dodała, że ''dla swoich celów przestępczych oskarżeni wykorzystywali istniejące struktury państwowe, mieli wspólny nielegalny cel, ustaloną hierarchię i sposób działania''.

Dla tej części wyroku istotne było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który w marcu 2011 r. uznał, że uchwalenie przez Radę Państwa dekretu o stanie wojennym w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. było nielegalne. Powód: zrobiono to w trakcie trwania sesji Sejmu i tylko Sejm miał prawo taki dekret uchwalić.

Dlatego teraz sędzia Jethon mówiła: ''Uczestnicy tego tajnego porozumienia mieli pełną świadomość, że wprowadzenie stanu wojennego z wykorzystaniem Rady Państwa będzie nielegalne''. Podobnie jak wszystkie jego konsekwencje, czyli internowania, zwolnienia z pracy, zatrzymania, tłumienie strajków, rozwiązanie ''S'' i inne represje.

Motywy 13 grudnia

Sąd ocenił też motywy operacji z 13 grudnia. Jego zdaniem jesienią 1981 r. ''nie zachodziły przesłanki stanu wyższej konieczności''. - W momencie wprowadzenia stanu wojennego nie było bezpośredniego zagrożenia interwencją zewnętrzną i kwestii takiej interwencji nie rozważano - mówiła sędzia Jethon. Sąd dał wiarę dokumentom partyjnym państw dawnego Układu Warszawskiego, gdzie nie było o tym mowy, a nie gen. Jaruzelskiemu, który przytaczał inne dowody na groźbę interwencji.

Sędziowie zwrócili też uwagę, że stan wojenny szykowany był przez dziewięć miesięcy, ''czyli nie było to kwestią zewnętrznego zagrożenia, tylko uprzedniego planu działania''.

Na koniec przewodnicząca składu podsumowała intencje oskarżonych: - Ich faktycznym motywem było zachowanie istniejącego wówczas w Polsce systemu i osobistej pozycji w partii i państwie.

Wyrok dla Kiszczaka - taki jak chciał prokurator - uzasadniła ''wielkim rozmiarem krzywd i szkód'', które miał wyrządzić. Kanię uniewinniła, przypominając, że w październiku 1981 r. odszedł ze stanowiska szefa PZPR, bo ''opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji i nie akceptował rozwiązań siłowych''.

Po wyjściu z sali prok. Piątek powiedział, że gdyby generałowie Jaruzelski i Siwicki nie zostali wyłączeni ze sprawy, też zostaliby skazani.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 67 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':