To reakcja na publikacje "Gazety". Opisaliśmy zaniedbania, które mogły przyczynić się do śmierci pacjentki Ewy Trautman. Na prośbę Kopacz sprawę bada prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, której podlega Szpital Czerniakowski. Minister ponadto zobowiązała do kontroli w szpitalu
Narodowy Fundusz Zdrowia i rzecznika odpowiedzialności zawodowej.
W środę opisaliśmy historię 45-letniej Ewy Trautman, która w piątek zasłabła na ulicy. Lekarze z Czerniakowskiego przez pięć dni nie zdiagnozowali u niej rozległych udarów mózgu. Pacjentka miała zrobione zdjęcia z tomografu, ale w weekend, kiedy została przywieziona na oddział ratunkowy, nie było radiologów. Nikt więc nie opisał zdjęcia. Dyżurna lekarka oceniała je sama, konsultując się z prof. Jerzym Jurkiewiczem, do którego przesłała je MMS-em.
W kolejnych dniach diagnozę Trautman szpital zmieniał kilkakrotnie. Pacjentka zmarła po dwóch tygodniach. Wyniki sekcji zwłok wykazały rozległe krwawienia w mózgu.
Nadal w ciężkim stanie jest 65-letni Zbigniew Kaliński. On też do szpitala przyjechał w weekend. Też nie miał opisanych zdjęć z tomografu, a na oddziale intensywnej terapii zabrakło dla niego sztucznej nerki. W szpitalu dodatkowo zaraził się bakterią, która - jak twierdzą lekarze ze szpitala, w którym teraz mężczyzna leży - jest przyczyną jego złego stanu.
Bliscy Ewy Trautman i Zbigniewa Kalińskiego złożyli doniesienia do prokuratury.