http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mozartem w łuszczycę

Adam Czerwiński
2011-03-12, ostatnia aktualizacja 2011-03-11 20:24

Czy z nerwów można dostać wysypki i czy muzyka może pomóc w leczeniu łuszczycy? W łódzkim Uniwersytecie Medycznym powstał pierwszy na świecie Zakład Psychodermatologii, który ma odpowiadać na takie pytania

Wolfgang Amadeusz Mozart
Fot. AP
Wolfgang Amadeusz Mozart
ZOBACZ TAKŻE
Zakładem Psychodermatologii kieruje prof. Anna Zalewska. Mam kilka doktorantek i magistrantkę z Holandii.

Czym się zajmują łódzcy pionierzy? Zależnością między tym, co się dzieje w głowie pacjenta, i tym, co widać na jego skórze. - Od dawna wiadomo, że pokrzywka, łuszczyca, atopowe zapalenie skóry zaostrzają się pod wpływem stresu - tłumaczy prof. Zalewska. - W stresie kora nadnerczy wydziela hormony. Trafiają do krwi, łączą się z receptorami skóry i pobudzają gruczoły łojowe. Są też choroby psychiczne manifestujące się na skórze. Miałam już pacjentów, którzy widzieli na niej zarazki i je zdrapywali, raniąc całe ciało.

Choć prof. Zalewska stworzyła pierwszy na świecie ośrodek zajmujący się nową gałęzią medycyny, zastrzega, że wcale jej nie wymyśliła: - Od lat 80. dermatolodzy coraz więcej mówią i piszą o psychologicznych źródłach chorób skóry. Z takim podejściem zetknęłam się na stypendium w Leeds. Wróciłam do Polski, robiłam to, czego nauczyłam się w Anglii. Kiedy zrobiłam habilitację, udało się przekonać władze uczelni do stworzenia zakładu.

Prof. Zalewska publikuje w zagranicznych pismach, jeździ na międzynarodowe konferencje. Stąd zna ją Olivia Heringa, studentka psychologii z Maastricht. Do Łodzi przyjechała na początku roku. Do końca lipca ma zrobić badania i napisać pracę magisterską.

Promotorka ze studentką przekonały prof. Andrzeja Kaszubę, wojewódzkiego konsultanta ds. dermatologii i ordynatora w Szpitalu im. Biegańskiego w Łodzi, by projekt realizować w jego klinice. Tytuł pracy brzmi: "Wpływ muzyki na poziom stresu u pacjentów z przewlekłymi chorobami skóry". - Będę puszczać Mozarta pacjentom z dermatologii - mówi Heringa. - Każdy, kto się zgodzi, będzie go słuchał trzy razy dziennie. Po seansie poproszę o próbkę śliny, w której zmierzymy poziom hormonów odpowiedzialnych za stres. Będzie porównany z wynikami próbek pobranych w dniu bez muzyki.

Olivia zakłada, że zadziała "efekt Mozarta", czyli pacjentom słuchającym muzyki powinno się poprawić samopoczucie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':