http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Klasy do wynajęcia

Mariusz Kutka, Poznań
2011-04-13, ostatnia aktualizacja 2011-04-12 18:59

Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5 na os. Łokietka w Poznaniu wynajmuje puste pomieszczenia m.in. na biuro rachunkowe, serwis komputerowy, gabinet stomatologiczny i szkołę jazdy
Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5 na os. Łokietka w Poznaniu wynajmuje puste pomieszczenia m.in. na biuro rachunkowe, serwis komputerowy, gabinet stomatologiczny i szkołę jazdy
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Fryzjer, szklarz albo dentysta w gimnazjum? Miasta walczą, aby podczas niżu demograficznego zmniejszyć koszty utrzymania szkół, które inaczej trzeba by zamykać

ZOBACZ TAKŻE
Trwa nabór do gimnazjów. Od września do I klasy pójdzie 391 tys. uczniów, czyli o 15 tys. mniej niż przed rokiem. Niż będzie się pogłębiał do 2016 r. - wtedy do gimnazjów będzie chodziło o blisko 162 tys. uczniów mniej niż teraz.

Uczniów ubywa też w szkołach ponadgimnazjalnych. Co robić z pustoszejącymi szkołami?

W Łodzi radni chcą część z nich zamknąć, w Poznaniu urzędnicy namawiają dyrektorów, aby wynajmowali puste klasy. A Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje, aby samorządy przekazywały zagrożone likwidacją szkoły prywatnym firmom, fundacjom i stowarzyszeniom.

Niedawno pisaliśmy w "Gazecie", że dokładnie odwrotnie niż w gimnazjach jest w podstawówkach, do których wchodzi właśnie wyż demograficzny. Dodatkowo w 2012 r. do I klasy obowiązkowo pójdą sześciolatki. Razem z nimi zasiądą w ławkach dzieci, które w tym roku rodzice zostawią w przedszkolu, ale podstawówki i gimnazja często są w osobnych budynkach. I opustoszałych klas w gimnazjach nie ma kim zapełnić.

W Gimnazjum nr 8 na poznańskich Winogradach od września będzie uczyło się tylko 24 uczniów - tylko w jednej I klasie. Wcześniej przez dwa lata nie było tu naboru. - Mamy problem - nie kryje dyrektor szkoły Wiktor Kania. Gimnazjum działa przy XX LO, puste klasy wynajmują prywatne szkoły. W tym roku gimnazjum uratował klub sportowy, dzięki któremu powstanie tu klasa piłkarska.

Wiceprezydent Poznania Sławomir Hinc: - Zastanawiamy się, co zrobić, aby szkoły nie stały puste.

Jakie są pomysły?

Największe w Poznaniu samodzielne Gimnazjum nr 12 na os. Batorego oferuje do wynajęcia lokal użytkowy "na wszelką działalność gospodarczą, np. biuro, gabinet fryzjersko-kosmetyczny, magazyn" (z ogłoszenia na stronach urzędu miasta). Pomieszczenia w szkole wynajmuje już osiem firm!

Podobnie robią wszystkie szkoły w mieście. - Ustawiliśmy szafki przed klasami, dzięki czemu zlikwidowaliśmy szatnie. Wynajmujemy piwnicę i mamy pieniądze na remonty - mówi Katarzyna Norman, wicedyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 na os. Łokietka (tu dzieci uczą się od przedszkola do matury). W szkole jest już m.in. siłownia, gabinet dentystyczny i szklarz. Podstawówka nr 12 na os. Zwycięstwa wynajmuje piwnice na magazyny, a po lekcjach klasy szkołom: językowym, jazdy i muzycznym.

Andrzej Tomczak, szef wydziału oświaty w Poznaniu: - Przekazujemy informacje o rodzajach firm i prywatnych szkołach, którym można podnajmować powierzchnie. Szkoły nie powinny stać puste, żeby nie powiększać kosztów. Może warto zagospodarować je np. na dzienne domy seniora? - zastanawia się.

