http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Spór o szkoły, które znikają

Olga Szpunar
2011-03-02, ostatnia aktualizacja 2011-03-01 20:19

W Hucie Brzuskiej w łączonych klasach od I do VI uczy się 18 uczniów. Po likwidacji dzieci będą musiały jeździć do Birczy (17 km) lub Sufczyny (7 km)
W Hucie Brzuskiej w łączonych klasach od I do VI uczy się 18 uczniów. Po likwidacji dzieci będą musiały jeździć do Birczy (17 km) lub Sufczyny (7 km)
Fot. Paweł Guder / Agencja Gazeta

Od tygodni kłócą się o szkoły rodzice, nauczyciele, samorządowcy i politycy. A ZNP instruuje swoich członków, jak organizować protesty przeciw ich likwidacji

Koniec zimy to czas, gdy samorządy decydują o tzw. sieciach szkół. Z powodu niżu demograficznego i szukania oszczędności niektóre zamykają lub łączą.

W ubiegłym tygodniu "Gazeta" opisała np. sytuację w podkarpackiej gminie Bircza, która zaplanowała likwidację czterech podstawówek. W żadnej nie uczy się więcej niż 37 dzieci, są klasy z dwójką uczniów, ale i roczniki, w których nie ma ich wcale.

Od tego roku samorządy nie potrzebują do zamykania szkół zgody kuratora. W czwartek wiceminister edukacji Krystyna Szumilas poinformowała, że zgłosiły zamiar likwidacji 335 szkół - nie tylko małych, także tych w największych miastach.

Jak każdej zimy protestują więc rodzice i nauczyciele, czasem także politycy. Tak jak niedawno w Łodzi, gdzie samorząd zadecydował, że zamknie 19 szkół. Pomysł poparła część radnych PiS, więc prezes Jarosław Kaczyński wyrzucił ich z partii i rozwiązał struktury w mieście. Za to w Radomiu, gdzie PiS też poparł zamknięcie szkoły, reakcji centrali nie było.

Z kolei ZNP, największy oświatowy związek, przeprowadził 10 lutego w Warszawie szkolenie, jak bronić szkół przed likwidacją. Związkowcy - jak się dowiedzieliśmy - dostali bardzo precyzyjne instrukcje. - Należy włączyć do akcji lokalną społeczność. Zapytać ją, czy chce, aby samorząd, który wybrali, podejmował właśnie taką decyzję - relacjonuje "Gazecie" wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński. - A nauczycielom przypominajcie - usłyszeli jeszcze związkowcy - że jeśli zgodzą się przekazać szkołę stowarzyszeniu czy fundacji, jej prowadzenie staje się wprawdzie tańsze, ale kosztem ich wynagrodzenia.

- Wierzyć mi się nie chce - komentuje Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych, która wspiera program "Mała szkoła". Polega on na tym, że przewidziane do likwidacji szkoły przejmowane są przez stowarzyszenia (np. rodziców) lub fundacje. Utrzymują się z dotacji od gmin, wolontariackiej pracy rodziców i dzięki niższym stawkom dla nauczycieli (bo nie obowiązują ich zapisy Karty nauczyciela). - Ale to jest przejaw aktywności obywatelskiej, której przez lata u nas nie było. A gdy staramy się to naprawić, związki zawodowe organizują akcję hamującą. To niedopuszczalne - ocenia.

Kozińska-Bałdyga dodaje: - Związkowcy proponują nauczycielom akcję pod hasłami: brońcie waszych pensji i miejsc pracy, jak długo się da. Przedłużajcie agonię waszych szkół bez względu na to, w jakiej są sytuacji. A to nauczyciele powinni być liderami przemian cywilizacyjnych.

Baszczyński odpowiada: - W ubiegłym roku zamknięto ponad 500 szkół i afer nie było. Bo to były prawie puste placówki i z ich likwidacją trudno było dyskutować. - Nie znam przypadku, że szkołę przejęło stowarzyszenie i dzięki temu nauczyciel miał finansowe eldorado. Bywa, że pracują na umowę-zlecenie, więcej niż 18 godzin (pensum), bez możliwości wzięcia urlopu dla poratowania zdrowia.

Andrzej Ujejski, prezes ZNP w Małopolsce, przypomina, że kiedyś - też ze względu na niż - samorządy pozbyły się przedszkoli i teraz jest ich za mało.

- Związkowcy utwierdzają nauczycieli w antagonizmie społecznym, a powinni uczyć ich elastyczności na rynku pracy. Zamiast namawiać ich, by trzymali się krzeseł, trzeba zorganizować im szkolenia przygotowujące do innych zawodów. Nie można utrzymywać szkół, w których są sami nauczyciele bez uczniów. Bez racjonalizacji sieci szkół nigdy nie będzie pieniędzy na edukację - komentuje krakowska radna PO Małgorzata Jantos.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':