http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Oszustwo na odwrót

Adam Czerwiński
2009-09-18, ostatnia aktualizacja 2009-09-17 19:37

Profesor Andrzej Sysa: - Nie oszukuję ani pacjenta, ani szpitala, a Funduszowi po prostu o pewnych zabiegach nie mówię
Profesor Andrzej Sysa: - Nie oszukuję ani pacjenta, ani szpitala, a Funduszowi po prostu o pewnych zabiegach nie mówię
Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta

Absurd w NFZ. Lekarze z łódzkiego Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki ukrywają przed Funduszem część badań. Bo gdy się do nich przyznawali, Fundusz płacił im mniej za leczenie

Rafałek ma osiem miesięcy, urodził się ze złożoną wadą serca. Już w drugim tygodniu życia miał pierwszą operację. Teraz trzeba zrobić kolejną. Nim dziecko znajdzie się na stole operacyjnym, kardiolodzy muszą sprawdzić, co się dzieje w sercu i naczyniach małego pacjenta. Zrobią mu m.in. echo serca, całodobowy zapis EKG. A na koniec przez naczynia wprowadzą do serca cewnik, co pozwoli dokładnie zmierzyć ciśnienie w tętnicach płucnych.

W wypisie ze szpitala Rafał będzie miał wyniki wszystkich badań. Ale w sprawozdaniu dla NFZ o cewnikowaniu nie będzie ani słowa. Dlaczego?

Jeszcze niedawno za cewnikowanie u najmniejszych dzieci płaciło Ministerstwo Zdrowia. Szpital, który robił te zabiegi, wychodził na swoje. Bo za pobyt pacjenta i większość badań NFZ płacił ponad 11 tys. zł, a ministerstwo dorzucało 2,9 tys. za cewnikowanie. Razem wychodziło ok. 14 tys. zł.

Jednak na początku roku ministerstwo zaczęło szukać oszczędności. Część najbardziej specjalistycznych zabiegów oddało do NFZ. I z cewnikowaniem zaczął się problem, bo teraz:

* Gdy lekarze zgłaszają do NFZ diagnostykę i cewnikowanie - Fundusz płaci za całość tylko 4,5 tys. zł.

* Gdy zgłaszają tę samą diagnostykę, ale bez cewnikowania - szpital dostaje 11 tys. zł.

- Okazało się, że za każdym razem, kiedy próbujemy dodawać cewnikowanie do diagnostyki, NFZ-owski system rozliczeń wycina diagnostykę i zostawia samo cewnikowanie za 4,5 tys. zł - mówi prof. Andrzej Sysa, szef kliniki kardiologii w ICZMP.

Od początku roku kardiolodzy dziecięcy w całym kraju sygnalizują urzędnikom NFZ ten problem. Bez efektu. Dlatego łódzcy lekarze postanowili, że będą ukrywać przed Funduszem, że robili ten zabieg. Zgłaszają NFZ wszystkie pozostałe i dostają - zamiast 4,5 - 11 tys. zł.

- Sam się zastanawiam, czy to oszustwo - mówi prof. Sysa. - Jeśli tak, to kogo oszukuję? Pacjent nic nie wie o moich rozliczeniach, więc nie jego. Szpital? Może. Tylko że robię to po to, by oddział nie tracił i żebym miał za co kupić cewniki dla dzieci czekających w kolejce na badanie. Fundusz? Pewnie tak. Ale czy jeśli ktoś mnie o coś nie pyta, a ja mu nie odpowiadam, to oszukuję? Może to oszustwo, a może po prostu absurd.

Do tej pory jeśli ktoś oszukiwał NFZ, robił dokładnie na odwrót niż prof. Sysa. Oszust mówił, że coś zrobił, choć tak naprawdę nie zrobił. Np. że kogoś zoperował, choć zabiegu nie było. Albo że sprzedał lek, choć go nawet nie było w aptece. Kłamie, by wyciągnąć pieniądze z kasy Funduszu.

Wątpliwości nie ma prof. Marian Filar, karnista z toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. - To, co robią łódzcy lekarze, wypełnia znamiona przestępstwa. Nie jest ważne, czy kłamie, czy nie mówi - ważne, że osiąga korzyść. Inna rzecz to odpowiedzialność karna. Lekarze tłumaczą, że działają w stanie wyższej konieczności, w interesie pacjentów. Można też dyskutować o szkodliwości społecznej ich czynu.

W NFZ nie chcą przesądzać o oszustwie. - Jeśli lekarze robią jakiś zabieg, nie mogą go przed nami ukrywać - mówi Anna Leder z biura prasowego łódzkiego NFZ. Twierdzi, że system do rozliczania się ze szpitalami jest tak skonstruowany, że automatycznie podpowiada lekarzom najdroższą procedurę, by szpital nie był poszkodowany.

- Może wasz program się myli, skoro cewnikowanie za 4,5 tys. jest według niego droższe niż diagnostyka za 11 tys.? - pytamy.

- System działa od roku, cały czas ewoluuje - odpowiada Anna Leder. - Poprosimy kardiologów o wyliczenia, ile tak naprawdę kosztują te zabiegi.

Między szpitalami a krajowym konsultantem krążą kolejne pisma. A rozwiązania jak nie było, tak nie ma.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W czwartek z ''Gazetą'':