Tak jest w SP 82 na poznańskim Starym Mieście. Szkoła wynajmuje pomieszczenia, które nie nadają się na klasy na klub seniora. Tu nie chodzi o pieniądze, bo klub płaci symboliczne 12 zł miesięcznie. - Panie czytają dzieciom książki, a uczniowie organizują dla nich dzień babci. Niektórym dzieciom brakuje rodzinnego ciepła, traktują panie z klubu seniora jak babcie. Wszyscy na tym korzystamy - mówi wicedyrektor Katarzyna Kościańska.

W innych miastach też wynajmują. Jerzy Jasiński, wicedyrektor departamentu edukacji w Gdańsku: - Staramy się, żeby działalność, nie kolidowała z edukacją. Przy szkołach powstały np. oddziały przedszkolne.

W południowej części miasta w podstawówkach jest ścisk, dlatego miasto likwiduje Gimnazjum nr 4, aby zrobić miejsce dla sześciolatków. Tłoku za to nie ma w dzielnicach nadmorskich, gdzie dzieci rodzi się mniej.

Lublin stawia na łączenie szkół, które dotknął niż. Od września do budynku VII LO przeniesione będzie Gimnazjum nr 12, a do zwolnionego budynku swoje wydziały przeniesie urząd miasta. Obie szkoły w części były puste. - Zamiast likwidować małe szkoły, wolimy je łączyć w zespoły - mówi Piotr Burek z lubelskiego wydziału oświaty.

Przed kilkoma laty połączono dwie szkoły samochodowe, które miały problem z naborem. Mała liczba uczniów to kłopoty finansowe. - Subwencja idzie za uczniem, im mniej uczniów, tym mniej pieniędzy. A czy uczy się 600 uczniów, czy jak u nas 370, ogrzewanie kosztuje tyle samo - tłumaczy Małgorzata Markowska, dyrektor siódemki w Lublinie.

Szkoły mają też inny sposób na niż: zmniejszają liczbę uczniów w klasach. To jednak nie podoba się urzędnikom. - Dążymy do tego, aby zwiększać liczebność klas, bo czy jest uczniów jest 22, czy 25, to koszt utrzymania klasy nie zmienia się - deklaruje Jasiński.

Miasta oszczędzają dopiero, gdy klas jest mniej, bo wtedy mogą zatrudnić mniej nauczycieli. Tę tendencję widać m.in. w poznańskich gimnazjach: w pierwszych klasach uczy się średnio po dwoje uczniów więcej niż w klasach trzecich.

Jeszcze inny pomysł na pustoszejące szkoły ma resort edukacji. Minister Katarzyna Hall w nowelizacji ustawy o systemie oświaty zamierza samorządom pozwolić na "zlecanie zadań oświatowych" podmiotom wyłanianym w konkursach, np. fundacjom i stowarzyszeniom. Do tej pory samorządy mogły przekazywać szkoły liczące nie więcej niż 70 uczniów. Nowe przepisy zniosą to ograniczenie. MEN chce umożliwić samorządom łączenie szkół tego samego typu, np. dwóch gimnazjów. Teraz można łączyć tylko różne szkoły, np. gimnazjum z liceum. - Przekazanie lub łączenie szkół będzie dla nauczycieli szansą na kontynuowanie pracy ze swoimi uczniami w tym samym budynku - zapewnia minister Hall.

To rozwiązanie krytykują związkowcy. - To najgorszy z możliwych pomysłów. To pokazywanie samorządowcom, gdzie jeszcze mogą zaoszczędzić na oświacie - twierdzi Krzysztof Baszczyńki, wiceprezes ZNP. A nauczycielska "Solidarność" zebrała ponad 120 tys. podpisów pod listem-apelem do premiera Donalda Tuska o odwołanie minister Hall, zarzucając jej m.in. niszczenie systemu edukacji w imię oszczędności.

W tym roku szkolnym likwidacja grozi ponad 300 szkołom w kraju.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':