http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przepraszają, to była promocja

Aleksandra Pezda
2011-04-20, ostatnia aktualizacja 2011-04-19 20:34

Reklamowa czytanka MEN. PZU przeprasza za reklamę skierowaną do dzieci. Wydawnictwo Elipsa bierze całą winę na siebie. MEN milczy

Planeta Filipka
Fot. Wydawnictwo Elipsa
Planeta Filipka
ZOBACZ TAKŻE
Wczoraj napisaliśmy, jak MEN rozdaje rodzicom przedszkolaków reklamówkę, w której PZU namawia ich do leczenia się poza publicznym systemem zdrowia. Chodzi o gazetkę "Planeta Filipka" wydaną przez wydawnictwo Elipsa. MEN rozesłało ją do każdego kuratorium oświaty. Miała "prezentować korzyści psychologiczne i społeczne" płynące z edukacji przedszkolnej i obniżenia wieku szkolnego. Kosztowała 52 tys. zł z unijnych funduszy.

Problem w tym, że obok dwóch czytanek wydanych na zlecenie MEN jest też trzecia - sponsorowana przez PZU. "Istnieją bardzo tanie sposoby, aby uniknąć kolejek w przychodni, a do specjalisty dostać się maksymalnie w ciągu pięciu dni i to bez skierowania. Wystarczy wykupić ubezpieczenie w PZU!".

Nie ma informacji, co jest reklamą. Jest tylko logo: UE, MEN i PZU. Przeciw udziałowi MEN w tej reklamówce zaprotestował Związek Nauczycielstwa Polskiego.

MEN tłumaczyło, że nie wiedziało, co jest w artykule wykupionym przez PZU.

Wczoraj prośbę o wyjaśnienie wysłali do MEN urzędnicy z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, które pilnuje wydawania pieniędzy unijnych, oraz Julia Pitera, pełnomocniczka rządu ds. zwalczania korupcji.

PZU przysłało "Gazecie" oświadczenie: "Przepraszamy wszystkich, a szczególnie rodziców, którzy mogli odnieść wrażenie, że PZU Życie kieruje działania promocyjne do najmłodszych. W spółce uruchomiono wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zrobimy wszystko, aby takie sytuacje nie miały miejsca w przyszłości".

Wydawnictwo Elipsa wzięło całą odpowiedzialność na siebie: „Instytucje jedynie wykupiły w »Planecie Filipka « niestandardowe formy promocji. Nie miały wzajemnie wpływu na publikowane treści”.

- To brak etyki. Instytucje dogadały się jak za PRL: trochę pieniędzy publicznych, trochę prywatnych w zamian za sprzedanie jakiejś treści reklamowej, żeby prywatne wydawnictwo mogło na niej zarobić - ocenia dr Grzegorz Makowski, socjolog z Instytutu Spraw Publicznych. - No i paskudne jest kierowanie reklamy do dzieci, licząc, że za ich pośrednictwem dotrze do właściwego adresata, czyli do rodziców. I jeszcze uciekanie się do techniki "product placement", którą w ogóle uważam za nieuczciwą, bo zakłada, że podświadomie wciśnie klientom jakiś produkt czy markę.

- Ze strony PZU to nieuczciwa kryptoreklama. Nieetyczna tym bardziej, że skierowana do dzieci - mówi Grażyna Kopińska, dyrektor programu przeciw korupcji Fundacji Batorego. - Co do MEN: jeszcze fakt, że płaci z pieniędzy unijnych za wydawnictwo, którego treści nie sprawdza, można by uznać za błąd. Ale już to, że MEN tę gazetkę bez sprawdzenia rozprowadza za publiczne pieniądze i z listem polecającym, to gruba sprawa. Trzeba ustalić, kto jest winny. Powinna to wyjaśnić min. Pitera.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':