http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Składka za zdrowie rolników niezależna od żyta

Judyta Watoła
2010-05-06, ostatnia aktualizacja 2010-05-05 20:06

Żniwa w okolicach Przemyśla
Żniwa w okolicach Przemyśla
Fot. Krzysztof Koch / AG

Rząd chce, by składkę zdrowotną za rolników naliczać od minimalnej pensji, a nie od ceny kwintala żyta. Gdyby tę zmianę udało się szybko wprowadzić, jeszcze w tym roku NFZ zyska dodatkowe kilkaset milionów złotych.

KRUS
krus.gov.pl
KRUS
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy jesteś za likwidacją KRUS?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Za rolników składkę zdrowotną opłaca Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zasilana bezpośrednio z budżetu państwa. Większość ekspertów w dziedzinie ochrony zdrowia twierdzi, że przynajmniej bogaci rolnicy posiadający kilkusethektarowe gospodarstwa powinni opłacać składkę zdrowotną sami. By rząd mógł to zmienić, potrzebna jest jednak zgoda koalicyjnego PSL, a PO nawet o nią nie zabiega.

Na razie planowana jest więc skromniejsza zmiana dotycząca sposobu naliczania składki za rolników. Teraz naliczana jest ona na podstawie ceny kwintala żyta z tzw. hektara przeliczeniowego. Kłopot w tym, że cena ta zmienia się w ciągu roku. Przykład: w pierwszej wersji planu finansowego NFZ na 2009 r. zapisano, że z KRUS wpłynie do Funduszu 4,5 mld zł. W ciągu roku jednak cena kwintala żyta spadła z 55,8 zł do 34,1 zł. Efekt: wpływy do NFZ z KRUS były o pół miliarda niższe od planowanych.

- Chodzi nam o zmianę wskaźnika, jakim jest cena kwintala żyta, na inny, bardziej stabilny. Proponujemy, by takim wskaźnikiem było 9 proc. pensji minimalnej. W skali roku przyniosłoby to funduszowi ok. 1,2 mld zł więcej na leczenie - mówi "Gazecie" wiceminister zdrowia Jakub Szulc. - Projekt został opracowany wspólnie z Ministerstwem Finansów i jesteśmy na ostatniej prostej do przyjęcia go przez rząd, potem zostanie skierowany do Sejmu - dodaje.

- To zmiana w dobrym kierunku. Taka składka za rolników była kompromisem, na który poszliśmy, wprowadzając reformę systemu, ale już dawno należało to zmienić - mówi Anna Knysok, która jako wiceminister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka opracowywała przepisy dotyczące składek.

Jeśli parlament szybko zaakceptuje zmiany, NFZ jeszcze w tym roku zyska dodatkowe 500-600 mln zł. To nieco ponad 1 proc. ogólnego budżetu funduszu. Biorąc pod uwagę to, że wpływy ze składek do NFZ już po kwartale są o 590 mln zł wyższe od planowanych (do końca roku nadwyżka ma wynieść ponad 2 mld zł), budżet Funduszu mógłby się zwiększyć w stosunku do planu co najmniej o 3-4 proc.

Jednak nawet jeśli się to uda, NFZ i tak będzie miał za mało pieniędzy, by zwiększyć wszystkie kontrakty na leczenie do poziomu z 2009 r. Kilkuprocentowy wzrost zadowoliłby szpitale, jednak przychodnie specjalistyczne mają kontrakty niższe średnio o jedną dziesiątą, pracownie diagnostyczne (tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny) o jedną piątą, a dentyści - nawet o jedną trzecią.

Kolejki pacjentów czekających na wizytę czy badanie nieprędko się więc skrócą. Czy w takim razie nie warto zwiększyć składki zdrowotnej z 9 do 10 proc. podatku od pensji?

- Na pewno nie dojdzie do tego w 2011 r. - odpowiada wiceminister Szulc. - Podniesienie składki o 1 punkt może zwiększyć pulę pieniędzy na leczenie o blisko 5 mld zł, ale nie ma nic za darmo. Jeśli ten 1 proc. odejmiemy od podatków, jakie są odprowadzane z naszych pensji do budżetu państwa, jego wpływy będą mniejsze, a wiadomo, że sytuacja budżetu jest bardzo trudna. Jeśli natomiast zapłacimy większą składkę z własnej kieszeni - zmniejszą się nasze dochody. Wtedy spadnie konsumpcja, czyli to, co dziś trzyma naszą gospodarkę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':